Artyści nowego cyrku znów opanowali Lublin. Okazją do tego jest Carnaval Sztukmistrzów. To jedna z największych tego typu imprez w Europie, gdzie publiczność na żywo może oglądać pokazy iluzjonistów, żonglerów i akrobatów z całego świata. Imprezie – jak co roku – towarzyszy Urban Highline Festival, czyli najstarszy i największy festiwal highlinerów na świecie odbywający się w przestrzeni miejskiej.
– Uwielbiam być na taśmie, nieważne jakiej i nieważne gdzie – mówi Marysia z Wrocławia. – Tutaj w Lublinie najbardziej ekscytujące jest dla mnie to, że faktycznie są tam ludzie. Niektórzy tego nie lubią, ja uwielbiam ten kontakt, można komuś pomachać Tej adrenaliny jest nadal strasznie dużo. A na początku to w ogóle jest stres, stres, stres. Uwielbiam być na wysokości. To jest jak latanie.
– Podoba mi się, że idzie bez lęku. Dla mnie to jest szok. Jest to rzecz po prostu wyjątkowa – mówią obserwujący. – Myślimy, że przejdzie. Ja pierwszy raz widzę kogoś tak wysoko, kogoś, kto będzie szedł po linie i w takim naturalnym środowisku.
– W tym roku to już jest 18. edycja, więc na pewno będzie dużo widowiskowych przejść po taśmach – zaznacza Małgorzata Cholewińska z ramienia Fundacji Firmament i Urban Highline Festival. – Będzie też konkurs tricków. Tutaj nad siatką będą akrobacje tricklinerów z całego świata.
Gdzie w tym roku w Lublinie warto spoglądać wysoko w niebo?
– W tym roku mamy taśmy w okolicy Trybunału – wskazuje Małgorzata Cholewińska. – Mamy trzy taśmy plus taśmy nad siatką do trickline’u. Jest również taśma przy Bramie Krakowskiej. Są też taśmy powieszone między LCK i CSK. Oczywiście też taśmy „na urzędnikach”. Znajdują się w okolicy Urzędu Wojewódzkiego. Długość to jest kilkadziesiąt metrów.
Co o Carnavale mówią mieszkańcy? – Są różne pokazy. Chodzenie po linie, ogień, pokazują różne sztuki z ogniem. Bardzo dużo jest zorganizowane dla dzieci Skakałem na linach. Byłam i przyjeżdżam tu na wakacje, bardzo mi się podoba. To jest unikalne. Nie znajdziemy tego wszędzie. Jest naprawdę dużo atrakcji.
– Tu chodzi tak naprawdę o ten trud – podkreśla Iwona Kornet, dyrektorka Carnavalu Sztukmistrzów. – To, że my po prostu z bliska na żywo możemy obserwować coś, co nam się nie mieści w głowie, że można wykonać taką akrobację. AI tego nie zastąpi. Ten cyrk jest bardzo prawdziwy, jest też bardzo blisko. To też bardzo ciekawe, ludzie są naprawdę głodni prawdziwych emocji. Po prostu tęskni się za człowieczeństwem, tak już powiem górnolotnie.
– Znajdujemy się w tym momencie na Placu Po Farze, tutaj po raz pierwszy stanęła wielka konstrukcja, siedmiometrowa, na której zawiśnie trapez – mówi Marcelina Gzyl, koordynatorka festiwalu. – Niemiecki duet Circus unARTiq będzie pokazywał tutaj dwa razy dziennie od czwartku aż do soboty swoje akrobacje. Oprócz tego oczywiście sobota, niedziela dwunastu akrobatów i muzyków z Francji. Nazywamy to baletem rowerowym, ponieważ oni na okrągłej scenie, kręcąc się w kółko, jeżdżą na rowerach. Dziesięć osób z instrumentami, z muzyką na żywo, jeżdżą na rowerach, grają na puzonach i saksofonach, będzie to naprawdę widowiskowe, dla całych rodzin, zabawne. I konkurs baskerski. Oddanie głosu w ręce publiczności lubelskiej. Mamy w tym roku spektakle z Meksyku, Argentyny, Francji i Niemiec.
Sztukę nowego cyrku można oglądać przede wszystkim na placach: Litewskim, Krąpca i Łokietka, Po Farze i za Trybunałem. Artyści zajmą także Centrum Spotkania Kultur i Krakowskie Przedmieście.
Impreza potrwa do niedzieli (26 lipca).
MaTo / opr. WM
Fot. PAP/Wojtek Jargiło
