Od gradu było biało. Nawałnica uderzyła w rolników

EAttachments40921848164c4cd1f389b9112f82db9f5d54554

Poważne straty w uprawach rolnych wyrządziła w gminie Biała Podlaska nawałnica, która przeszła nad tym rejonem w miniony weekend. Najbardziej ucierpiało zboże jare i uprawy dyni. 

CZYTAJ: Po ulewie strażacy mieli pełne ręce pracy. Część zgłoszeń okazała się bezzasadna [ZDJĘCIA, WIDEO]

Piotr Kisiel swoje uprawy ma w miejscowości Hola. Jak mówi, nawałnica uszkodziła mu dynię i zboża. – Po piątkowej nawałnicy zboża się osypały, zostały zbite przez grad, dynia została poszatkowana. Zboża na pierwszy rzut oka nie wyglądają źle, natomiast jeżeli wejdzie się w łan, niestety 70% ziarna leży na ziemi i nie nadaje się do jakiegokolwiek zbioru. Wstępnie szacuję straty na od 50 do 70%. Szacunki dokładne będą już po zbiorach, kiedy będę mógł to przeliczyć. Zboża oberwały bardzo mocno, kłosy zostały pocięte, obsypały się na ziemię. Dynia została uszkodzona poprzez grad, liście zostały poszatkowane, owoce, które zdążyły się zawiązać, zostały z zewnątrz uszkodzone – opowiada Piotr Kisiel.

Czy będzie pan starać się o rekompensaty? 

– Nie mieliśmy ubezpieczonych upraw i to był nasz ogromny błąd, więc żadna rekompensata raczej nie wejdzie. Złożymy wniosek do odpowiednich urzędów o szacowanie strat. Jest nadzieja na to, że wojewoda może przyznać jakąś kulę pieniędzy na odszkodowania – stwierdza Piotr Kisiel. 

Pan Rafał prowadzi uprawy w Białej Podlaskiej. Nawałnica uszkodziła mu 20 hektarów dyń. – W naszym regionie do tej pory nie było problemów z gradobiciami, przynajmniej nas nie dotykały. 

Czy ma pan sygnały od innych rolników, że takich strat jest więcej?

– Tak, pszenica i rzepak też ucierpiały. Wczoraj akurat kosiłem dla znajomego, pszenica była wysypana – mówi pan Rafał.

CZYTAJ: Potężna nawałnica. Ponad setka interwencji strażaków w powiecie bialskim [AKTUALIZACJA]

– Stało się to w piątek po południu, około godziny 18.00 – mówi Marek Sawczuk, rolnik z miejscowości Kaliłów. – Nic nie zapowiadało, że będzie deszcz, miała być ładna pogoda. Wyszła nieduża chmurka, zrobiło się trochę siwo, daleko zagrzmiało. Za chwilę nastąpił ulewny deszcz, a za kilka minut zaczęło sypać takim gradem, że w trawie i w uprawach zrobiło się biało. W Kaliłowie to był grad o średnicy kukurydzy czy grochu. Ale w sąsiedniej wiosce Holi to już grad w granicach 2-3 cm. Bardzo obił zboże jare, takie jak na przykład owies – w granicach 50-60% zostało obite. Grochu jest około dwóch ton mniej, bo było biało tego grochu na polu. I bardzo ucierpiała dynia, bo tak zszatkowało liście i pędy, że odsłoniło całą dynię – leżą takie małe główki zielone, pokaleczone. I teraz nie wiadomo, jak to będzie, bo dalej mamy ulewne deszcze i bardzo wysoką temperaturę. Nie ma przewiewu wiatru i wszystko się parzy. Straty są bardzo duże. 

– Na razie do urzędu gminy nie wpłynęły żadne zgłoszenia od rolników o poniesionych stratach – mówi wójt gminy Biała Podlaska, Konrad Gąsiorowski. – Gdyby te szkody zostały zgłoszone, gmina w pierwszej kolejności zwoła posiedzenie komisji do spraw szkód rolniczych, a następnie zostanie sporządzony protokół. Protokół taki zostanie wysłany do wojewody w celu otwarcia procedury i ewentualnego uruchomienia przez niego środków do rozdysponowania przez gminę dla rolników.

Chcieliśmy poznać stanowisko Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego w sprawie strat wyrządzonych w gminie Biała Podlaska. Jak dotąd nie otrzymaliśmy odpowiedzi. 

Na razie nie ma informacji czy straty ponieśli też rolnicy z sąsiednich gmin.

MaT / opr. ToMa

Fot. archiwum RL 

Exit mobile version