Tydzień pozostał do startu nowego sezonu PGE Ekstraligi. Zbliżającymi się rozgrywkami podekscytowany jest nowy zawodnik Orlen Oil Motoru Lublin, Martin Vaculik.
– Naprawdę już nie mogę się doczekać tego sezonu, bo zima była długa. To już jest ten czas, kiedy naprawdę my, zawodnicy jesteśmy bardzo spragnieni ścigania – mówi Martin Vaculik.
A jak z przygotowaniami, bo pogoda trochę nie ułatwia życia żużlowcom?
– Trzeba się do tego dostosować. Jeszcze mamy trochę dni do rozpoczęcia sezonu i wierzę, że przygotowania pójdą w dobrym kierunku i wszystko będzie w porządku – stwierdza Martin Vaculik.
A jak to jest dołączyć się drużyny, przeciwko której się tyle razy jechało?
– Takie jest życie. Cieszę się, że dołączyłem do Motoru, bo naprawdę to jest świetny klub, świetna kadra. Cieszę się bardzo z tego, że mogę być częścią tak mocnego zespołu – mówi Martin Vaculik.
Motor od kilku lat zawsze walczy o najwyższe cele. Rozumiem, że dołączając do takiego klubu też cele indywidualne muszą być wysokie?
– Absolutnie cele sportowe są wysokie. To jest dobre, bo to jest jakby taki motor napędowy. To jest to, co nas motywuje – odpowiada Martin Vaculik.
A jak jeździ się w Lublinie? Lubisz ten tor?
– Bardzo lubię. Już się nie mogę doczekać, żeby się zaczął sezon – dodaje Martin Vaculik.
Nowe rozdanie
Kolejny sezon w barwach Orlen Oil Motoru Lublin będzie natomiast jeździł Mateusz Cierniak. Jak czuje się u progu nowego roku żużlowego?
– Generalnie sezon jak sezon. W tym roku jest troszkę zmian w kontekście sprzętowym, choćby nowe opony, które może nie sprawiają problemu, ale na pewno trzeba się jeszcze wjeździć. Trochę więcej czasu potrzebuję na doregulowanie wszystkiego – mówi Mateusz Cierniak.
Aura do tej pory nie pozwalała specjalnie potrenować?
– Zdecydowanie nie. Nawet jak był okres trochę lepszej pogody, tor w Lublinie jeszcze nie był na tyle dobrze przygotowany, abyśmy mogli swobodnie jeździć. Bo jednak trenowanie na własnym torze to jest trochę inny wymiar treningu. Bowiem na innym torze trenujesz, żeby sobie pojeździć, a jadąc na swój domowy tor, oczekujemy, aby coś już wiedzieć na podstawie tych treningów. Bo nie potrzebujemy jakby na nowo się uczyć jeździć, tylko poznawać swój sprzęt. W tym roku musieliśmy troszkę dłużej na ten moment poczekać, ale już jesteśmy po paru pierwszych treningach – informuje Mateusz Cierniak.
Nie było też okazji do objechania sparingu. Byliście umówieni z Lesznem, ale pogoda pokrzyżowała plany. To problem?
– Czy problem, to się okaże w sezonie? Na ten moment każdy ma imprezy indywidualne, różnego rodzaju turnieje, ale myślę, że większość z nas traktuje to tylko jako trening i dobrą zabawę. Szukamy jak najwięcej jazdy. Może się uda, że jeszcze jakiś sparing objedziemy, choć może być z tym ciężko – stwierdza Mateusz Cierniak.
Sezon zaczynacie meczem z Toruniem. Od razu będzie mały rewanż za finał mistrzostw Polski z zeszłego sezonu?
– Z jednej strony tak, a z drugiej nie. Wszyscy będą mówić, że to jest rewanż, że ten, kto wygra, od razu pokaże moc przed całym sezonem. Ale uważam, że pierwszy mecz tak naprawdę nic nie znaczy, bo nieraz już różne drużyny wygrywały pierwszy mecz, a w połowie sezonu łapały zadyszkę. Albo w drugą stronę – kilka pierwszych meczów nie szło tak jak powinno, ale drugą część sezonu jechało się dużo lepszą, wchodziło się do play-offów i zdobywało medal. To po prostu będzie mecz na otwarcie, który dla kibiców jest super do oglądania. Ale dla nas to jest mecz jak z każdą inną drużyną. Jest nowe rozdanie, nowy sezon, wszystko zaczynamy od nowa – dodaje Mateusz Cierniak.
A zapowiadany mecz Orlen Oil Motoru Lublin z PRES Grupą Deweloperską Toruń na torze przy Al. Zygmuntowskich zostanie rozegrany w niedzielę 12 kwietnia o 19:30.
A w sobotę (04.04) żużlowcy Orlen Oil Motoru Lublin po raz piąty z rzędu zostali Mistrzami Polski Par Klubowych. Na torze w Gdańsku po tytuł sięgnęli Bartosz Zmarzlik i Martin Vaculik
JK
Fot. Krzysztof Radzki
