Kanalizacja to nie śmietnik. Plaga awarii w gminie

EAttachments9443982240392df1526c5af7254a727d806177e xl

Folie, obuwie, ubrania, a nawet martwe zwierzęta trafiają do sieci kanalizacyjnej w gminie Końskowola. Kierownictwo przedsiębiorstwa zajmującego się obsługą sieci apeluje o rozsądek, bo niewłaściwe użytkowanie prowadzi do licznych awarii, a to pociąga za sobą koszty.

– Niewielkie ciała stałe wyrzucane do sedesu blokują pompownie, ale są także gorsze przypadki – mówi prezes Przedsiębiorstwa Wodociągowo-Komunalnego w Końskowoli, Stanisław Gołębiowski. – Też jest i część takich przedmiotów znajdowanych w kanalizacji, które zapewne są rzucane przez studnie kanalizacyjne. Tu już trzeba podnieść dekiel i trzeba wrzucić, bo są to gumofilce, cegłówki nieraz się znajdują albo nawet zdechłe kury. To powoduje awarię pompowni. Tych pompowni mamy 40 w gminie, takich zbiorczych i mamy sto pompowni indywidualnych, gdzie przy każdym budynku, w obszarach tych mało zaludnionych, każdy ma swoją pompownię.

– Każdy normalny człowiek, użytkownik, tym bardziej ogólnej kanalizacji, co jest niewątpliwie wygodą dla mieszkańców, też z tego korzystam, powinien wiedzieć jak się zachowywać. Ja myślę, że to nie są jakieś Bóg wie jakie przepisy. To jest zwyczajowa sprawa, żeby to po prostu robić. Wiadomo do czego służy kanalizacja. No przecież śmietnik jest śmietnikiem. Mamy punkt zbioru odpadów. Nawet jeśli coś nie trafia do koszy, ładnie to wszystko działa – mówi jeden z użytkowników.

CZYTAJ: Małe miejscowości zyskają. Milionowe wsparcie na sieci wodne [ZDJĘCIA]

– Przecież teraz jest i tak zbiórka odpadów, każdy musi płacić za śmiecie. Po co robić takie cyrki, nie wiem. Natomiast ludzie jacy są, wiemy. Ja staram się uważać. Z wykształcenia jestem po ochronie środowiska rolniczego. W związku z tym jakoś to czuję po prostu, żeby sortować odpady i już takich rzeczy nie robić – dodaje inny mężczyzna.

– Generalnie wszystko to przekłada się na koszty utrzymania – podkreśla Mariusz Majkutewicz, burmistrz Końskowoli. – Niestety mieszkańcy nie wszyscy mogą to zrozumieć, że ta finalna cena właśnie pochodzi również z takich historii. Przestrzeganie instrukcji obsługi każdego urządzenia gwarantuje z jednej strony bezawaryjną pracę, a z drugiej strony brak remontów i kosztów. Dlatego przestrzegając tak prostych zasad, żeby tam nie trafiało nic niepożądanego, gwarantujemy sobie bezawaryjną pracę i niskie koszty utrzymania sieci. Tutaj głównie problem dotyczy tak zwanych przepompowni przydomowych, bo nie wszystkie budynki są tak położone, że grawitacyjnie może spływać kanalizacja. Dlatego w części gminy mamy przydomowe przepompownie i remont tych przepompowni jest stosunkowo drogi. To są dosyć drogie urządzenia. Bardzo łatwo je unieruchomić bądź zapchać. Wrzucenie czegokolwiek do urządzenia, które jest mechaniczne, ma wirniki, to się zawija, nawija.

CZYTAJ: Wspólne sadzenie lasu w Wólce Gołębskiej. Mieszkańcy posadzą tysiące drzewek

– Powinny być jakieś kary pieniężne, za dojazd, za naprawę, za oczyszczenie, dodatkowe, nie? – zastanawia się mieszkaniec gminy Końskowola. – Bo nie mówimy tu o sprawach serwisowych, tylko mówimy o uszkodzeniu, bo to jest uszkodzenie instalacji. Zapchanie jest świadome, sądzę, że świadome, bo nikt nieświadomy takich rzeczy nie wkłada, prawda? Tylko to jest ze zwykłej głupoty, ze złośliwości, ale to powinno potem kosztować.

– Niejednokrotnie udaje nam się taką pompę uruchomić we własnym zakresie – tłumaczy Stanisław Gołębiowski. – Ale jeśli chodzi o pompownie przydomowe, to najczęściej taka zblokowana pompownia, ponieważ to są silniki niedużej mocy, ona po prostu ulega awarii i trzeba wywozić do przewijania albo zastępować nową pompą. To są duże koszty i już od pewnego czasu po prostu stwierdziliśmy, że nie stać nas na usuwanie tego na koszt spółki. Tylko w takich drastycznych przypadkach, kiedy już widzimy, że to wyraźnie niewłaściwe użytkowanie było tej instalacji, robimy zdjęcia, uzasadniamy to i obciążamy niestety użytkowników tych instalacji.

CZYTAJ: Wielki projekt inwestycyjny w Łęcznej. Szansa na rozwój i nowe miejsca pracy

– Kanalizację budujemy za wspólne środki i korzystajmy z niej na tyle rozsądnie, żeby jak najdłużej służyła, nie przysparzając kosztów dla wszystkich, bo finalnie przekłada się to na cenę metra sześciennego oczyszczania ścieków, czy też na cenę wody, bo to wszystko nasza wspólna, jedna gospodarka – apeluje burmistrz Mariusz Majkutewicz.

A z awariami pracownicy Przedsiębiorstwa Wodociągowo-Kanalizacyjnego w Końskowoli mierzą się średnio raz w tygodniu.

ŁuG / opr. PrzeG

Fot. pexels.com/ pixabay.com

Exit mobile version