Nadmiar żywności po świętach? Podziel się z potrzebującymi

EAttachments943715694ecdb0fed51d3f446926d7698ee40e8 xl

Nie wyrzucajmy żywności po świętach, a podzielmy się z nią innymi – apelują organizacje pomocowe oraz społecznicy. Nadmiar żywności można przynieść np. do jadłodzielni, które są również w Lublinie.

Tymczasem problem marnowania jedzenia jest spory, bo jak wynika z raportów, w Polsce rocznie wyrzuca się około 5 milionów ton jedzenia.

Tymczasem sposobów na jej uratowanie, zwłaszcza po świętach jest wiele.

– Już mi się tu pichci. Mam na imię Wiesława i mam bardzo dużą rodzinę. Do stołu nas zasiada 19 osób. Było dużo jedzenia, ale ja staram się, wiem co, ile przyszykować, żeby nie marnować. Teraz zostały mi cztery kawałeczki kiełbasy białej, tylko to zamroziłam.

A czy zdarzyło się na przykład czasem podzielić się tym jedzeniem w jakiejś jadłodzielni albo na przykład u Brata Alberta?

– Tak to nie, ale mam taką sąsiadkę. To ja jej użyczam pewne rzeczy.

– Spodziewamy się, że pewnie będzie najwięcej sałatki jarzynowej, może jakieś wędliny, które zostaną – opowiada Małgorzata Krauze-Hałas, prezes Bractwa Miłosierdzia imienia świętego Brata Alberta w Lublinie. – Czasami zostają jakieś zupy czy pieczone mięsa. Wszystko przyjmujemy, ale staramy się to przyjmować zaraz po samych świętach, dziś i jutro. Przynosimy do kuchni Brata Alberta. Kuchnia jest czynna do godziny 11:30, więc jeszcze w takich godzinach przedpołudniowych. Każdy kto ma taką wolę i chce, wie, że będzie gdzieś w okolicy, może do nas wstąpić i podrzucić. Prosimy, żeby te rzeczy były dobrze zapakowane, tak szczelnie i żeby były podpisane, kiedy zostały przygotowane. Tak żebyśmy my wiedzieli, kiedy będzie ten bezpieczny czas wydania tych produktów osobom potrzebującym, żeby nikomu też nie zaszkodzić.

CZYTAJ: Po świętach nie wyrzucaj. Przekaż żywność do jadłodzielni w Lublinie

– Klasycznie po świętach to jedzenie zawsze w naszych lodówkach, na balkonach zostaje, czy to żurek czy sałatka jarzynowa, najbardziej popularna. Absolutnie nie trzeba robić zapasów, jedzenia jest nadmiar, jak zazwyczaj. Oczywiście że zostało, dlatego tu jestem, o jadłodzielnię zahaczyłam po drodze. Co zostało przekazałam do jadłodzielni – opowiadają Lublinianie.

– Widzę, że jakaś piekarnia nas odwiedziła – cieszy się Maciej Budka, dyrektor Lubelskiego Oddziału Okręgowego PCK. – Z chlebkiem, tu są sałatki w naszej lodówce. Najważniejsze, żeby te rzeczy, które przynosimy do jadłodzielni, nadawały się do spożycia. Żeby były opisane, co to jest najchętniej, żebyśmy wiedzieli, kiedy zostało zrobione, po to, żeby faktycznie unikać przykrych sytuacji. Na pewno prosimy o nieprzynoszenie surowego mięsa i tego typu produktów nieprzetworzonych. Po prostu, żeby to były rzeczy, które nadają się do zjedzenia przez innych.

– Jadłodzielnie to wartościowa inicjatywa ograniczająca marnowanie jedzenia – uważa Agnieszka Dados, Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Lublinie, Dział Nadzoru Sanitarnego. – Warto jednak pamiętać, że bezpieczeństwo zdrowotne powinno być tutaj priorytetem. Jadłodzielnie nie są objęte bieżącą kontrolą Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Za stan sanitarno-higieniczny takiego miejsca oraz zapewnienie odpowiednich warunków przechowywania żywności, w tym właściwej temperatury, odpowiada organizator danej jadłodzielni.

CZYTAJ: IOŚ: przeciętna polska rodzina wyrzuca 165 kg żywności rocznie

– Żywność marnujemy w Polsce niestety przez cały rok – przyznaje Łukasz Sołtysiak, z Federacji Polskich Banków Żywności. – Rocznie w naszym kraju wyrzuca się około 5 milionów ton żywności. Po świętach, żeby zminimalizować te straty żywności, jeżeli już nasza lodówka jest faktycznie przepełniona, to przede wszystkim rozwiązania są dwa. Należy się tą żywnością podzielić albo ją zamrozić i zjeść po prostu później. Możemy też taką żywność przekazać do na przykład jadłodzielni albo lodówek społecznościowych. Ale tutaj ważne zastrzeżenie jest takie, że my odpowiadamy za jakość tej żywności. Czyli to nie może być po prostu jakaś niedijedzona resztka, która nam nie przypasowała, tylko porządnie przygotowana, dobrze opisana też żywność z uwzględnieniem różnych składników, ponieważ osoby, które korzystają z lodówek społecznościowych, mogą mieć jakieś alergie albo nietolerancje.

– Cały czas o tym mówimy nie tylko w przypadku jedzenia, żeby dzielić się tym co faktycznie sami byśmy chcieli otrzymać albo czym chcielibyśmy obdarować swoich najbliższych – podkreśla Maciej Budka. – Pamiętajmy o tym, że ci ludzie, którym akurat może gorzej się wiedzie w tym momencie, mają swoją godność i to im się należy od nas.

W województwie lubelskim funkcjonują jadłodzielnie, m.in. w Chełmie, Kraśniku, Puławach Włodawie i Zamościu. W Lublinie działa przy Centrum Pomocy Humanitarnej PCK przy ul. Bursaki 17a.

MaTo / opr. PrzeG

Fot. archiwum RL / Katarzyna Nastaj / LOO PCK / pixabay.com / BliskoSerca.pl

Exit mobile version