Nikt nie jest anonimowy w Internecie. Hejterzy nie mogą spać spokojnie

EAttachments9454027af54a1f73b90b4b000e2d1c7c681d27f xl

– Nikt nie jest anonimowy w sieci, a hejt może doprowadzić do osobistych tragedii – tłumaczyli w środę (15.04) specjaliści w Zespole Szkół Zawodowych nr 1 w Rykach. Samorząd uczniowski realizuje tam projekt poświęcony zjawisku hejtu, odpowiedzialnej komunikacji w Internecie oraz budowaniu właściwych relacji rówieśniczych. Gościem specjalnym spotkania był były reprezentant Polski w piłce nożnej Marek Saganowski. 

A uczniowie ryckiej placówki przyznają, że hejt dotyka w różnej formie niemal każdego: – Hejt był, jest i będzie, taka jest prawda. Najważniejsze, żeby sobie jakoś z nim radzić przez rozmowy z psychologami. Szczególnie w środowisku szkolnym to może być wszystko – tu ludzie mogą nienawidzić cię choćby za to w jakich butach chodzisz. Za cokolwiek potrafią hejtować. Są też sytuacje, gdzie ktoś na przykład jest odrzucony od klasy – w klasie są porobione grupy i jest hejt wyłącznie na jedną osobę i ta osoba sobie może nie dawać sobie rady.

CZYTAJ: Starożytna mumia kontra nowoczesna medycyna. Niecodzienne badanie w Lublinie [ZDJĘCIA]

– Jest to problem, który dotyczy wszystkich szkół, niezależnie od tego, czy to jest średnia, czy podstawowa. My też się z nim zmagamy w większym lub mniejszym stopniu – mówi Angelika Kłos, wicedyrektor ZSZ nr 1 w Rykach. – Walczymy z nim między innymi przez takie spotkania z autorytetami. Sportowcy to jest ktoś, kto młodzieży imponuje.

– Już od ponad roku udzielamy się w sprawie hejtu, jaki jest między innymi w sporcie, ale też występuje jest w szkołach, u młodzieży – mówi Marek Saganowski, trener i były reprezentant Polski w piłce nożnej. – Przede wszystkim definiujemy hejtera, kim tak naprawdę on jest. Staramy się wpoić młodym ludziom, że tak naprawdę opinia hejtera to nie jest opinia o nas, tylko o tym hejterze. Pokazujemy, dajemy narzędzia, jak z tym walczyć, co robić, jeżeli z hejtem się spotykamy.

– Trzeba mieć przeświadczenie, że hejt nie jest tak naprawdę o ofierze, tylko o problemach, z którymi hejter się mierzy – frustracji, zazdrości, braku akceptacji, niskiej samoocenie – wyjaśnia  psycholog Rafał Koszyk. – Błędnym założeniem na samym początku, kiedy stykamy się z hejtem, jest zadawanie sobie pytania: „Co jest ze mną nie tak, że ktoś tak o mnie mówi?”. Bo prawidłowym pytaniem jest: „Co jest nie tak z tą osobą, że ona musi takich słów używać?”. A my najczęściej nie rozumiemy tego, że to nie jest o nas. Druga sprawą jest, że społeczeństwo musi zacząć na to reagować. A społeczeństwo boi się tego robić, ponieważ obawia się, że hejter przerzuci się na nie. Nie, hejter nie się nie przerzuci, ponieważ w momencie kiedy reagujemy, rozprężamy emocjonalnie całą sytuację.

– Już abstrahując od tego, co dzieje się w świecie offline, dużo hejtu wylewa się w Internecie, bo ludzie czują się anonimowi w sieci. I po to też mamy specjalistę od cyberprzestępczości, który powie, że tak nie jest  stwierdza Adam Kościańczuk, prezes Fundacji „Kolej na Wiedzę”.

– Z hejtem związane może być przestępstwo, takie jak stalking, czyli uporczywe nękanie. W momencie kiedy osoba wysyła bardzo dużą liczbę komentarzy, taką osobę stalkuje. Jakieś głuche telefony bądź nawet chociażby tracking (śledzenie aktywności danej osoby nie tylko w Internecie – red.) także podlegają pod to przestępstwo. Może być zakładanie fałszywych profili, czyli wykorzystanie wizerunku. I to także jest przestępstwo. Podobnie jak seksting, czyli wykorzystanie intymnych zdjęć. Jeżeli ktoś jest w posiadaniu zdjęć intymnych danej osoby i je rozpowszechnia w sieci, to także to jest przestępstwo – wyjaśnia nadkomisarz Konrad Kańkowski z Akademii Bezpieczeństwa, były naczelnik Wydziału do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Łatwo jest dotrzeć do hejtera?

– Tak. Pomimo faktu, że te osoby maskują  się w sieci, nie jesteśmy anonimowi w Internecie. Policja jest w stanie taką osobę zidentyfikować,. I później kończy się to w taki sposób, że funkcjonariusze pukają do drzwi, zabezpieczają materiał dowodowy w postaci sprzętu elektronicznego i prowadzone jest postępowanie przygotowawcze – dodaje Konrad Kańkowski.

A w zależności od rodzaju przestępstwa hejterom grozi grzywna lub nawet kara kilku lat pozbawienia wolności. 

ŁuG / opr. ToMa

Fot. pexels.com 

Exit mobile version