Trzeci – najwyższy – stopień zagrożenia pożarowego występuje na terenie województwa lubelskiego. Leśnicy i strażacy apelują o szczególną ostrożność podczas leśnych spacerów.
– Nie należy też wjeżdżać pojazdami mechanicznymi do lasów ani używać otwartego ognia – przypomina Marzena Puzio z puławskiego nadleśnictwa. – Warto pamiętać, że ognisko możemy rozpalić w miejscu wyznaczonym bądź powyżej 100 metrów od ściany lasu. W tym momencie, kiedy obserwujemy bardzo silny wiatr, ryzyko, że naprawdę od małego zarzewia powstanie ogromny pożar jest bardzo duże. To jest w ogóle też taka przekorność, ponieważ wydaje nam się, że największe zagrożenie pożarowe to jest lato, kiedy jest naprawdę bardzo gorąco. Natomiast to akurat właśnie wiosna jest tym momentem, kiedy ryzyko wystąpienia pożaru jest największe, właśnie w związku z tym, że mamy suchą ściołę, bardzo często występują właśnie wiatry.
CZYTAJ: Alarm w lasach regionu. Ogień strawił już 13 hektarów
– Na terenie kraju już 1850 zdarzeń z udziałem Państwowej Straży Pożarnej związanych z pożarami ściółki leśnej – informuje kapitan Emil Ługowski, rzecznik prasowy komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Puławach. – U nas, na terenie powiatu puławskiego, już odnotowaliśmy 12 zdarzeń, ale też należy wspomnieć o pożarach nieużytków rolnych. Tutaj skala jest troszeczkę wyższa, 70 wyjazdów już w tym roku. Niestety temperatura dość wysoka, niska wilgotność powodują to, że jest wyższe zagrożenie pożarowe.
– Wiem, że jest bardzo sucho, trawa usycha. My mamy też takie nawadnianie sztuczne pod truskawkami, ale w zasadzie tu też nie padało od dobrego miesiąca, kropla deszczu nie spadła. Jest susza bardzo i jest zagrożenie pożarowe, dopiero mieliśmy tutaj duży pożar. Ściółka jest naprawdę sucha, przy najmniejszym zarzewiu jest pożar.
– Takim największym zdarzeniem w ostatnim czasie był pożar poszycia leśnego w okolicach miejscowości Ignaców – opowiada kapitan Ługowski. – Blisko 10 hektarów lasu uległo spaleniu. Duże siły i środki zaangażowane w te działania, zarówno z powiatu zwoleńskiego jak i powiatu puławskiego. Nasze działania tutaj trwały blisko trzy doby.
– To było pogranicze Lubelskiego i Mazowieckiego. Dla nas szczęście, dla innych nieszczęście, bo wiatr był w odwrotną stronę niż tutaj na wieś, do nas. Tak że jeżeli by było w tę stronę, tak jak powiedzieli sami strażacy, w pierwszym dniu było to nie do opanowania. To był pożar naprawdę duży. Wiatr przeszkadzał, samoloty tutaj gasiły, nie można było tego okiełznać, bo też strażak jestem w Ochotniczej Straży Pożarnej Ignaców, tak że naprawdę trudne było to do opanowania w pierwszym dniu.
CZYTAJ: Płonie las pod Opolem Lubelskim. Trwa akcja strażaków
– Jak przyjechałam z pracy o godzinie 15.00, to tu już samochody tankowały wodę, bo mamy kilka hydrantów. Tam na końcu wsi.
– Walczyło 30 jednostek w pierwszy dzień z tego co wiem, na drugi dzień było z powrotem zarzewie, z powrotem były punkty, które się rozpalały, tak że na drugi dzień znowu 20 jednostek było i to ściągane było naprawdę z daleka, 50-60 km stąd. Szczęśliwie udało się.
– Pamięta pan taki pożar w ostatnich latach?
– Jak może miałem 20-24 lata, to też było niedaleko tutaj, tak samo kilka dni, trzy dni walczyliśmy z tym pożarem, też już byłem w ochotniczej straży.
– Mój las 40 lat temu się spalił. Wszystko mi poszło, bo poszło wtedy 40 hektary.
– Na dzień dzisiejszy już mamy trzeci stopień zagrożenia pożarowego, czyli ten stopień najwyższy – mówi Marzena Puzio. – W przypadku, jeśli taka sytuacja będzie się utrzymywać przez dłuższy czas, a wilgotność ściółki spadnie poniżej 10%, taki stan będzie dłużej niż 5 dni, no to wówczas nadleśniczy ma obowiązek wprowadzenia zakazu wstępu do lasu.
Dziś (27.04) także w wielu miejscach strażacy zmagają się z pożarami lasów. Trwa akcja gaśnicza między innymi w Zosinie pod Opolem Lubelskim. Bierze w niej udział 11 zastępów straży pożarnej.
ŁuG / opr. PrzeG
Fot. pexels.com
