Miłe złego początki. Będzie piąty mecz siatkarskiego finału [ZDJĘCIA]

EAttachments94981338867c4fceb9b26b29aba31bf370b4d07 xl

Siatkarze Bogdanki LUK Lublin jeszcze nie mogą się cieszyć z obrony tytułu mistrza Polski. W czwartym meczu finału PlusLigi przegrali z Aluronem CMC Wartą Zawiercie 1:3. Oznacza to, że w rywalizacji do trzech zwycięstw jest remis 2:2.

ZOBACZ ZDJĘCIA:

Mecz był zacięty. Lublinianom – zwłaszcza Wilfredo Leonowi – od początku niezbyt leżała zagrywka, natomiast Zawiercianie popełniali mniej błędów niż w dwóch poprzednich, przegranych spotkaniach. Bogdanka LUK jednak po walce na przewagi wyszarpała pierwszego seta 26:24. Scenariusz kolejnych dwóch partii był bardzo podobny – najpierw prowadzenie gospodarzy, potem wyrównanie, a w końcówce odjazd gości i przegrana Lublinian 20:25 i 23:25. W czwartym secie wynik był na styku tylko do 8 punktu. Później Zawiercianie zdobyli przewagę. Bogdanka LUK goniła wynik prawie do końca, ale ze zwycięstwa znów cieszyli się goście (25:20).

Straconej szansy żałował kapitan Bogdanki Marcin Komenda: – Wyobrażaliśmy sobie to inaczej, chcieliśmy przy naszych kibicach celebrować wygraną. Natomiast nie gramy z byle kim, ale z bardzo mocnym przeciwnikiem, który dzisiaj naprawdę zaprezentował się świetnie. Walczyliśmy, tego nam nie można zabrać. Próbowaliśmy, robiliśmy wszystko, żeby unieszkodliwić ich zamiary. Szkoda najbardziej chyba trzeciego seta. Bo w pierwszym oni prowadzili, a my wyciągnęliśmy, w drugim przechylili szalę na swoją stronę, zaś w trzecim prowadziliśmy czterema-pięcioma punktami i powinniśmy to dowieźć do końca. Myślę że to był przełomowy moment tego meczu.

– Rywal był lepszy – przyznał trener gospodarzy Stephane Antiga. – Chyba nie byliśmy w stanie grać tak dobrze jak w dwóch ostatnich meczach z Zawierciem. Plan był, żeby oczywiście robić wszystko i wygrać tutaj u nas. Wiedzieliśmy, że Zawiercie gra bardzo dobrze i są momenty, gdzie może grać lepiej od nas. Nie mamy czasu patrzeć do tyłu i żałować. Najważniejszy jest decydujący mecz, ten ostatni. Wiemy, że możemy wygrywać tam, w Sosnowcu.

MVP spotkania został atakujący Aluronu Bartłomiej Bołądź: – Myślę, że najważniejsze, że po dwóch słabszych meczach wróciliśmy do swojej dyspozycji. Może nie graliśmy jeszcze idealnie, ale już było na pewno lepiej. Ale nikt jeszcze nie wygrał tego mistrzostwa, więc skupiamy się na tym, żeby wrócić do domu, zregenerować się. Mam nadzieję, że w ostatnim meczu zagramy na swoim poziomie.

Kibice lubelskiej drużyny byli odrobinę rozczarowani, ale wciąż wierzą w końcowy sukces obrońców tytułu: – Mamy jeszcze jeden mecz, a ja wierzę w naszych chłopaków i w to, że będziemy się cieszyć w Sosnowcu. Nie było dobrego przyjęcia, nie było w ogóle ataku, zagrali poniżej swoich możliwości. U nas zabrakło praktycznie każdego elementu. Ale jedziemy do Sosnowca, aby wygrać kolejny mecz.   

Decydujący, piąty mecz w niedzielę w Sosnowcu. 

JK / opr. ToMa 

Fot. Iwona Burdzanowska 

Exit mobile version