Nawet wydalenie ze służby grozi strażnikowi więziennemu z województwa lubelskiego. Pijany mężczyzna powiadomił policję o tym, że został zgwałcony przez kolegów. Potem odwołał swoje oskarżenia.
Chodzi o incydent podczas szkolenia na Pomorzu. Po zajęciach niektórzy funkcjonariusze pili alkohol.
– Jeden z nich zadzwonił na policję i oskarżył współlokatorów z pokoju o gwałt. Gdy na miejsce dotarła policja zgłaszający wycofał oskarżenie – wyjaśnia rzecznik prasowy dyrektora generalnego Służby Więziennej, podpułkownik Arleta Pęconek. – Wobec funkcjonariusza, który jest z okręgu lubelskiego, toczy się postępowanie dyscyplinarne. Funkcjonariusz może zostać ukarany jedną z przyjętych ustawowo kar dyscyplinarnych. To jest naganą, ostrzeżeniem o niepełnej przydatności na zajmowanym stanowisku służbowym, włącznie nawet z wydaleniem ze służby. O formie kary decyduje właściwy dla funkcjonariusza przełożony dyscyplinarny. Obecnie cały czas trwają czynności wyjaśniające całość zdarzenia oraz równolegle postępowanie dyscyplinarne w stosunku do tego funkcjonariusza.
CZYTAJ: Nawet dożywocie za makabryczną zbrodnię. Zarzuty dla 42-latka
Incydent miał miejsce w połowie kwietnia.
RyK / opr. PrzeG
Fot. pixabay.com
