Choć są niewielkie i łatwe do przeoczenia, to stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia ludzi oraz zwierząt. Warto zachować ostrożność podczas spacerów i wypoczynku na łonie natury.
POSŁUCHAJ:
Czy na pewno? – „Skuteczny sposób na kleszcze!” czyli wiosenny fake news
Kleszcze można przynosić do Instytutu Medycyny Wsi w Lublinie, gdzie są badane pod kątem obecności bakterii wywołujących między innymi boreliozę. – Kleszcze same jako takie nie chorują, więc stwierdzamy tylko obecność DNA tych bakterii i średnio mamy zakażeń kleszczy od 18% do 22% – mówi kierownik Zakładu Biologicznych Szkodliwości Zdrowotnych i Parazytologii Angelina Wójcik-Fatla. – Głównie przynoszą to osoby z województwa lubelskiego, więc mogę tu powiedzieć, że w tej wschodniej części kraju taki odsetek kleszczy jest zakażony. Trzeba pamiętać, że nie każde pokłucie kleszcza kończy się zachorowaniem. Nawet jeżeli kleszcz był zakażony. Wszystko zależy od tego, jak długo kleszcz żeruje na naszym ciele. Im dłużej, tym większa szansa, że możemy zachorować. Natomiast szybkie usunięcie kleszcza warunkuje to, że nie zachorujemy. Zupełnie odwrotnie, niż kleszczowe zapalenie mózgu. Tutaj kontakt z kleszczem z zakażonym wirusem może skutkować zachorowaniem od razu – dodaje.
– W przypadku wirusa kleszczowego zapalenia mózgu, obserwacja, leczenie objawowe. Natomiast, jaki ta choroba będzie miała przebieg, to wpływu nie mamy, dlatego zachęcamy bardzo do szczepień – mówi w rozmowie z Radiem Lublin kierownik Kliniki Leczenia Chorób Zakaźnych Instytutu Medycyny Wsi w Lublinie, Joanna Krzowska-Firych. – Szczepionka jest podawana w trzech dawkach. Nie jest to szczepienie refundowane, ale naprawdę warto. Następstwa tej choroby mogą doprowadzić do trwałego inwalidztwa i taka osoba może nie być zdolna do pracy – dodaje.
– W martwym kleszczu możemy znaleźć DNA bakterii Borrelia, ale wirusa nie znajdziemy. Natomiast ponad 90% dostarczanych do nas osobników jest już niestety martwa, więc tutaj nie decydujemy się na prowadzenie badania w kierunku wirusa – tłumaczy Wójcik-Fatla. – Na podstawie badań terenowych, czyli przeprowadzanych na kleszczach zebranych bezpośrednio z roślinności, wynika, że wirusem kleszczowego zapalenia mózgu jest zakażonych od 1% do 3% populacji, czyli nie jest to dużo. W porównaniu na przykład z boreliozą, ale właśnie ryzyko jest takie, że na kleszczowe zapalenie mózgu możemy zachorować przy pierwszym kontakcie z kleszczem – dodaje.
– Każda osoba, która została ugryziona przez kleszcza, powinna przez okres około 30 dni po ekspozycji obserwować to miejsce. Jeżeli pojawi się zmiana, naciek, rumień, który się powiększa i osiąga średnicę co najmniej 5 centymetrów, to jest to pierwszy objaw boreliozy wczesnej, która już wymaga leczenia – podkreśla Krzowska-Firych. – Osoby, które taką zmianę na skórze zaobserwują, powinny się zgłosić do lekarza w celu leczenia i te zmiany są w pełni wyleczalne. Natomiast jeżeli nie było w miejscu ukucia żadnej zmiany, to powinniśmy po okresie 6-8 tygodni zgłosić się do poradni w celu wykonania badań serologicznych, żeby albo rozpoznać wczesną postać boreliozy albo wykluczyć, że do żadnego zakażenia nie doszło. Jeżeli chodzi o podejrzenie kleszczowego zapalenia mózgu, tutaj okres wylęgania tej infekcji jest krótki. Tydzień, powyżej tygodnia – dodaje.
– Pewnie całkiem spora liczba Słuchaczy słyszała o Hyalomma marginatum, określanych też jako kleszcz wędrowny – zaznacza lekarz weterynarii Klaudiusz Szczepaniak z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. – W odróżnieniu od naszych europejskich rodzimych kleszczy, ma inną strategię. Nasze kleszcze, można powiedzieć, że biernie czekają aż zostaną strącone przy okazji kontaktu, czy to będzie pies, kot, człowiek, czy też inne zwierzę. Natomiast kleszcze wędrowne faktycznie oznaczają się aktywną pogonią za swoim żywicielem, co może zdziwić – dodaje.
CZYTAJ: Cichy atak kleszczy. Lekarze alarmują o rosnącej liczbie przypadków
Ten kleszcz odpowiedzialny jest za przenoszenie bardzo groźnych chorób na ludzi. Jedną z nich jest gorączka krwotoczna krymsko-kongijska – choroba o wysokiej śmiertelności, przebiegająca z bardzo niepokojącymi objawami.
LilKa / opr. PaW
Fot. pixabay.com
