„Tu też jest dom”. Święta w schronisku dla osób bezdomnych

EAttachments84194519fda8ba57f5a9594261bcbf33bd44241 xl

Rozpoczęły się przygotowania do świąt w Schronisku dla bezdomnych imienia Św. Brata Alberta w Puławach – zarówno te kulinarne, jak i duchowe.

– To trudny czas dla naszych podopiecznych, ale pomaga nasza wiara katolicka – mówi prezes puławskiego koła Towarzystwa Pomocy im. Świętego Brata Alberta, Halina Kowalewska. – Porządki oczywiście już porobione, okna pomyte, firanki pozmieniane, więc w zasadzie te zewnętrzne porządki porobione, czas na duchowe. Będzie Droga Krzyżowa, ponieważ mamy kaplicę, to namiastka kościoła.

CZYTAJ: Dziś Wielki Czwartek. Rozpoczyna się Triduum Paschalne [ZDJĘCIA]

– Mamy naszą kaplicę ze Świętym Sakramentem, z relikwiami brata Alberta i błogosławionej Bernardyny – mówi Wojciech Wiejak, kierownik Schroniska Brata Alberta w Puławach.

– Duchowo jesteśmy przygotowani, a te sprawy, że tak powiem, bytowe, to również, bo jutro będą robione sałatki i ostatnie jakieś szlify, jeżeli chodzi o sprzątanie – mówi Halina Kowalewska. – Usiądziemy do wspólnego śniadania wszyscy razem, tak jak bywało w domu, jak było u mamy, u babci. Chcemy kontynuować tę tradycję i stworzyć namiastkę domu tym wszystkim osobom, które u nas się znajdują. Każdy ma swoją historię, ale skoro znaleźli się tutaj, myślę, że dobrze, że taki dom jest, który konsoliduje to wszystko i jakoś troszeczkę spłaszcza te problemy. Przynajmniej w święta staramy się, żeby to była taka wspólnota. Przez rozmowy, dobre słowo. Ciężko jest, ponieważ wiadomo, że każdy ma swoje emocje i jak są trudności, no to tym bardziej trudno jakoś to okiełznać, ale myślę, że podstawowe warunki bytowe, czyli dach nad głową już trochę łagodzi te problemy.

CZYTAJ: Lubelski kościół po pożarze. „Mamy nadzieję, że uda się zachować ściany”

– Nasi panowie są w różnym okresie przebywania w bezdomności, od kilku do kilkudziesięciu lat – mówi Wojciech Wiejak. – Część z nich ma jeszcze kontakty z rodziną. W czasie świąt poszczególne osoby są zabierane przez członków rodziny, którzy jeszcze chcą mieć kontakt. Większość naszych panów zostaje na miejscu. Przychodzą wspomnienia, tęsknoty za dawnym życiem.

– Każdy myśli o swoim domu, ale tutaj też jakiś dom jest. Tak w życiu wyszło i tu jesteśmy – mówi Kazimierz Kuluszewski. – Jest w miarę świątecznie. Nie jest źle, ale w głowie coś zostaje, że myśli się o domu. Pracę straciłem, problemy były w domu, z żoną się nie dogadywałem i wylądowałem tutaj. Czy uda mi się odbudować wszystko, jak wcześniej było? Nie wiem. Pożyjemy zobaczymy.

– Głównie nałogi przyczyniają się do tego, że załamuje się wszystko – mówi Halina Kowalewska. – Nałóg, brak pracy – ciężko żyć bez pracy i pieniędzy, człowiek spada coraz niżej wtedy. Jeśli ktoś mu nie poda ręki, to jest naprawdę trudno.

– Pewnie ktoś pomyśli uogólniając, że wszędzie wchodzi w grę alkohol – mówi Wojciech Wiejak. – Owszem, duży procent naszych osób ma problem z uzależnieniem, ale bywały historie, gdzie człowiek niepijący funkcjonujący jakoś, zostawał na lodzie, gdzie mieszkanie zostało zadłużone lub sprzedane przez rodzinę. I wtedy co? Ulica. Na szczęście są takie miejsca, jak Schronisko brata Alberta, gdzie jesteśmy po to, by w takich sytuacjach pomóc.

W puławskim schronisku dla osób bezdomnych przebywa obecnie 40 pensjonariuszy. Uroczyste śniadanie wielkanocne rozpocznie się tam w niedzielę o godzinie 9.00. 

ŁuG/ opr. DySzcz

Fot. archiwum

Exit mobile version