Wielu Polaków ma problem z pływaniem na akwenach naturalnych. Nawet osoby potrafiące pływać na basenie często przeceniają swoje siły, zapominając, że woda otwarta różni się od chlorowanego toru. Jak mówi poranny gość Radia Lublin prezes Rejonowego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Lublinie, Robert Wawruch główna różnica polega na tym że w basenie pływamy od ściany do ściany.
– Na basenie co 25 metrów najczęściej robimy przerwę, łapiemy się brzegu i dopiero płyniemy dalej. Później ktoś mówi: „przepłynąłem 20 basenów”. To prawda, ale najczęściej nie ciągiem, tylko z przerwami. A na jeziorze nie ma ściany. Wtedy okazuje się, że człowiek szybko się męczy i wszystko wygląda zupełnie inaczej. Nie wspominając już o morzu, gdzie warunki są całkowicie odmienne. To właśnie morze jest najbardziej niebezpiecznym akwenem.
Cała rozmowa w materiale wideo:
Podczas minionego weekendu w Polsce utonęły 24 osoby, w tym 17 tylko w niedzielę. Do dwóch utonięć doszło w Lubelskiem.
ZAlew / opr. LisA
Fot. Michał Winiarski
