O przestrzeganie zakazu kąpieli na terenie dawnej Piaskarni Gołąb apelują miejscowe nadleśnictwo oraz władze gminy Puławy. W weekendy ten zakaz jest notorycznie łamany, co może doprowadzić do tragedii.
– To nie jest kąpielisko i przebywanie tam jest po prostu niebezpieczne – tłumaczy wójt gminy Puławy, Kamil Lewandowski. – Pomimo tego, że jest tam oficjalny zakaz, mieszkańcy powszechnie łamią te zasady, korzystają z tego miejsca dla takiego popołudniowego czy weekendowego wypoczynku. Niestety kilka lat temu w tym miejscu doszło do bardzo poważnego zdarzenia, którego skutkiem niestety jest trwałe kalectwo.
– Jeżeli chodzi o lokalnych mieszkańców, wiem, że od lat tam było to używane jako kąpielisko – mówi jedna z mieszkanek. – Dla tych, którzy stąd pochodzą i tutaj bywali, było to miejsce bezpieczne. Teraz wiem, że przyjeżdżają ludzie zewsząd. Oni tak do końca nie wiedzą, jak te tereny wyglądają i na ile tutaj jest bezpiecznie. Ratowników tu nie ma, to nie jest uznane jako kąpielisko, więc raczej bym odradzała. Sama chyba bym nie zaryzykowała teraz. Są baseny w Puławach – polecam jednak udać się tam.
CZYTAJ: Bezpieczeństwo nad wodą. Tych zasad trzeba przestrzegać
– Niestety zdarzają się takie przypadki, kiedy dzieci, młodzież, ale również osoby dorosłe korzystają z niestrzeżonych kąpielisk, a przede wszystkim z miejsc, które nie są kąpieliskami i to należy z całą stanowczością podkreślać – mówi nadkomisarz Ewa Rejn-Kozak, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Puławach. – To nie są miejsca, w których można się bezpiecznie kąpać i dlatego należy tego za wszelką cenę unikać. Jeżeli chodzi o tereny, które są zalane wodą po nieczynnych piaskarniach, występuje kilka rodzajów zagrożeń. Pierwsze dotyczy tego, że w takich zbiornikach najczęściej jest zamulone dno, strome brzegi. To wszystko sprzyja utonięciom. Osoby, które nie wiedzą, co się w danym zbiorniku znajduje, a tak naprawdę nikt tego nie jest w stanie stwierdzić, nie są w stanie odpowiednio zareagować, kiedy dojdzie do niebezpiecznej sytuacji. Często są to tereny, które znajdują się poza zasięgiem ludzkich oczu i tego, żeby ktoś zauważył, że wydarzyła się niebezpieczna sytuacja. Nieczynne wyrobiska, nieczynne piaskarnie zalane wodą to też zagrożenie związane z osuwaniem się niestabilnych ścian piasku. To wielotonowe zagrożenie dla zarówno najmłodszych, jak też osób dorosłych.
CZYTAJ: Atak na ratownika medycznego. 19-letni obcokrajowiec zostanie deportowany
– Z jednej strony chodzi o bezpieczeństwo nas, ludzi – mówi Marzena Puzio, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Puławy. – Dno tego zbiornika nie jest w żaden sposób ukształtowane tak, żeby to miało być kąpielisko. Nie mamy pewności, czy tam, gdzie jest płytko, za chwilę nie zrobi się jakaś głębia. Patrząc na samą piaskarnię również pod względem przyrodniczym, to warto pamiętać, że jest to użytek ekologiczny. Mieliśmy tam wiele cennych stanowisk roślin i duża presja ze strony ludzi również sprawia, że ta roślinność powoli nam ginie. Dodatkowym argumentem, który należy mieć w świadomości, jest fakt, że teren tego zbiornika został wyznaczony jako punkt czerpania wody w przypadku pożarów. W tamtym roku wykonaliśmy dojazd zgodnie z decyzją Państwowej Straży Pożarnej i w momencie, jeżeli byłby pożar okolicznych lasów, to przede wszystkim straż będzie korzystać z tego miejsca. I teraz wyobraźmy sobie sytuację, że są tam samochody, które blokują dojazd. Dodatkowo okoliczne drzewostany i całe nadleśnictwo znajdują się w najwyższej kategorii palności lasów, więc obecność ludzi w tym miejscu, palenie ognisk jest w ogóle niedopuszczalne i stanowi ogromne zagrożenie dla otaczających drzewostanów.
– Jeżeli chodzi o teren gminy Puławy musimy pamiętać o jeszcze jednym zagrożeniu, a mianowicie o niewybuchach pozostałych po II wojnie światowej – mówi nadkomisarz Ewa Rejn-Kozak. – Teren Gołębia, Wólki Gołębskiej to są miejsca, gdzie najczęściej dochodzi do przypadkowego wykopania tego typu niebezpiecznych znalezisk i my nigdy nie mamy tej pewności, czy w takim wyrobisku jakieś pozostałości się nie znajdują i wykopane mogą stworzyć zagrożenie.
– Przede wszystkim powinien tutaj działać nasz zdrowy rozsądek i świadomość, tego, że jest tam po prostu niebezpiecznie – mówi wójt gminy Puławy, Kamil Lewandowski.
Z punktu widzenia przyrodniczego miejsce to objęto ochroną ze względu na występowanie marsylii czterolistnej. To gatunek paproci wodnej.
CZYTAJ: Rijeka na wyciągnięcie ręki. Nowe połączenie z lubelskiego lotniska [ZDJĘCIA]
ŁuG/ opr. DySzcz
Fot. Łukasz Grabczak
