Drugi dzień Lubliner Festival już za nami. Jego zwieńczeniem był koncert Yehudy Prokopowicza – młodego artysty pochodzenia żydowskiego, półfinalisty XIX Konkursu Chopinowskiego. Wybrzmiała muzyka Fryderyka Chopina oraz Władysława Szpilmana, którego syn – Andrzej Szpilman – był gościem specjalnym wieczoru. Sam tworzy, komponuje, pisze teksty do utworów ojca, przywracając pamięć o jego twórczości.
Widzowie mogli także usłyszeć nowatorską wersję kameralną utworu „Concertino na fortepian i orkiestrę” w wykonaniu kwintetu smyczkowego pod przewodnictwem Sebastiana Wypycha – kontrabasisty, solisty, łączącego w swojej twórczości jazz z muzyką klasyczną.
– Wszyscy marzą zawsze o karierze solistycznej. A mój ojciec był kameralistą. To była praca i działalność na najwyższym poziomie światowym – mówi Andrzej Szpilman. – Natomiast jeśli chodzi o jego piosenki, zawsze miały nie te wartości, które się zauważało w Polsce w przypadku twórczości socrealistycznej czy wschodnią. Były bardziej amerykańskie. I do dzisiaj są tak rozpoznawalne dla Amerykanów, jak ich własna twórczość. Być może, dlatego że rodzice naszego Gershwina pochodzili z okolic Lublina i przenosząc się do Ameryki, przenieśli tam też prawdopodobnie kulturę środkowoeuropejską.
– Postanowiliśmy zaproponować nowe opracowanie dzieła Władysława Szpilmana „Concertino”. Myślę, że udało się przenieść brzmienie orkiestry symfonicznej na kwintet smyczkowy. Mamy nadzieję, że to spowoduje, że utwór zyska nowe życie w miejscach gdzie na przykład nie ma miejsca bądź nie ma orkiestry symfonicznej. Utwór jest atrakcyjny, tak piękny i niosący nadzieję. Władysław Szpilman zaczął komponować go przed wojną, a skończył w 1940 roku, kiedy ginęli ludzie. A ten utwór niesie w sobie niesamowitą radość, niesamowitą energię. Myślę, że był swego rodzaju nadzieją – stwierdza Sebastian Wypych.
– W getcie, kiedy nie można było grać muzyki Fryderyka Chopina, Władysław Szpilman skomponował mazurka w stylu Chopina. To był 1942 rok. W getcie w tym czasie ginęli, byli mordowani ludzie. Jak wspomniał Andrzej Szpilman, jest to swego rodzaju kadisz pamięci wszystkich pomordowanych – zauważa Sebastian Wypych. – Twórczość Władysława Szpilmana to nie są tylko piosenki, to są miniatury na zespoły kameralne. Tak jak jego piosenki mają przepiękne harmonie, przepiękne melodie, które zapadają w pamięć. One są ponadczasowe. Mimo że komponowane w latach 30., 40., 50. czy 60., są wiecznie żywe i tak naprawdę bardzo współczesne.
Wieczór w Centrum Spotkania Kultur był także okazją do wyróżnień. Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” została odznaczona dyrektor Lubliner Festival – Etel Szyc, która już od 7 lat propaguje kulturę żydowską w Lublinie.
We wtorek (04.08) o godz. 19:00 kolejny koncert. Tym razem artystką wieczoru będzie Izabela Szafrańska. Zaś o godz. 21:00 w Kinie Perła przy ul. Bernardyńskiej 15 będzie można obejrzeć animowaną ekranizację opowiadań Brunona Schulza „Sanatorium pod Klepsydrą”. Wstęp na wszystkie wydarzenia jest bezpłatny.
Więcej informacji o festiwalu oraz cały jego program na stronie www.lublinerfestival.pl.
WeJa / opr. ToMa
Fot. Weronika Jałtuszyk
W materiale dźwiękowym wykorzystano fragmenty utworów Władysława Szpilmana „Mazurek f-moll” i „Concertino na fortepian i orkiestrę” w wykonaniu Yehudy Prokopowicza i kwintetu smyczkowego Sebastiana Wypycha.
