Zabytkowa, drewniana kaplica w Ciciborze Dużym przetrwała burzliwe dzieje historii. Teraz odzyskała swój dawny blask. Zakończył się właśnie trwający ponad rok gruntowny remont świątyni. W czasie prowadzonych prac dokonano ciekawych odkryć archeologicznych, znalezione zostały między innymi kości ludzkie.
CZYTAJ: Niżej od absolutnego minimum! Dramatyczny stan Bugu
Do zabytkowej kaplicy w Ciciborze Dużym zajrzeliśmy wraz z księdzem Wojciechem Majewskim – proboszczem Parafii pod wezwaniem świętego ojca Pio w Rakowiskach, pod którą podlega świątynia. – Chcieliśmy zachować tą konstrukcję drewnianą nie malując, to też pan konserwator doradził, żeby zostało to w naturalny sposób, żeby drewno wyglądało i pachniało – mówi w rozmowie z Radiem Lublin.
W czasie prac remontowych pod posadzką kaplicy znaleziono kości ludzkie. Zawiadomione zostały odpowiednie służby. Zarządzono przeprowadzenie badań archeologicznych, w których wziął udział archeolog Mieczysław Bienia. – Udało nam się dwie rzeczy znaleźć, bo oprócz szczątków ludzkich, trafiliśmy na pozostałości wewnątrz kościoła, kamiennych fundamentów, starszej świątyni. Do 1799 roku chowano zmarłych przy kościołach i wokół kościołów, pod posadzką, niekiedy wewnątrz kościoła. Tutaj mieliśmy klasyczny przykład tego typu pochówków. Co prawda udało nam się znaleźć tylko jeden grób w całości. To był grób małego dziecka w trumience. Poza tym wszystkie kości były raczej przemieszane – mówi.
Te szczątki oczywiście zostały starannie wyjęte z tej ziemi i pochowane przy kaplicy, przy krzyżu. Są tam kamienie symbolizujące grób tych mieszkańców, którzy byli tam chowani – opowiada ks. Majewski.
– W trakcie tych prac udało nam się także znaleźć cztery kamienie z krzyżami. Krzyże bardzo ciekawe, bo wyraźnie wskazują na ich XVI-wieczne pochodzenie – tłumaczy Bienia.
Kaplica przetrwała burzliwe dzieje historii dzięki determinacji okolicznych mieszkańców. – W czasie II wojny światowej Niemcy zajęli kaplicę i tam zorganizowali sobie kuchnię wojskową – zaznacza ks. Majewski. – W okresie walk 1939-1945 kościół był wykorzystywany na magazyn broni i amunicji. Pod koniec wojny chciano wysadzić kaplicę wraz ze znajdującą się w niej amunicją. Mieszkańcy jednak nie pozwolili na to. Amunicję wynieśli do publicznego rowu. Tam to schowali i poprosili też urzędnika z Białej Podlaskiej, aby wojska rosyjskie rozminowały kaplicę. Tam pozostały dwie miny zamontowane przez wojska niemieckie. Niemcy wychodząc z Cicibora Dużego chcieli to po prostu zniszczyć. Nadchodzące wojska rosyjskie rozbroiły miny złożone pod kaplicą, która ocalała dzięki szybkiej interwencji mieszkańców – dodaje.
Remont kaplicy w Ciciborze Dużym to koszt ponad 1 miliona złotych, z czego 800 tysięcy złotych to dofinansowanie w ramach Polskiego Ładu. Wymieniono podłogi i dach, odnowiono ołtarz oraz oczyszczono zewnętrzne i wewnętrzne elementy.
Poświęcenie kaplicy zaplanowano na 30 sierpnia.
MaT / opr. PaW
Fot. Małgorzata Tymicka
