Aleksandra Mirosław: Schodzę ze sceny z podniesioną głową

EAttachments9619266d3e6069b3b0ab8c8ea2e62e987b0085e xl

Aleksandra Mirosław zajęła czwarte miejsce w zawodach Pucharu Świata we wspinaczce sportowej na czas w Krakowie. Zawodniczka KW Kotłownia Lublin w finałowym biegu popełniła falstart, który wykluczył ją z rywalizacji o medale.

Tak jak przed rokiem wygrała Indonezyjka Desak Made Rita Kusuma Dewi. Srebro wywalczyła Natalia Kałucka, a brąz Amerykanka Emma Hunt, która wcześniej rezultatem 5,99 sek. pobiła rekord świata.

Dla Aleksandry Mirosław był to ostatni w karierze indywidualny start przed własną publicznością. Jak skomentowała wydarzenia soboty?

Finał zawodów miał być ucztą, bo obok siebie na środkowych torach pojawiły się: była już rekordzistka świata Aleksandra Mirosław i ta, która kilkanaście minut wcześniej pobiła jej osiągnięcie o cztery setne sekundy – Emma Hunt. Lublinianka pierwszy raz w karierze popełniła jednak falstart.

– Szczerze mówiąc, nie potrafię odpowiedzieć, co się wydarzyło. Dzisiaj pewna mądra osoba powiedziała mi, że już przeszłam tę grę i że już nic nie muszę, a wszystko mogę. Tylko że w tej grze zabrakło mi jednego – falstartu. Przez całą karierę go nie zrobiłam. Nie skupiałam się na tym, że chcę pobić rekord świata. Nigdy się nie skupiam na bieganiu rekordów. Kiedy się skupiam na czasie, pojawia się napięcie, pojawia się sztywność i myśli są tam, gdzie nie powinny. Do tego biegu podeszłam naprawdę z bardzo dobrym nastawieniem, byłam w bardzo dobrym miejscu w mojej głowie. A przytrafił się falstart. To jest brutalność sportu. To mogło się wydarzyć w każdym biegu. To mogło być trzy zawody temu, to mogło być we wcześniejszych biegach na tych zawodach. Tak po prostu czasami jest. Cieszę się, że mogłam po prostu biegać od początku do końca. Koniec końców schodzę z tej sceny z podniesioną głową i dumna ze swojej kariery, z tego czego dokonałam – mówiła podczas konferencji prasowej Aleksandra Mirosław.

Podczas krakowskich zawodów Pucharu Świata po raz pierwszy rywalizowano jednocześnie na czterech, a nie – jak dotąd – na dwóch torach.

– Były to historyczne zawody. Słyszałam, że cały format przyjął się bardzo dobrze i było to dużo bardziej interesujące, niż dotychczas znane biegi na dwóch torach. Mogę tylko chwalić organizatorów, bo było naprawdę wszystko świetnie zorganizowane. Trochę się obawiałam tych zawodów właśnie pod kątem tego, że jest czterech zawodników, że co bieg zmieniają się drogi  na podstawie czasu, ale naprawdę było wszystko wyśmienicie. I chapeau bas dla nich, bo było dużo wyzwań, a podołali i dali radę. Cieszę się, że mogłam być częścią tego eventu. W piątek miałam trochę wewnętrznej walki. Dzisiaj po prostu bardzo cieszyłam się tym, że mogę tu być. I tyle. Nie mogłabym sobie niczego więcej życzyć – stwierdza Aleksandra Mirosław.

Chociaż zawody wygrała Desak Made Rita Kusuma Dewi, najgłośniej  mówi się o Emmie Hunt., która jako pierwsza kobieta w historii złamała granicę 6 sekund. – Mogę jej tylko pogratulować, bo wiem, jak ciężko jest biegać na tym poziomie. Zresztą rozmawiałam z nią już po zakończonym starcie i cieszę się, że ten sport tak się rozwija. Nie mam żadnych pretensji, że to nie ja, nie mam w sobie żadnej zazdrości, złości. Rekordy po to są, żeby je bić, żeby iść do przodu, bo właśnie dzięki temu sport się rozwija. Ja mam to szczęście i ten przywilej, że 11 rekordów świata należy do mnie – od 2021 roku nieprzerwanie byłam rekordzistką świata. Dzisiaj rekord pobiegła Emma. I wspaniale. Zobaczymy, kto będzie następny. Jak to się będzie rozwijało. Cały świat idzie do przodu w bardzo szybkim tempie, bo środek stawki się bardzo wyrównał. Jest bardzo dużo dziewczyn, które biegają 6,1-6,3. Jest ogrom dziewczyn, które biegają 6,5-6,6. Nie wiem, co się wydarzy. Sport jest brutalny i wszystko się może zdarzyć, a każdy start, każdy bieg to nowa karta, historia pisana od nowa – zauważa Aleksandra Mirosław.

W karierze Aleksandry Mirosław ostatnią kartą będą sierpniowe mistrzostwa Europy.

– Mam pełne zaufanie do mojego wspaniałego trenera. Nie jest to żadna laurka, tylko czysty fakt, że wiem, iż będę w stanie dobrze biegać wtedy, kiedy jest to najważniejsze. Dzisiaj byłam naprawdę w świetnej formie fizycznej, w świetnej formie psychicznej i myślę, że tak samo będzie w Laval na mistrzostwach Europy. Natomiast – jak dzisiaj wszyscy się przekonaliśmy – sport jest brutalny, różne rzeczy mogą się przytrafić. Myślę, że na analizę jeszcze przyjdzie czas, a na razie po prostu naprawdę cieszę się tym, że zostały mi ostatni dni w pracy – dodaje Aleksandra Mirosław. 

Mistrzostwa Starego Kontynentu we francuskim Laval zostaną rozegrane w ostatni weekend sierpnia.

W niedzielę (04.07) w Krakowie Aleksandra Mirosław wystartuje jeszcze w konkurencji sztafet. Jej partnerką będzie pochodząca z Lublina Patrycja Chudziak.

JK / opr. ToMa

Fot. Józef Kufel 

Exit mobile version