„Nikt nie chce być samotny”. Wielkanocne spotkanie dla potrzebujących w Lublinie [ZDJĘCIA]

EAttachments942739707b60cb0be3a432a6b8a3c0188b88842 xl

Około 200 podopiecznych Bractwa Miłosierdzia im. św. Brata Alberta w Lublinie spotkało się dziś na przedświątecznym spotkaniu wielkanocnym. Ubodzy, bezdomni i samotni zasiedli do stołu z tradycyjnymi potrawami.  

 – Nikt nie chce być samotny, a wspólnota Brata Alberta czyni właśnie to, że człowiek nie jest sam – mówi biskup pomocniczy Archidiecezji Lubelskiej Józef Wróbel. – Ten największy dar spotkania wyraża się w tym, że człowiek znajduje radość, że nie jest sam, porzucony, opuszczony, ale jest obdarowany tym, co daje mu radość serca. Myślę, że tego człowiek najbardziej potrzebuje. To, co mu najbardziej doskwiera, to samotność, opuszczenie.

– Przygotowaliśmy dla naszych podopiecznych 350 paczek, w których znajdują się produkty typowo wielkanocne – mówi prezes Bractwa Miłosierdzia im. św. Brata Alberta w Lublinie Małgorzata Krauze-Hałas. – Pozwolą one osobom, które mają taką możliwość, spędzić te kilka świątecznych dni nie przy pustym stole. Mamy składniki na sałatkę jarzynową, mamy gotowane jajka, kiełbasę, żurek i takie typowe produkty z długim terminem ważności.

– To wyjątkowy czas, a wszystkie przygotowane potrawy są tradycyjne, takie jak w domu – mówią prezes Bractwa Małgorzata Krauze – Hałas oraz Anna Wypłuszcz, która przygotowała posiłek.

– Będzie pół jajka do żurku i biała kiełbasa, sałatka, ćwikła i chrzan. Takie tradycyjne dania i ciasto. To chyba wszystko co trzeba i żeby ludzie byli zadowoleni – dodaje Wypłuszcz.

– Zmienia się grupa osób, które korzystają z naszej pomocy. Kiedyś Bractwo Miłosierdzia kojarzyło się z tym, że pomaga osobom w kryzysie bezdomności. Obecnie większą grupę tych osób, które korzystają ze wsparcia Kuchni Brata Alberta to są po prostu osoby starsze, samotne, które nie mają rodziny, nikogo z kim mogłyby zasiąść do tego posiłku – dopowiada Małgorzata Krauze – Hałas.

– Przychodzą różne osoby. Niektórzy mają łzy w oczach. Staramy się, żeby to było dobrze przygotowane i smaczne – dodaje Anna Wypłuszcz.

– Dzisiaj, w tym szczególnym świątecznym dniu można powiedzieć, że jesteśmy jak taka małą rodzina, z którą wspólnie zasiadamy do posiłku – tłumaczy prezes Bractwa Miłosierdzia.

Zmienia się grupa osób, które korzystają z pomocy kuchni Bractwa Miłosierdzia. O ile kiedyś były to osoby bezdomne, tak teraz są to osoby starsze i samotne. Codziennie z opieki korzysta 300-350 osób.

PaSe / opr. WM

Fot. Krzysztof Radzki

Exit mobile version