Sezon na jagody w pełni. Specjaliści ostrzegają przed spożywaniem nieumytych jagód prosto z krzaka. Może to skutkować zarażeniem się groźną chorobą – bąblowicą.
Jak dochodzi do zarażenia bąblowicą? Mówi Izabela Urbańska-Guz z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Białej Podlaskiej. – Bąblowicą można się zarazić przez kontakt z chorym zwierzęciem lub spożyciem wody i żywności, na przykład jagód lub grzybów skażonych wydalinami zwierząt, które zawierają jaja tasiemca z rodzaju echinococcus. Najczęstszą przyczyną zakażeń jest zjedzenie nieumytych owoców leśnych skażonych lisimi odchodami.
CZYTAJ: Nie jedz jagód prosto z krzaka. Sanepid ostrzega przed groźną chorobą
Na bialskim bazarze można codziennie spotkać osoby sprzedające jagody. Pani Zofia przyznaje, że zbierając te owoce w lesie, spożywa je prosto z krzaka. – Sama zbieram, od urodzenia prawie. Może z tonę jagód nazbierałam. Od urodzenia jem jagody w lesie, niemyte. Nigdy nie myję. Jak się nie zaraziłam przez 70 lat, to może się nie zarażę.
Nie ma nic bardziej mylnego – wystarczy jedna skażona jagoda, aby doszło do zakażenia.
– Bąblowica rozwija się latami – mówi Marta Szcześniak z bialskiego sanepidu. – Nieleczona może doprowadzić nawet do śmierci. Bardzo ważne jest przestrzeganie zasad higieny, zapobieganie takim zarażeniom. Jeżeli zbieramy jagody, to po powrocie z lasu należy dokładnie umyć ręce bieżącą wodą z detergentem. Przyniesione owoce należy dokładnie wypłukać. Płuczemy je małymi partiami, kilkukrotnie, pod bieżącą wodą. Można również takie owoce poddać obróbce termicznej, bo jaja tasiemca powyżej 60 stopni Celsjusza giną, więc spożywanie wszelkiego rodzaju wypieków, przetworów na bazie jagód, czy słynnych jagodzianek, jest jak najbardziej bezpieczne.
CZYTAJ: Zagraża zdrowiu i życiu. Strzeżmy się bąblowicy – choroby brudnych rąk
Bąblowica jest chorobą bardzo podstępną. Początkowo nie daje żadnych objawów, a rozwija się latami. Znajdujące się na owocach jaja tasiemca trafiają drogą pokarmową do organizmu człowieka. Tam przekształcają się w larwy odpowiedzialne za tworzenie cyst, które uszkadzają narządy wewnętrzne. Najczęściej choroba atakuje wątrobę.
– Po pierwsze to jest zarażenie, które rozwija się stopniowo w wątrobie i może zajmować nawet dosyć dużą objętość tego narządu, prowadząc do różnych powikłań, niewydolności, ale także zmian miejscowych – mówi specjalista chorób zakaźnych, prof. Krzysztof Tomasiewicz. – A po drugie mamy jeszcze tzw. bąblowicę wielojamową, gdzie rozszerzenie się tych zmian pasożytniczych może przypominać wręcz nowotwór i doprowadzać później nawet do potrzeby transplantacji narządu. Ta choroba jest naprawdę niebezpieczna.
Średnio rocznie odnotowuje się w Polsce ok. kilkadziesiąt przypadków zachorowań na bąblowicę. W województwie lubelskim do połowy lipca odnotowano dwa przypadki bąblowicy. W 2025 roku potwierdzono jeden taki przypadek, a w 2024 – siedem.
MaT/ opr. DySzcz
Fot. pixabay.com
