Czajnik – jeden z sokołów wędrownych – z komina lubelskiej elektrociepłowni Wrotków zniknął i nie ma już go ponad dobę – informują internauci. Zdaniem niektórych ptak mógł uciec po wczorajszym obrączkowaniu piskląt.
– Ptaki przeżyły wczoraj ogromny stres – mówi Katarzyna, administratorka i założycielka fanpage „Sokole Oko”. – Po obrączkowaniu prawdopodobnie dość mocno się zestresował. Nie ma go na terenie Wrotkowa, bo widać, że samica go szukała. Podejmowała próby wywołania, a w końcu dzisiaj sama zapolowała. Samica prawdopodobnie jeszcze po wczorajszych przeżyciach bała się zostawić młode same.
CZYTAJ: Druga budka dla sokołów wędrownych w Lublinie? Trwają przygotowania
– Myślę, że musimy jeszcze poczekać, a Czajnik na pewno gdzieś w okolicy jest – mówi Sławomir Sielicki ze Stowarzyszenia na Rzecz Dzikich Zwierząt „Sokół”, które opiekuje się ptakami. – W trakcie sezonu lęgowego niektóre ptaki też poznikały. Z jakiej to przyczyny? Możemy się tylko ewentualnie domyślać. Ale myślę, że to, że go chwilowo w gnieździe nie ma, na pewno nie ma nic wspólnego z obrączkowaniem. Myślę, że powinien się niedługo pojawić.
CZYTAJ: Młode sokoły z Lublina zaobrączkowane! [ZDJĘCIA, WIDEO]
Wczoraj cztery młode sokoły – pisklęta Czajnika i Wandy – zostały zaobrączkowane. Pobrano od nich również krew do badań.
MaTo / opr. WM
Fot. SOKOLE OKO / screen
