Tragedia podczas pokazów kaskaderskich. Nie żyje 61-latek

EAttachments9657560b081862cb93d90028cbe74d36d6e5499 xl

Tragiczny finał samochodowego pokazu kaskaderskiego w Radzyniu Podlaskim. Zginął 61-letni kaskader przejechany przez innego, 73-letniego kaskadera.

Do zdarzenia doszło wczoraj (26.07) po godzinie 20.30 na placu targowym, gdzie zorganizowano pokazy. O szczegółach tego tragicznego wypadku mówi oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Radzyniu Podlaskim komisarz Piotr Mucha. – 73-latek, kierując BMW poruszał się autem stawiając je na lewy bok, natomiast dwóch innych uczestników tego wydarzenia, dwóch kaskaderów stało. Zadaniem tego 73-latka było przejechanie na lewym boku pomiędzy mężczyznami, którzy stali i utworzyli taką bramkę dla tego auta. W pewnym momencie 73-latek stracił panowanie nad BMW, a następnie auto opadło na koła, po czym przejechało 61-latka. Pomimo podjętych czynności na miejscu, a także w placówce medycznej, jego życia nie udało się uratować.

Po tym tragicznym zdarzeniu pokazy zostały przerwane, a swoje czynności na miejscu zdarzenia prowadzili śledczy. Ciało ofiary zostało zabezpieczone w celu przeprowadzenia sekcji zwłok. Sprawę wyjaśnia Prokuratura Rejonowa w Radzyniu Podlaskim.

– Śledczy prowadzą śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci – mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marcin Kozak. – Na dalszym etapie postępowania będziemy badali, czy prowadzony pokaz kaskaderski odbywał się zgodnie z obowiązującymi zasadami, czy nie naruszono jakichś przepisów, reguł ostrożności. Ale na chwilę obecną za wcześnie wyrokować co do finalnego wyniku postępowania.

Jak całe zdarzenie komentuje specjalista ds. bezpieczeństwa w ruchu drogowym i instruktor jazdy Zdzisław Kozłowski? Zapytaliśmy go również, co jest najczęstszą przyczyną wypadków podczas pokazów kaskaderskich. – Kaskaderka to coś z cyrku, jak artyści, akrobaci cyrkowi. Jedni i drudzy ryzykują. Najczęściej to są błędy ludzkie. I jeszcze coś: gubi rutyna, bo niektórzy uważają, że wszystko wychodzi automatycznie. Nie. Każdy jeden przykład kaskaderski jest indywidualny i do tego trzeba podchodzić jak do czegoś nowego, a nie czegoś, co się robi przez wiele, wiele lat. Jeśli to nie błąd techniczny, na przykład silnik, który się zakrztusił – samochód, który jedzie na dwóch kołach przestaje mieć napęd i automatycznie albo się przewraca, albo wraca do poprzedniej pozycji. Wystarczyło, że silnik się zakrztusił i już został wytrącony z równowagi. Wtedy samochód opada. Może być też błąd kierowcy.

Czy wpływ na przebieg tego zdarzenia mógł mieć fakt, że kaskader był w dosyć zaawansowanym wieku? – Jak najbardziej, przecież z wiekiem traci się kondycję, spostrzegawczość, refleks – mówi Zdzisław Kozłowski. – Obecnie każdy może mieć swoje zdanie. Od tego są postępowania przygotowawcze, śledztwa, prokuratorzy, policja. Muszą sprawdzić wszystkie za i przeciw i dopiero wtedy będzie wiadomo, jaka była przyczyna. Być może człowiek niewinny. Poczekajmy, zobaczymy, co będzie. Od tego są specjalistyczne komisje.

Ofiara wypadku, jak i kierowca, który wykonywał ewolucję, to obywatele Czech. Kierowca został zatrzymany. Dziś z jego udziałem będą wykonywane dalsze czynności procesowe. Firma, która jest odpowiedzialna za prowadzenie pokazów prawdopodobnie jest zarejestrowana w Czechach. Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, swój udział w organizacji wydarzenia miała też jedna z polskich agencji. Próbowaliśmy się z nią skontaktować, jednak jej pracownicy rozłączali nasze rozmowy telefoniczne.

Organizacja samochodowych pokazów kaskaderskich wymaga specjalnych zezwoleń, a organizator musi spełnić szereg restrykcyjnych wymogów.

MaT/ opr. WM/  DySzcz

Fot. KPP Radzyń Podlaski

Exit mobile version