Nowa aplikacja to nie wszystko. Ekspertka radzi, jak przygotować się na sytuację kryzysową

EAttachments96726641eecd78310c1c11e49d7daea31c72899 xl

Nie milkną komentarze w sprawie alarmowania obywateli o zagrożeniach. Szef MSWiA Marcin Kierwiński zapowiedział, że w ciągu kilkunastu najbliższych tygodni zostanie uruchomiona specjalna aplikacja do ostrzegania ludności.

CZYTAJ: Wojewoda: W 10 powiatach nie zawyły syreny alarmowe po naruszeniu przestrzeni powietrznej

– Mamy narzędzia (alarmowania), ale trzeba je właściwie stosować, pamiętając że jesteśmy państwem przyfrontowym  – mówi profesor Agnieszka Łukasik-Turecka dyrektor Instytutu Nauk o Polityce i Administracji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. – Teoretycznie wszyscy powinniśmy być przygotowani. I teraz mam taką prośbę do słuchaczy Radia Lublin, żeby zerknęli w tym momencie na swoje komórki i sprawdzili, na jakim poziomie mają je naładowane. Czy rzeczywiście jesteśmy przygotowani, czy pamiętamy o codziennym ładowaniu komórki. Czy jeśli państwo w tym momencie zamkną oczy,  jesteście w stanie we własnym domu dotrzeć do naładowanej latarki. Mimo że wielokrotnie o tym mówiliśmy, tak naprawdę mam wrażenie, że trochę jesteśmy jako społeczeństwo znieczuleni. 

CZYTAJ: Nie tylko syreny. Eksperci wskazują, jak powinno wyglądać ostrzeganie mieszkańców

Wczoraj wojewoda lubelski Krzysztof Komorski zapowiedział zmiany w systemie ostrzegania i zakup dodatkowych 200 nowoczesnych syren alarmowych. Aktualnie w całym województwie jest ich 364, z tego tylko 164 mogą być włączone zdalnie. 

TSpi / opr. LisA

Fot. pexels.com

Exit mobile version