Lublinianki wciąż o krok od złota. Będzie czwarty mecz

EAttachments9460706aa1cfd683983bad48296142dfa2930ec xl

Rywalizacja o mistrzostwo Polski koszykarek trwa nadal. Drużyna Lotto AZS-u UMCS-u Lublin nie zdołała w sobotę (18.04) zakończyć serii do trzech zwycięstw. W trzecim meczu finału ekstraklasy podopieczne trenera Karola Kowalewskiego przegrały na wyjeździe z Eneą AZS Politechniką Poznań 58:76.

Poznanianki w pełni wykorzystały atut własnego parkietu. Twardo broniły i skutecznie rzucały. Natomiast Lublinianki popełniły zbyt dużo strat i miały problemy z trafieniem do kosza. W dodatku z każdą kwartą opadały z sił. 

Lublinianki w finałowej rywalizacji prowadzą 2:1. Czwarty, miejmy nadzieję, decydujący mecz o złocie zostanie rozegrany w niedzielę (19.04) o godzinie 18.00. to spotkanie będziemy relacjonować na antenie Radia Lublin. 

Krytyczna wobec postawy swojego zespołu była skrzydłowa lubelskiej ekipy Klaudia Wnorowska: – Słaby, bardzo słaby mecz w naszym wykonaniu. Myślałyśmy, że jesteśmy gotowe na taką intensywność. Ale – jak widać – zabrakło czegoś w tym meczu. Nie poddajemy się, nadal jest 2:1 dla nas. Chcemy jutro to zakończyć, żeby nie wracać do Lublina na piąty mecz. 

O przyczynach dzisiejszej porażki mówi trener przyjezdnych Karol Kowalewski: – Zagraliśmy bardzo słabe spotkanie. Zrobiliśmy 25 strat. Meczów na wyjeździe nie wygrywasz, kiedy wyrzucasz 25 piłek „w krzaki”. Myślę, że to jest główny powód, dla którego ten mecz skończył się takim a nie innym wynikiem. 

Również lubelska środkowa Kamila Borkowska przyznaje, że jej zespół w sobotę zaprezentował się poniżej oczekiwań: – Nie da się wygrać meczu robiąc 25 strat i w pewnym momencie poddając się i już nie walcząc. Wiedziałyśmy, że nie będzie łatwo, wiedziałyśmy, że na pewno będzie trudniej wygrać u nich, niż u nas. Zespół z Poznania dzisiaj zagrał naprawdę bardzo dobry mecz, na bardzo dobrej skuteczności. Musimy po prostu wyciągnąć wnioski i jutro podejść ze świeżą głową i po prostu zagrać lepiej. 

– Przed niedzielnym meczem ważna będzie regeneracja – dodaje skrzydłowa lublinianek Aldona Morawiec. – Kluczowe będzie właśnie zadbanie o ciało, czyli dużo jedzenia, dobrze się wyspać, dobrze się nawodnić, porozciągać, żeby mieć „gaz” na ten mecz. I przejrzeć trochę nieudane akcje, zobaczyć, co tam się wydarzyło. I przygotować może trochę inną taktykę. Albo nawet nie inną taktykę, tylko lepiej realizować tę, którą miałyśmy. 

Skrzydłowa poznańskiej drużyny Emilia Kośla cieszy się, że jej zespół pozostał w grze o mistrzostwo Polski: – Nie chciałyśmy się poddać. Wiedziałyśmy, że to nie jest tak, że w Lublinie było 2:0 i tutaj jesteśmy skazane na porażkę, bo wiemy, jak potrafimy grać, zwłaszcza u siebie, na swoim parkiecie, ze swoimi kibicami. Wiem, że zespołom przeciwnym gra się trudno na tej hali, więc to jest na pewno dla nas duży plus, że mamy teraz tę przewagę. Zobaczymy, co będzie jutro, ale myślę, że też jesteśmy w stanie wygrać i wrócić do Lublina na piąty mecz.

JK / opr. ToMa

Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Exit mobile version