Prezes Wibatech Lubelskie Perła Polski: Wszystko idzie w świetnym kierunku

EAttachments9575195aa6987869a07d9c596c449e7d6431c68 xl

Kolarze Wibatech Lubelskie Perła Polski przygotowują się do najważniejszego startu w historii zespołu – Tour of Słovenia. Zawodnicy lubelskiej ekipy przełom maja i czerwca spędzili w krajach bałtyckich, gdzie rywalizowali w dwóch wyścigach. 

Szczególnie udany był ten na Litwie. Dwa podia zaliczył Radosław Frątczak

– To był bardzo ciężki wyścig. Liczyliśmy, że tam jakieś podium będzie. Troszkę pierwszy etap nam nie wyszedł i ustawił klasyfikację generalną. Dyrektor sportowy postanowił, żebyśmy walczyli na etapach. Był straszny wiatr, ale drugi i trzeci etap nasi zawodnicy pojechali rewelacyjnie – dwa miejsca na podium. Jestem bardzo zadowolony z ich jazdy. Pojechaliśmy tam walczyć o coś więcej, ale pierwszy etap nam się nie ułożyły. To jest sport. Możemy planować, pisać scenariusz, ale nie zawsze wychodzi tak, jakbyśmy chcieli – opowiada prezes grupy Andrzej Boras. 

Kiedy pan tworzył zespół, pewnie liczył, że nazwa Wibatech Lubelskie Perła Polski będzie w klasyfikacjach jak najwyżej. W końcu udaje się mieć podia, czuje pan pewnego rodzaju dumę?

– Oczywiście. Już na wyścigu Belgrad – Banja Luka było widać, jak oni jechali. Jak do tej pory to był chyba ich najlepszy start. Walczyli cały czas, każdy etap w pierwszej trójce. Tam cały zespół się pokazał ze świetnej strony. To były pierwsze oznaki, że zaczyna to działać, tak jakbyśmy sobie tego życzyli. I cieszę mnie również postawa Alana Banaszka, bo widać, że wraca powoli do formy, a jest nam potrzebny na następne wyścigi – zauważa Andrzej Boras. 

Co pan jako prezes grupy wynosi po tych wyścigach na Litwie, Estonii czy Belgrad – Banja Luka?

– Początek sezonu nie zapowiadał, że to od razu tak wszystko ładnie się poukłada. Mamy jeszcze pewne niedociągnięcia, ale proszę wziąć pod uwagę, że to jest zupełnie nowy zespół. Przyszli nowi zawodnicy i się docierają, ale myślę, że to idzie w świetnym kierunku. To pokazują wyniki. Na każdym wyścigu mamy podium, czego wcześniej w ogóle nie było. Na każdym wyścigu albo walczymy na etapach, albo w generalce. A w klasyfikacji generalnej miejsce w pierwszej dziesiątce, przy takich zespołach, to jest świetny wynik. Ludzie myślą, że „jedziemy na wyścig, startuje 170 kolarzy i wszystko wygrywamy”. Tak to nie wygląda, są mocniejsze od nas zespoły, ale – jak pokazują wyniki – pieniądze same nie jadą – stwierdza Andrzej Boras. 

Teraz kolejna część sezonu, w którą wchodzicie z przytupem, czyli Tour of Slovenia. To chyba będzie wasz największy wyścig dotychczasowej historii?

– Przed Tour of Slovenia zawodnicy jadą na Małopolskim Wyścigu Górskim. A stamtąd od razu jedziemy na Słowenię. I tam dopiero będzie się działo. Będzie można nas oglądać w telewizji przez pięć dni. Mamy dużo oczekiwań. Będziemy jechać naprawdę z gwiazdami światowego kolarstwa. Wystartują tam zespoły z World Tour. Uważam, że nie stoimy na przegranej pozycji, będziemy próbować powalczyć na etapie. Na pewno będziemy aktywni i będzie nas widać – zapowiada Andrzej Boras. 

Jak do tego doszło w ogóle, że wystartujecie w tym wyścigu słoweńskim?

– To już jest jakby „tajemnica” mojego wspólnika, czyli Wiesława Ciasnochy. On tam wszystko pozałatwiał. Nie jest prostą sprawą, żeby ekipa kontynentalna wystartowała na takim wyścigu. Ale mogę powiedzieć, że to nie jedyny wyścig, w którym będzie można nas przez tydzień śledzić w telewizji – deklaruje Andrzej Boras. 

Tour de Pologne wchodzi w grę?

– Nie da rady, dlatego że jesteśmy ekipą kontynentalną, a to jest wyścig World Tour. Nie możemy startować na takim wyścigu. Ale jeśli nasze plany ziszczą się, może za rok, za dwa będziemy ekipą Pro Conti, czyli piętro wyżej. Wtedy bez żadnego problemu będziemy mogli jechać duże toury, czyli Tour de Pologne, może nawet Giro d’Italia. Ale musimy mieć na to budżet. Cały czas o to walczę i to marzenie, które chciałbym zrealizować. Nigdy nie było takiej ekipy na Lubelszczyźnie i uważam, że Lubelszczyzna zasługuje, żeby mieć taki zespół – wyjaśnia Andrzej Boras. 

Tour of Słovenia rozpocznie się 17 czerwca. 

A tymczasem trwa Małopolski Wyścig Górski. W sobotę (13.06) drugi etap z Wadowic do Nowego Targu o długości 134 km wygrał włoski kolarz Filippo Fortin. Na metę przyjechała duża grupa. Z zawodników grupy Wibatech Lubelskie Perła Polski najwyższe 25. miejsce zajął Bartłomiej Proć. Liderem klasyfikacji generalnej pozostał  inny Włoch Giacomo Ballabio. Igor Sęk z LPP nadal traci do niego 39 sekund i zajmuje 29. miejsce.

W niedzielę (14.06) ostatni trzeci etap  z Rabki-Zdroju na przełęcz Przehyba o długości 150 km. Kolarze finiszować będą na 11-kilometrowym podjeździe.

Dobre wiadomości napłynęły z Czech, gdzie startuje kolarz torowy Lubelskie Perła Polski Mateusz Rudyk. W drugim dniu Grand Prix Brna odniósł on zwycięstwo w keirinie. Dzień wcześniej zajął 3 miejsce w sprincie.

PJ 

Fot. Piotr Michalski / archiwum RL 

Exit mobile version