24.05.2026 Borszcz Ukraiński po Lubelsku

EAttachments95300400344c2a5ecf38bc8bfaf507adc639ae5

Anna Kovalova: Czy kilka nici może ocalić całe rzemiosło? Witam, przy mikrofonie – Anna Kovalova.

—————

Dziś zapraszam Państwa na rozmowę z Valentyną Tkach. Pani Valentyna jest tkaczką w trzecim pokoleniu, nauczycielką i wolontariuszką. Od wielu lat tworzy kilimy i uczy innych tradycyjnego tkactwa. O swojej pracy i pasji opowie sama, Valentyna Tkach.

Valentyna Tkach: Mój dziadek, Mychajlo, nauczył moją mamę tkania huculskich kilimów. Mama była Hucułką z obwodu iwanofrankiwskiego, a mnie w 1970 roku przewieziono do Bohusławia w obwodzie kijowskim. Tkactwo było obecne w moim życiu od najwcześniejszego dzieciństwa i już wtedy związałam z tym pięknym rzemiosłem całe swoje życie – myślę, że na zawsze. Nikt mnie do tego specjalnie nie zachęcał – po prostu sama wybrałam tę drogę. Moja mama przez całe życie tkała kilimy, a ojciec był dyrektorem Fabryki Artystycznej „Peremoha” w naszym Bohusławiu. W fabryce tkano kilimy, bohusławskie ręczniki, obrusy, zasłony oraz wełniane narzuty na ławy. Przez wiele lat te wyroby cieszyły się sławą na całym świecie. Ojciec był dyrektorem przez 20 lat, a później, w latach 90., w czasach pierestrojki, to przedsiębiorstwo – podobnie jak wiele kołchozów i innych fabryk – zostało celowo doprowadzone do upadku. Niestety, ojciec już wtedy nie żył. Nie dopuściłby do tego, by tak słynna fabryka zniknęła. A ja postawiłam sobie za cel uratowanie tkactwa. To było bardzo trudne i nawet dziś trudno jest to wszystko utrzymać.

Anna Kovalova: Właśnie chciałam zapytać: na jakim poziomie jest dziś tkactwo w Ukrainie?

Valentyna Tkach: Nie mogę tego dokładnie ocenić, bo nie prowadziłam żadnych analiz. Ale od siebie powiem, że bardzo kocham tkactwo i nieustannie myślę o tym, jak je rozwijać, ulepszać i jak nauczyć go większą liczbę osób, które tego pragną. Dlatego prowadzę warsztaty tkackie. Przychodzą chętni, a ja pokazuję im, jak tkać. I tak już od wielu lat. W ogóle lubię inwestować własne środki w swoją sztukę. Sama jestem swoim mecenasem, sama sobie pomagam – i bardzo mi się to podoba. Oczywiście teraz jest bardzo ciężko, szczególnie w czasie wojny, kiedy trzeba pomagać Siłom Zbrojnym Ukrainy. Mój syn już w pierwszych tygodniach pełnoskalowej inwazji poszedł na front bronić Ukrainy. A ja postanowiłam, że będę ze wszystkich sił pomagać armii. Pomagam tyle, ile mogę. Przez te lata kupiliśmy już kilka samochodów, drony, termowizory i wiele innych rzeczy.

Anna Kovalova: A jak właściwie wygląda proces tworzenia pani wyrobów – od początku do końca?

Valentyna Tkach: Nie mam owiec i sama ich nie strzygę. Kupuję już gotową wełnę. Kiedyś miałam zapasy i jeszcze zostało mi trochę nici w różnych kolorach. A teraz szukam odpowiednich barw w internecie i, gdy mam możliwość, kupuję je. Tak właśnie tkam swoje wielobarwne kilimy.

Mam kilka warsztatów tkackich i pracuję różnymi technikami. Podstawową jest technika czółenkowa. Jest czółenko i specjalny warsztat z kilkoma nicielnicami – ja mam ich sześć. Trzeba odpowiednio przygotować warsztat, właściwie mechanicznie go zaprogramować. Potem, kiedy już wiem, które pedały naciskać, zaczyna się sam proces tkania. Pedały są połączone z nicielnicami, w nich znajdują się struny nicielnicowe, przez które w określonej kolejności przeciąga się nici osnowy. Kiedy naciska się odpowiedni pedał, jedna nicielnica podnosi się albo opuszcza, tworząc przesmyk między nićmi – jedne nici opadają, inne pozostają na miejscu. Wtedy przez tę szczelinę przeprowadza się kolorową nić wątku. Ciągle zmieniam pedały i dokładnie wiem, który nacisnąć w następnym momencie. Wtedy, można powiedzieć, przerzucamy czółenko raz w jedną, raz w drugą stronę, zmieniamy pedały, ubijamy tkaninę. To wszystko trzeba zobaczyć na własne oczy, bo trudno o tym opowiadać słowami. W rezultacie powstaje określony ornament. To technologia, w której na splocie płóciennym tworzy się wzór za pomocą innego koloru. Na przykład na mojej sukni – tam również zastosowano tę zasadę. W Bohusławiu są jeszcze tkaczki, które tkają tkaniny bawełniane i lniane, z których później szyje się sukienki. Tam także można tworzyć ornamenty. Ja jednak częściej stosuję technikę liczoną, tak zwaną „na nitkę graniczną”. Dlaczego „na graniczną”? Bo dwa kolory jakby graniczą ze sobą i przeplatają się na jednej nici osnowy. To także technika liczona, ponieważ trzeba dokładnie obliczyć, ile kratek i jaki kolor powinien znaleźć się w danym miejscu. Wcześniej rysuję projekt w krat?ę – albo sama go koloruję, albo po prostu improwizuję i dobieram kolory już w trakcie pracy. I tak stopniowo przeplatam wzór.

Anna Kovalova: Boże, opowiedziała mi pani to tak szczegółowo. Dla pani to pewnie codzienność, ale dla mnie brzmi to jak ogrom pracy. Ile czasu potrzeba na wykonanie jednego kilimu?

Valentyna Tkach: Och, jeden taki duży kilim tkałam około czterech i pół miesiąca. Ale to był naprawdę ogromny wyrób – około trzech metrów szerokości i 4,5 metra długości. Bardzo skomplikowany geometryczny ornament, a wszystko trzeba było wykonywać stopniowo, przeplatając kolor po kolorze – od początku aż do końca.

Anna Kovalova: Moim gościem była Valentyna Tkach, która jest tkaczką w trzecim pokoleniu, nauczycielką i wolontariuszką. Dziękuję Państwu za dziś do usłyszenia za tydzień, Anna Kovalova – Radio Lublin.

_____________________________________________________________________________________________________

А зараз ви можете прослухати матеріал українською мовою:

Анна Ковальова: Чи можуть кілька ниток врятувати ремесло? Вітаю, біля мікрофона – Анна Ковальова.

———————-

Сьогодні запрошую вас на розмову з Валентиною Ткач. Пані Валентина – ткаля у третьому поколінні, викладачка та волонтерка. Уже багато років вона створює килими та навчає інших традиційному ткацтву. Більше про свою роботу та пристрасть до ткацтва розповість сама, Валентина Ткач.

Валентина Ткач: Мій дід – Михайло навчив ткати мою маму гуцульські килими. У мене мама – гуцулка з Івано-Франківської області, а мене вже перевезли у 1970 році в Богуслав це Київщині. Килимарство було в моєму житті з самого раннього дитинства, і я вже пов’язала своє життя з цим чудовим ремеслом, думаю, на все життя. Мене ніхто спеціально не налаштовував – просто так я сама обрала. В мене мама все життя ткала килими, а батько був директором Художньої фабрики «Перемога» у нас у Богуславі. На фабриці ткали килими, богуславські рушники, скатерті, штори, вовняні налавники. Уся ця продукція славилася на весь світ багато років. Батько був директором 20 років, а потім, у 90-х, у часи перебудови, як і багато колгоспів та інших фабрик, це підприємство штучно розорили. Батько тоді вже помер, на жаль. Він би не допустив, щоб така славетна фабрика зникла. А я поставила собі за мету врятувати ткацтво. Це було дуже важко зробити, і навіть зараз важко все це втримувати.

Анна Ковальова: Якраз хотіла запитати: на якому зараз рівні ткацтво в Україні?

Валентина Ткач: Я не можу дати таку точну оцінку, бо не проводила якоїсь аналітики. Але від себе скажу, що дуже люблю ткацтво і постійно думаю, як його розвивати, як покращувати, як навчити більше людей, які цього хочуть. Саме тому я проводжу навчальні уроки з ткацтва. Приходять охочі, і я показую їм, як ткати. Так триває вже багато років. Я взагалі люблю вкладати у своє мистецтво власні кошти. Я сама собі меценат, сама собі допомагаю, і мені це подобається. Звичайно, зараз дуже тяжко, особливо в час війни, коли треба допомагати Збройним Силам України. Мій син із перших тижнів повномасштабного вторгнення пішов на фронт захищати Україну. А я вирішила, що буду всіма силами допомагати армії. Скільки можу – стільки й допомагаю. За ці роки ми вже купили і кілька машин, і дрони, і тепловізори, і багато всього іншого.

Анна Ковальова: А як взагалі відбувається процес виготовлення ваших виробів – від А до Я?

Валентина Ткач: Овечок я не маю і сама їх не стрижу. Вовну вже купую готову. Раніше в мене були запаси, і ще трохи залишилося ниток різних кольорів. А зараз шукаю потрібні кольори в інтернеті й, коли маю можливість, купую. Так і тчу свої різнокольорові килимочки. У мене є кілька ткацьких верстатів, і я працюю різними техніками. Основна – це човникова техніка ткацтва. Є човник і спеціальний верстат із кількома ремізами – у мене їх шість. Треба зробити правильну заправку верстата, фактично механічно його запрограмувати. Потім, коли я вже знаю, на які підніжки натискати, починається сам процес. Підніжки прив’язані до реміз, у ремізах є галева, і через кожну галеву в певному порядку протягується нитка основи. Коли натискаєш певну педаль, одна реміза піднімається або опускається, утворюється зів – проміжок між нитками, де одні нитки опускаються, а інші залишаються. І тоді через цей проміжок прокидається кольорова нитка піткання. Я постійно змінюю педальки і вже точно знаю, яку в наступний момент натиснути. Тоді ми, якби, прокидаємо човник то в один бік, то в інший, змінюємо педалі, збиваємо полотно. Це все треба показувати, бо словами важко передати. І в результаті утворюється певний орнамент. Тобто це технологія, де на полотняному переплетенні іншим кольором формується візерунок. Як, наприклад, на моїй сукні – там теж використано такий принцип. У Богуславі є ще ткалі, які тчуть бавовняні й лляні тканини, з яких потім шиють сукні. І там теж можна створювати орнаменти. А я частіше використовую рахункову техніку, так звану «на межову нитку». Чому «на межову»? Бо два кольори ніби межують між собою і переплітаються на одній нитці основи. І ще це рахункова техніка, бо потрібно точно рахувати, скільки клітинок і який колір де має бути. Я заздалегідь малюю ескіз у клітинку – або сама розфарбовую, або просто фантазую і підбираю кольори вже в процесі. І так поступово переплітаю візерунок.

Анна Ковальова: Боже, це ви мені так детально розказали. Мені здається, що для вас це вже звично, але для мене це звучить як величезна праця. Скільки часу потрібно на один килим?

Валентина Ткач: Ой, я один такий великий килим ткала приблизно чотири з половиною місяці. Але це був дуже великий виріб – десь до трьох метрів ширина і 4,5 метра довжина. Дуже складний геометричний орнамент, і все це треба було виконувати поступово, переплітаючи колір за кольором, від початку до кінця.

Анна Ковальова: Моєю гостею була Валентина Ткач, ткаля в третьому поколінні, вчителька та волонтерка. Дякую вам за увагу, до зустрічі через тиждень, Анна Ковальова – Radio Lublin.

Fot. nadesłane

Exit mobile version