Policja zabezpiecza miejsce katastrofy samolotu gaśniczego Dromader w rejonie miejscowości Osuchy w powiecie biłgorajskim. Wczoraj wieczorem podczas gaszenia pożaru lasu maszyna rozbiła się na skraju kompleksu leśnego. Zginął pilot.
CZYTAJ: Katastrofa samolotu gaśniczego podczas akcji w Nadleśnictwie Józefów
– Pilotaż takiej maszyny nie jest łatwy bo jej masa po zrzucie gwałtownie się obniża – mówi zastępca dyrektora Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie, Jakub Mitek. – To wygląda tak, że on obniża dosyć powoli swój lot i tuż po zrzucie, kiedy 2,5 tys. litrów środka gaśniczego wydobywa się w ciągu kilku sekund z tego zbiornika ten samolot zachowuje swoją moc, ale traci często ponad połowę swojej masy co powoduje, że w bardzo charakterystyczny sposób wzlatuje kilkadziesiąt metrów do góry i tutaj pilot musi się wykazać opanowaniem, doświadczeniem czy też wiedzą.
CZYTAJ: Walka z ogniem w Nadleśnictwie Józefów. Black Hawk w powietrzu [ZDJĘCIA, WIDEO, AKTUALIZACJA]
Na razie nie wiadomo dlaczego doszło do katastrofy dromadera. Będą to ustalali śledczy z Prokuratury Okręgowej w Zamościu, którzy dziś prowadzą oględziny miejsca zdarzenia.
ŁuG / opr. AKos
Fot. Ewelina Kwaśniewska
