Trener Motoru Lublin: Widać, że nasze zwycięstwa nie są osiągane przypadkiem

EAttachments93625716b649870f5c21a67d35bf287e605af23 xl 1

Piłkarze Motoru Lublin w 28. kolejce ekstraklasy zmierzą się w niedzielę (12.04) z Rakowem Częstochowa. Początek o godzinie 14:45. Transmisja całości będzie dostępna na naszej stronie internetowej, a relacje ze spotkania pojawią się też w popołudniowym programie Radia Lublin.

Drużyna spod Jasnej Góry w czwartek stoczyła morderczy bój w półfinale Pucharu Polski. Mecz z GKS-em Katowice po 90 minutach skończył się remisem 3:3, po dogrywce było 4:4 i o losach rywalizacji decydowały rzuty karne, w których Częstochowianie zwyciężyli 4:2.

– Tak długie i intensywne spotkanie rozegrane trzy dni przed ligowym meczem z Motorem wcale jednak nie musi dawać gospodarzom przewagi – uważa trener lubelskiej drużyny Mateusz Stolarski. – Oczywiście 120 minut na pewno jest dużym wysiłkiem i wpływa na dyspozycję piłkarzy, ale to nie będzie pierwszy tydzień, w którym Raków musi grać co trzy dni. W tamtej rundzie najlepszą miał końcówkę, kiedy były decydujące mecze w europejskich pucharach i kiedy musieli dobrze punktować w lidze, aby rywale bezpośrednio im nie odskoczyli od miejsc premiowanych europejskimi pucharami. Na pewno Raków, jak każdy klub, ma jakieś swoje problemy, mniejsze czy większe, natomiast trzeba oddać tej drużynie, że grają tam – patrząc pod kątem indywidualności – bardzo dobrzy piłkarze. Jeżeli trener może sobie pozwolić na to, że Fran Tudor nie rozpoczyna od początku, jeżeli drugim napastnikiem w zespole jest Leonardo Rocha, jeżeli Lamine Diaby-Fatiga rozpoczyna spotkanie na ławce, a Marko Bulat w ogóle nie wchodzi, to świadczy o sile tego zespołu i tym, że będą indywidualnie bardzo groźni.

Trenerem Rakowa od początku rundy wiosennej jest Łukasz Tomczyk, który na stanowisku zmienił Marka Papszuna. Mateusz Stolarski o szkoleniowcu gości mówi w samych superlatywach. – Z Łukaszem znamy się od lat z akademii, bo prowadził Raków Częstochowa rocznik 2003. Ja byłem trenerem w akademii Wisły. Tam się poznaliśmy. Potem razem pracowaliśmy w jednej drużynie, w Wiśle Kraków, a potem mieliśmy iść wspólnie do Polonii Bytom, gdzie miałem objąć stanowisko pierwszego trenera i Łukasz miał ze mną współpracować. Jednak nasze drogi się tak potoczyły, że zostałem w Motorze, a Łukasz stał się pierwszym trenerem Polonii. Mamy bardzo regularny kontakt i bardzo się cieszę, że Łukasz dostał szansę pracy na tym najwyższym poziomie, bo on sobie to wypracował od zera. Nikt mu tego za darmo nie dał. Osiągał bardzo dobre wyniki z Polonią Bytom. Awansował z tą drużyną, grał w ćwierćfinale Pucharu Polski i potem był drugi w pierwszej lidze. Dodatkowo był naturalnym następcą Marka Papszuna, bo był trenerem, który Raków znał od podszewki. Ma swój pomysł na zespół. I na pewno trzeba mu dać czas. Po pierwsze, objęcie drużyny po trenerze, który wygrał z klubem wszystko, nigdy nie jest łatwe. Po drugie, myślę, że trener potrzebuje dwóch, trzech okienek, żeby wszystko poukładać po swojemu i wprowadzić swoją wizję. A po trzecie, jeżeli awansował do finału Pucharu Polski i wygra go, to kontynuacja będzie całkiem dobra.

Za Motorem seria sześciu kolejnych meczów bez porażki. – Chcemy ją podtrzymać – zapowiada Mateusz Stolarski. – Bardzo się z tego cieszymy. Cały czas przemawiam do zespołu w ten sposób, żebyśmy się cieszyli tą chwilą. Szczególnie biorąc pod uwagę, jaki to jest sezon, nie jest łatwo nie przegrać sześciu kolejek z rzędu, dodatkowo cztery razy wygrywając. Na pewno jesteśmy tym usatysfakcjonowani. Ta chwila nas buduje i też buduje mnie to, że nasza gra w defensywie stała się stabilniejsza. Widać, że zwycięstwa nie są osiągane przypadkiem. Na pewno w paru meczach mamy też szczęście, ale jesteśmy dobrze przygotowani do tych spotkań, realizujemy plan. Oczywiście nie wszystko wychodzi, jak choćby w poprzednim spotkaniu, ale to jest naturalna część piłki nożnej, a naszą moc pokazuje to, że pomimo łatwo straconej bramki, potem gramy cztery akcje, które dają nam sytuację bramkową. Mental zespołu jest więc na bardzo fajnym poziomie. Patrzymy nadal w dwie strony tabeli, bo zwycięstwo Arki spowodowało, że po tej kolejce odrobiliśmy punkt do góry i straciliśmy dwa punkty w dół, więc dalej musimy patrzeć w dwie strony. Natomiast budujemy się tym momentem, chcemy wyjść na Raków i grać przy pełnych trybunach. Mam nadzieję, że pełnych, bo jeden z kibiców napisał mi ciekawą wiadomość, że on nie prosi o puchary, nie prosi o jakieś niesamowite zwycięstwa, on dziękuje za to, że w tym momencie sezonu, w którym teraz jest Motor, może marzyć. Cieszę się, że mogliśmy sprawić, że kibice czują pozytywną energię i przyjdą nas wspierać. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby po prostu utrzymać tę serię najlepiej zwycięstwem na naszym stadionie.

– To, że Raków grał ciężki mecz z GKS-em, to sprzyjająca okoliczność, ale i tak najważniejsza jest nasza dyspozycja – przekonuje bramkarz Motoru Ivan Brkić: – Takie spotkania wiążą się dużym wydatkiem emocjonalnym i energetycznym i na pewno jest do dla nas jakaś przewaga. Mamy to w głowie, ale przede wszystkim skupiamy się na naszych zadaniach na boisku. Jesteśmy w dobrej formie i oczywiście myślimy o przeciwniku, analizujemy jego grę i robimy wszystko, by jak najlepiej przygotować się do meczu. Tak naprawdę musimy jednak być skupieni na sobie. Jeśli będziemy grać tak dobrze jak w ostatnich pięciu, sześciu spotkaniach, nie musimy się nikogo bać.

JK 

Fot. Iwona Burdzanowska / archiwum RL 

 

Exit mobile version