Kazimierz Dolny po raz sześćdziesiąty stał się stolicą polskiej kultury ludowej. W nadwiślańskim miasteczku rozpoczęła się jubileuszowa edycja Ogólnopolskiego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych. Oprócz rywalizacji konkursowej są targi sztuki ludowej, koncerty, warsztaty i potańcówki. Łącznie na scenie zaprezentuje się 131 podmiotów, czyli około sześciuset wykonawców.
A festiwal tradycyjnie rozpoczął się barwnym korowodem.
– Przewidzieliśmy w tym roku dłuższy festiwal. Zaczęliśmy już w czwartek, a kończymy w niedzielę. W tym roku też jest więcej wykonawców w konkursach i więcej zespołów towarzyszących w koncertach – mówi Małgorzata Gryglicka-Szczepaniak, kierownik Biura Wojewódzkiego Ośrodka Kultury w Centrum Spotkania Kultur. – To festiwal, który szanuje tradycję i kulturę ludową. Stawiamy przede wszystkim na rdzenną kulturę. Dlatego w konkursach mogą występować tylko ci, którzy przeszli szerokie eliminacje i mają odpowiedni repertuar. Dla niektórych twórców to marzenie stanąć na tej scenie. Oni nie mówią, że chcą zdobyć nagrodę, że chcą zdobyć Basztę. Chcą chociaż raz w życiu stanąć na dużej scenie w Kazimierzu Dolnym i zagrać.
Do Kazimierza przyjechał między innymi Marcin Szczechowiak, Stowarzyszenie Muzyków Ludowych ze Zbąszynia. – Przybyliśmy z tak zwanego „Regionu Kozła”, gdzie gramy na kozłach weselnych, koźle ślubnym i innych odmianach dud, które są spotykane u nas. Kontynuujecie tę tradycję z pokolenia na pokolenia, ale też mamy szkołę muzyczną i różne inne mniej oficjalne formy, gdzie przekazujemy tę tradycję młodym.
– Ja na to patrzę przez pryzmat dziecka, które od zawsze pamiętało festiwal, który raz w roku był takim fajerwerkiem, cudownym kwiatem albo cudownym ptakiem, który przylatuje i potem znowu znika – mówi dyrektor Kazimierskiego Ośrodka Kultury Promocji i Turystyki, Maks Skrzeczkowski. – Słowo „tradycja” nabiera tu właściwego znaczenia. Pamiętam, że ktoś, kto otrzymał Basztę, powiedział, że nie jest to nagroda dla niego, lecz dla jego przodków – nawet tych, których nigdy nie poznał. To oni przekazywali tradycję kolejnym pokoleniom, aż dotarła do jego rodziców czy dziadków. Czasem nie wiemy, co się kryje za słowem „tradycja”, ale kiedy widzimy kogoś, kto robi to z powołania, z poczucia misji, jest to niesamowicie wzruszające. Szczególnie gdy widzę staruszka i młodego dzieciaka, który gra na cymbałach czy na skrzypcach i to jest dziecko, które ma kilka lat. To jest niesamowite, bo jak już nas nie będzie, to dziecko będzie staruszkiem, który być może przyjedzie do Kazimierza i opowie jak ze swoim dziadkiem tu był.
Festiwal to także targi sztuki ludowej.
– Bardzo ważna informacja jest taka, że festiwal i targi sztuki ludowej zostały wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa kultury – informuje Małgorzata Gryglicka-Szczepaniak. –
Targi sztuki ludowej są o rok młodsze od festiwalu, za rok będą miały sześćdziesiątkę. Stowarzyszenie Twórców Ludowych, z którym współpracujemy, bardzo dba o to, aby na stoiskach znaleźli się ci twórcy, którzy są najbardziej autentyczni, najbardziej reprezentatywni dla danego regionu.
– Mam ptaszki, koniki, sowy, dużego koguta kazimierskiego – mówi Piotr Mentel, rzeźbiarz i zabawkarz. – Całą zimę człowiek pracował, żeby się w Kazimierzu ładnie pokazać, żeby pokazać tę siłę stryszawską.
Jak mówi, tradycja rzeźbienia zabawek w jego rodzinie trwa od 1900 roku. – Teraz ja z żoną to kontynuujemy – informuje Piotr Mentel. – Te wszystkie ptaszki kolorowe to są ptaszki rajskie – tak je nazwali etnografowie. Staramy się też tworzyć zwierzęta podobne do tych występujących w przyrodzie, bo bardzo dużo ludzi interesuje się przyrodą. Malujemy więc szczygiełki czy sikorki.
– Mamy tu tradycyjne zabawki ludowe z drewna: bryczki, wózki, kołyski, klepoki (drewniany ptak wyposażony w kółka i rączkę – red.). To wzory charakterystyczne dla naszego ośrodka. Trochę je modyfikujemy, wprowadzamy nowe elementy – opowiada Joanna Ciszek.
Na targach można zobaczyć nie tylko rzeźby czy zabawki, ale także tradycyjne stroje
– To tańcząca para wyszyta na stroju puławskim. Stroje te były używane jeszcze przed I wojną światową – mówi zajmująca się haftem Małgorzata Cielińska, członek Stowarzyszenia Twórców Ludowych i Rękodzieła Artystycznego w Kazimierzu Dolnym. – Haft puławski był skromny, w kolorach czarno-czerwonym lub ewentualnie granatowo-czerwonym.
– Festiwal pokazuje, że chce chronić taką kulturę, dba o to, żeby ona była przekazywana. Cieszymy się, jeżeli pojawia się ktoś nowy na festiwalu, kto później opowiada nam, że przyjechał, zobaczył i pomyślał, że on też tak by chciał. To jest najważniejsze. Cieszymy się, że są z nami twórcy naprawdę autentyczni – dodaje Małgorzata Gryglicka-Szczepaniak.
Festiwal potrwa do niedzieli. Wtedy dowiemy się kto zdobył główne nagrody – prestiżowe Baszty.
ŁuG / opr. ToMa
Fot. Łukasz Grabczak
![Szacunek dla tradycji. Kazimierz Dolny znów stał się stolicą kultury ludowej [ZDJĘCIA] 6 EAttachments9599821d2d98b59a3071e2e1e845ba106e60218 xl](https://radio.lublin.pl/wp-content/uploads/2026/06/EAttachments9599821d2d98b59a3071e2e1e845ba106e60218_xl-1024x768.jpg)