Ceny paliw poszybowały w górę. Kiedy obniżki?

EAttachments96190146872141bbc92f74e4f57118a54716ef1 xl 1

Rosną ceny paliw. Chodź cena ropy spadła, to ceny benzyny i diesla na stacjach poszybowały w górę. Jak alarmują eksperci, na szybkie obniżki cen nie ma co liczyć. Dziś (27.07) na jednej ze stacji w centrum Lublina za 98 trzeba było zapłacić 8,24 – tak samo jak za diesla. 

– Chyba inni powinni się tym zajmować. Politycy – mówią kierowcy. – Drogie paliwo, że koniec świata. Benzyna jeszcze w miarę, diesel zaczął robić się gorszy. Trzeba tankować, żeby jeździć. Uważam, że jeśli będzie po 10 złotych, to ludzie też będą jeździć. Nie zanosi się, że będą niższe. Przyzwyczajajmy się do tych cen.

Czy są jakieś znaki na niebie i ziemi, że to wszystko stanieje?

– Na niebie i ziemi takich znaków nie obserwujemy, ale jak przyjrzymy się rynkom finansowym i otoczeniu polityczno-militarnemu, zwłaszcza temu, co się dzieje w Zatoce, na Bliskim Wschodzie, to pewne sygnały można odczytać, aczkolwiek nie ma tu prostej recepty – mówi prof. Mariusz Kicia, kierownik Katedry Finansów Przedsiębiorstw Wydziału Ekonomicznego UMCS. – Tak naprawdę nikt do końca nie wie, jak długo te trendy będą trwały, jak długo paliwo będzie drożeć, ale raczej drożeć jeszcze będzie, dlatego że głównym czynnikiem wpływającym na wzrost cen paliw obecnie – to, co odczuwamy jako konsumenci – jest sytuacja między USA a Iranem i napięcie na Bliskim Wschodzie.

CZYTAJ: Spór o ceny paliw. Marta Wcisło krytykuje decyzję prezydenta

Co warto też jednak zauważyć, to że na giełdach paliw ropa rozpoczęła tydzień od mocnych spadków, ale na stacjach paliw w regionie ceny na razie wzrosły. Przypomnijmy również to, że w piątek prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, tzw. windfall tax miał łagodzić wzrost cen w Polsce.

– Druga tura programu CPN została zablokowana przez prezydenta – oceniła dziś na antenie Radia Lublin europosłanka Koalicji Obywatelskiej Marta Wcisło. – Odesłanie ustawy wyeliminowało możliwość finansowania CPN-u z nadmiernych zysków spółek Skarbu Państwa. Mam nadzieję, że przyjdzie opamiętanie, niemniej jednak rząd szuka innego źródła finansowania, aby obniżyć ceny paliw, ale widzimy, że ta postawa prezydenta nie ma nic wspólnego z dobrem obywateli. Tu chodzi o to, aby zaszkodzić planom rządowym, a tym samym obywatelom. To jest jasne.

Z zarzutami koalicji rządzącej nie zgadza się jednak doradca prezydenta Błażej Poboży: – Pan prezydent nie zawetował tej ustawy. Pan prezydent odesłał ją do Trybunału ze względu na istotne wątpliwości konstytucyjne. Raz jeszcze powiem: ważniejsze jest to, tego należy się domagać, aby rząd już dzisiaj wykorzystał wszystkie te narzędzia, które ma do tego, aby obniżyć ceny paliw, m.in. poprzez fakt, że w praktyce kontroluje on głównego gracza na rynku paliwowym, czyli PKN Orlen.

CZYTAJ: Droższe tankowanie. Kierowcy: Jest coraz ciężej

Premier Donald Tusk poinformował jednak, że rząd szuka rozwiązań, które pozwolą utrzymać ceny paliw w ryzach. – Rozmawiałem z ministrem finansów. Jeśli się okaże, że ta sytuacja znowu jest niestabilna, że te ceny znowu mogą pójść w górę, to zaproponujemy takie rozwiązanie, żeby przynajmniej na ostatnie dwa tygodnie wakacji, a więc wtedy, kiedy zaczną się powroty z wakacji, wprowadzić mimo tej blokady znowu takie regulowane ceny, żeby ludzie nie przepłacali przynajmniej za te powroty. Ale o tym będziemy jeszcze rozmawiali w szczegółach z ministrem finansów jeszcze dzisiaj.

Na obniżkę cen paliw na stacjach możemy jednak jeszcze długo poczekać – zauważa prof. Kicia. – Cena paliw i cena ropy, cena surowca idzie bardzo mocno w górę, natomiast kiedy się ta sytuacja uspokaja, to spada, ale w długim okresie. To jest rozciągnięte w czasie, choćby z tego powodu, że na tych wyższych cenach surowca, paliw, marżach, zarabia cały łańcuszek – od producentów do dystrybutorów, więc te zyski zaczynają się zmniejszać i poziomy normalizować wtedy, kiedy zaczyna działać konkurencja. Ten proces trwa bardzo długo.

Pozostaje więc nam jak na razie zaciskanie pasa i dużo, dużo cierpliwości. Oby cierpliwość i dobre decyzje polityków jak najszybciej przełożyły się na grubość naszych portfeli.  Jak na razie wydaje się, że najlepszą formą oszczędności w dojazdach do pracy pozostaje… zostawić auto w garażu. 

MaTo/ opr. DySzcz

Fot. pexels.com

Exit mobile version