III Ogólnopolski Zjazd Pasjonatów Ochrony Dziedzictwa Niematerialnego odbył się w Nałęczowie. Na miejscu obecni byli twórcy ludowi, którzy prezentowali swoje wyroby, m.in. wycinanki lubelskie, światy z opłatka oraz rękawice furmańskie.
CZYTAJ: Kolejna tradycja z Lubelskiego trafiła na krajową listę
– Robimy to dla przyszłych pokoleń – mówi prezes Stowarzyszenia Zjednoczonych Ziemianek im. Marii i Jana Kleniewskich, Marta Kamińska. – Ważne jest przekazywanie naszego dziedzictwa niematerialnego. To jest nasza tożsamość. Jeśli my tego nie przekażemy dalej, ona zaginie. Często nawet nie wiemy, że to jest nasze dziedzictwo. To jest ten pomost między tym, co było, a tym, co ma być.
– W tym roku postanowiliśmy postarać się o wpis na Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego światów, czyli tych ozdób z opłatka – mówi Michał Kowalik, twórca ludowy, reprezentujący region lubelski. – To są przede wszystkim takie konstrukcje geometryczne, głównie kule, kwadraty, czy takie wszystkie modyfikacje powstałe z tych brył geometrycznych. Były też oczywiście ozdoby bardziej płaskie, czyli na przykład rodzaj takich wycinanych gwiazdek, ale mogą być też różne. Mogą być na przykład grzybki, mogą być bardziej formy abstrakcyjne. Mamy też rodzaj takich płatków śniegu. Tutaj też dużą rolę odgrywa wyobraźnia twórcy. Natomiast w tym roku postaraliśmy się o ten wpis właśnie dlatego, żeby tę tradycję uchronić od zapomnienia. Depozytariuszy jest bardzo mało, bo to jest praktycznie kilka osób, które zajmują się tym tak bardziej profesjonalnie.
– Nasza gmina, a właściwie górale, którzy tam mieszkają, wpisali na Listę Niematerialnego Dziedzictwa umiejętność tkania rękawic furmańskich – mówi Małgorzata Polańska-Kubiak z Łomnicy-Zdrój w Beskidzie Sądeckim. – One są specyficzne, tkane na przestrzennej formie 3D. Je się tka palcami, to jest po prostu takie nasze zajęcie. Można powiedzieć, zabrałyśmy to mężczyznom, bo kiedyś to robili mężczyźni, a teraz w większości robią to kobiety. Nie mogę powiedzieć, że tylko, ale w większości. No i tkamy te rękawice.
Forma potrzebna do wyrobu tych rękawic jest nietypowa. – Tak, forma jest nietypowa, bo to jest taka drewniana forma 3D. Ona różni się niejako w zależności od regionu – zaznacza Małgorzata Polańska-Kubiak. – Kiedyś, dawno temu te rękawice tkano w całych Karpatach. W zależności od regionu ona była bardziej prymitywna, mniej prymitywna. Niektóre były takie, że miały od razu w tej formie palec do tej rękawicy. My robimy na przykład oddzielnie. Mamy oddzielną dużą formę na rękawicę i taką mini na palec. Więc one się minimalnie różniły. Natomiast problem był taki, że one wyszły z użycia. Nikt już nie chciał ich robić ani nosić. Dlatego już przestawano we wszystkich regionach je robić. U nas, można powiedzieć, cudem została zachowana ciągłość. Czyli od mistrza uczył się kolejny i kolejny. Właśnie dzięki temu przetrwało to u nas. Łatwiej nam było to wpisać na Listę Niematerialnego Dziedzictwa, bo ciągłość była. Dzięki temu mamy ten wpis.
– Kursy wycinanki lubelskiej. Pamiętam z dzieciństwa dziadka, który to robił. Dziadek całe życie wycinał – opowiada Bogusława Gałat, wnuczka Ignacego Dobrzyńskiego. – Jego wycinanki były w muzeum nałęczowskim jako odkrycie. Ale też w całej Polsce i na świecie. Aktualnie można spotkać je w muzeum na zamku w Lublinie. To jest bardzo ciężka, precyzyjna praca. Potrafię zrobić wycinankę dziadka, bo dysponuję jeszcze nożycami. A to są nożyce do strzyżenia owiec. Tymi nożycami dużymi robi się cięcia milimetrowe. To wymaga dużego skupienia, precyzji. A ja jestem szybka i nie mam tyle cierpliwości, co mój dziadek.
– Dla mnie to jest proste. To jest umiejętność. Jest to ciekawostka. Uważam, że nasze dzieci powinny wiedzieć, że robiło się coś takiego, że to kiedyś było powszechne, że w każdej wsi był rękawicznik i robił te rękawice – dodaje Małgorzata Polańska-Kubiak. – To w ogóle dotyczy wszystkich rzemiosł, które są wpisane na Listę Niematerialnego Dziedzictwa. Robimy to wszystko dla naszych dzieci, dla następnych pokoleń. Bo już niedługo nie będą wiedzieli, że samemu można było sobie zrobić koło drewniane. Nie będą wiedzieć, że buty nam ktoś uszył. Teraz dzieciaki myślą, że wszystko zrobiła maszyna. Więc staramy się, żeby to jednak poszło w świat. Żeby dzieci wiedziały, że coś takiego się robiło.
W czasie III Ogólnopolskiego Zjazdu Pasjonatów Ochrony Dziedzictwa Niematerialnego odbyła także dyskusja pomiędzy twórcami ludowymi, kolekcjonerami oraz depozytariuszami tradycji z całej Polski.
InYa / opr. WM
Fot. Inna Yasnitska
