O krok od złota. Bogdanka LUK może dziś obronić tytuł

EAttachments94610004c693fc94fa5e157f52af7bb63f55bc9

To może być kolejny historyczny dzień dla lubelskiego sportu. Siatkarze Bogdanki LUK Lublin w czwartym meczu finału PlusLigi zagrają z Aluronem CMC Wartą Zawiercie. Po dotychczasowych spotkaniach w rywalizacji do trzech zwycięstw drużyna trenera Stephane’a Antigi prowadzi 2:1, a to oznacza, że do obrony mistrzowskiego tytułu potrzebuje już tylko jednej wygranej.

Dziś lubelski Globus znów może zawirować z radości. Do złota zespołowi Bogdanki Luk potrzebne jest tylko i aż jedno zwycięstwo. Spotkanie będziemy w całości transmitować na antenie Radia Lublin w specjalnym wydaniu „Radiowego studia sportowego”, które rozpocznie się tuż po 20:00.

Nastroje wśród lubelskich siatkarzy i kibiców przed meczem na Globusie sprawdził Józef Kufel.

„Najtrudniejszy krok przed nami”

– Prowadzimy w rywalizacji 2:1 i przed nami ten najważniejszy i myślę, że najtrudniejszy krok, czyli zamknięcie tej rywalizacji – mówi drugi trener drużyny, Maciej Kołodziejczyk. – Myślę, że teraz to my jesteśmy troszkę bardziej stawiani w roli faworyta i będziemy musieli to udźwignąć.

A przecież po pierwszym spotkaniu finału, gdy w Sosnowcu Bogdanka przegrała z Wartą 0:3, niewielu stawiało na obrońców tytułu. – Po pierwszym meczu chyba nikt się tego nie spodziewał, że będziemy w stanie mówić o tym, że wygrywamy 2:1 w meczach – zauważa atakujący, Mateusz Malinowski. – Ale ten ostatni krok może być najtrudniejszy do zrobienia, tak że zachowujemy chłodną głowę i zobaczmy w jakiej formie przyjedzie tutaj Zawiercie. Podejrzewam, że dyspozycja dnia będzie decydować, jak to w sporcie, o tym, czy będzie jeszcze piąty mecz w Sosnowcu, czy będziemy potrafili to zamknąć tak jak w zeszłym roku u siebie.

– Zachowujemy pełną koncentrację. Nikt jeszcze szampanów nie otwiera – przekonuje kapitan drużyny, Marcin Komenda. – Ja powtarzałem po tym trzecim meczu, że najważniejsza jest teraz pokora, bo oczywiście my zrobiliśmy kapitalną robotę, natomiast tu jeszcze dużo się może wydarzyć w tej rywalizacji. Myślę że przełamaliśmy rywala w tym drugim meczu, natomiast kolejny mecz to jest kolejne rozdanie i to rywal może nas przełamać. Musimy więc cały czas mieć się na baczności, cały czas być skoncentrowanym i wydaje mi się, że jeżeli tak będzie, to jest szansa na to, że tę rywalizację zakończymy w środę. Przede wszystkim musi być dobra gra w naszym wykonaniu i duża koncentracja.

Rywal przyjedzie zdeterminowany

Ekipa Jurajskich Rycerzy trzeci rok z rzędu gra w finale. Nigdy jeszcze dotąd nie sięgnęła po złoto. Rywal przyjedzie więc do Lublina bardzo zdeterminowany.

– Ja spodziewam się bardzo trudnego spotkania z racji tego, że doskonale wiem, że chłopaki z Zawiercia na pewno się nie poddali i przyjadą tutaj przedłużyć stan rywalizacji. Są na pewno też głodni zdobycia tego tytułu mistrza Polski, natomiast w tym samym czasie wierzę bardzo w naszą drużynę. Marzy nam się, aby zakończyć tę rywalizację tutaj na hali Globus wśród naszych kibiców, którzy bardzo mocno wspierają nas cały sezon. Można powiedzieć, że całą tę kampanię pracowaliśmy, żeby właśnie taki mecz zagrać i myślę, że zrobimy wszystko i zostawimy wszystko co mamy, aby dać dużo radości w tym spotkaniu naszym kibicom – dodaje Maciej Kołodziejczyk.

Spotkanie na Globusie obejrzy komplet ponad 4000 widzów.

– To chyba byłaby najlepsza feta, powtórzenie mistrzostwa Polski właśnie u nas, na naszej hali – mówi Paweł Janusz z Klubu Kibica Siatkówki Lublin. – Już w poprzednim meczu w zeszłym tygodniu było bardzo żółto. Liczymy na to, że będzie jeszcze bardziej żółto, bo chcemy żeby był jeszcze większy ogień, żeby po prostu hala żyła, żeby pokazała to ogromne wsparcie chłopakom.

– Ja liczę na 3:0 tak samo jak w ostatnim meczu. 3:1 to taki maks – mówi Magda Rudko. – Sądzę, że będzie bardzo dużo się działo, bo Zawiercie na pewno będzie chciało pokazać co potrafi. Pokazać, że oni naprawdę jeszcze nie oddali tego meczu, że są w stanie jeszcze wrócić do siebie na kolejny mecz. A my jesteśmy pewni, że będziemy oglądać medale i puchar w rękach Komendy.

„Liczymy na wsparcie kibiców”

– Radość u siebie nie ma swoich granic. Mamy nadzieję, że będziemy cieszyć się wspólnie, że zdobędziemy tytuł, a właściwie go obronimy, bo nie musimy go zdobywać – już jesteśmy mistrzami Polski. Chcemy jednak pokazać swoją moc i to, że nasza hala poniesie chłopaków. Zawsze jesteśmy gotowi, zawsze mamy nowe pomysły na doping naszych zawodników. Trzymamy za nich kciuki, żeby byli dobrze przygotowani i skoncentrowani. My zrobimy swoje, oni też niech zrobią swoje – dodaje Paweł Janusz.

– Bardzo dziękujemy kibicom, liczymy na wasze wsparcie, bo będzie niezwykle potrzebne. Jedna, dwie piłki mogą zdecydować i z waszym wsparciem na pewno energia będzie po naszej stronie – podkreśla Marcin Komenda.

Czekamy zatem, czy Lublin znów zapłonie.

CZYTAJ: Lubelscy siatkarze będą bronić tytułu mistrza! Przed nimi finałowe starcie

W razie niepowodzenia lubelskiej drużyny piąty mecz finału zostanie rozegrany w niedzielę w Sosnowcu.

JK / opr. LisA

Fot. Iwona Burdzanowska

Exit mobile version