Niedźwiedź polarny w Puławach? Zimowy gość „narozrabiał” w muzeum [ZDJĘCIA, AKTUALIZACJA]

EAttachments9426513a7b0820ffca0d4238665cff65e3c822b xl

Nieproszony gość w Muzeum Badań Polarnych w Puławach. Muzealnicy informują o niespodziewanym powrocie zimy i stratach wyrządzonych przez dość nietypową – jak na ten teren – zwierzynę.

– Sytuacja jest niezwykła – wyjaśnia Andrzej Pawłowski z Muzeum Badań Polarnych w Puławach. – Prawdopodobnie rozbudzony ze snu zimowego niedźwiedź polarny był tak podniecony widokiem białego puchu, że dokonał poważnych zniszczeń, szkód przy chatce traperskiej. Dodatkowo puszka mięsna, która przeleżała 43 lata na Antarktydzie, została przez niego pogryziona, czego efekty kolega udokumentował na zdjęciach. Staraliśmy się zabezpieczyć, niestety zniszczył te obiekty. Ponieważ biały niedźwiedź jest gatunkiem chronionym, Muzeum Badań Polarnych zamierza wystąpić z wnioskiem o odszkodowanie za wyrządzone szkody do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie. Obecnie szacujemy szkody, które niedźwiedź nam tutaj poczynił. Dzwonię w tej chwili do Regionalnego Konserwatora Przyrody.

Pan dyrektor był pewnie zaniepokojony?

– Przerażony i zaskoczony – przyznaje Piotr Kondraciuk, dyrektor Muzeum Badań Polarnych w Puławach. – W życiu nie spodziewaliśmy się, że coś takiego może się tutaj zadziać. Nie wiem, co powiedzieć.

Straty są duże?

– Spore ze względu na to, że to jest obiekt zabytkowy i wymaga specjalistycznej konserwacji – wskazuje dyrektor muzeum. – Jeszcze ta puszka zgnieciona. Dobrał się do puszki, cóż zrobić. Puszka była też eksponatem. Przyjechała z Antarktydy, więc pewnie mu posmakowało.

Jak ten niedźwiedź trafił do Puław?

– Nie wiemy jak, może uciekł z któregoś z ogrodów zoologicznych – mówi dyrektor Kondraciuk.

– To jest właśnie największą zagadką, skąd on się tutaj wziął – dodaje Andrzej Pawłowski.

W rozwiązaniu tej zagadki może pomóc dzisiejsza data – 1 kwietnia.

– Tak jest, prima aprilis – mówi Pawłowski. – W tej krótkiej informacji były aż trzy żarty primaaprilisowe, czyli po pierwsze nie było ataku zimy śnieżnej, po drugie nie było też obecności rozjuszonego niedźwiedzia polarnego. A poza tym niedźwiedzie polarne nie hibernują, nie zapadają w sen zimowy. Może takim wyjątkiem są ciężarne samice, chociaż nie jest to klasyczny sen zimowy, bo one zagrzebują się, by urodzić młode i później opiekują się nimi w jamach śnieżnych albo wygrzebanych w gruncie. Mimo spowolnienia metabolizmu, czyli ta ciężarna ani nie je, ani nie pije, to właśnie nie jest klasyczny sen zimowy. Tak że były tu zawarte takie trzy żarty.

– Niedźwiedzie są bardzo ciekawskimi zwierzętami – zaznacza Karolina Wręga, specjalista ds. edukacji i promocji w Muzeum Badań Polarnych w Puławach. – Bardzo często podchodzą na przykład do stacji polarnych, zaglądają do okien polarnikom. Dwa lata temu w stacji polarnej w Hornsundzie im. Stanisława Siedleckiego była taka sytuacja, że samica z dwoma młodymi niedźwiadkami podeszła pod okna stacji i zaglądała polarnikom, co oni tam ciekawego mają. Polarnicy fotografowali od środka te niedźwiedzie, które zaglądały, kładły łapki na szyby. To był też czas przygotowań do Wielkanocy, bo polarnicy też pieką różne ciasta, przygotowują się do tego, jak najbardziej obchodzą ten świąteczny czas. To było właśnie takie bardzo sympatyczne, że małe misie zaglądały. Czasami zdarza się, że psują jakieś sprzęty meteorologiczne przed stacją, natomiast nie jest to robione złośliwie, tylko z ciekawości. Bardzo często podchodzą też do chatek traperskich. My taką chatkę traperską też mamy w muzeum. Czasami zdarzają się różne szkody.

Na zdjęciu widzimy owego „niedźwiedzia”?

– Tak, w czerwonej kurteczce, w czarno-czerwonej czapce z dużym czerwonym pomponem, a w ręku narzędzie zbrodni, czyli kij od szczotki i przyczepiona do niego rękawica gumowana, pompowana w kształcie łapy niedźwiedziej – mówi Tomasz Nakonieczny, kustosz Muzeum Badań Polarnych w Puławach. – Kolega, jak widać, natrudził się troszkę, bo musiał przede wszystkim zrobić to tak, żeby nie zostawiać własnych śladów, co nie było proste. Ale jak widać, został przyłapany na tym, że zrobił te ślady i one są po prostu utrwalone już na wieki.

ŁuG / opr. WM

Fot. Muzeum Badań Polarnych

Exit mobile version