Maksymalna cena benzyny 95 wynosi dzisiaj (10.04) 6,17 zł, benzyna 98 może kosztować do 6,77 zł, a olej napędowego 7,66 złotych – to stawki wynikające z obwieszczenia ministra energii opublikowanego w Monitorze Polskim. Wzrost cen paliw związany jest z konfliktem w Iranie i blokadą Cieśniny Ormuz. O wdrożonych posunięciach związanych z regulacją stawek Wojciech Brakowiecki rozmawiał z sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jakubem Stefaniakiem.
CZYTAJ: Rosja i Ukraina ogłosiły wielkanocny rozejm. Damian Duda: Nie wierzę w zawieszenie broni
Zadowolony jest pan z cen paliw?
– Jestem kierowcą tak jak wszyscy. Nie jestem zadowolony, ale też przypominam, że ani ja, ani moje środowisko polityczne nie ubierało się w czerwone czapeczki i nie biło brawa Donaldowi Trumpowi po jego wyborze na prezydenta Stanów Zjednoczonych, jak przedstawiciele PiS-u albo niektórzy z Konfederacji. Dzisiaj – jak mówią złośliwi – to właśnie przedstawiciele opozycji powinni pójść i poklaskać przed dystrybutorami. Może ceny paliw trochę spadną – mówi Jakub Stefaniak.
A co zrobić, żeby realnie spadły?
– To właśnie robimy. Proszę zobaczyć, w jak dzisiaj wyjątkowej sytuacji jesteśmy i jak trudne decyzje trzeba podejmować. Te decyzje są przez ministra energii, Miłosza Motykę z Polskiego Stronnictwa Ludowego podejmowane. Robimy to po to, żeby Polakom było lżej. Robimy to po to żeby niwelować skutki wojny, która od nas nie zależy – stwierdza Jakub Stefaniak.
Tyle tylko, że opozycja mówi, że robicie to za późno o co najmniej trzy, cztery tygodnie…
– Opozycja jest po to żeby krytykować rząd. Natomiast niech najpierw rozliczy swoje działania przez osiem lat; to, jakiego bigosu narobili. Dzisiaj w wielu sektorach życia publicznego Polacy muszą znosić konsekwencje ich decyzji. Wczoraj na spotkaniu w Rzeszowie bardzo dużo mówiono na temat systemu KSeF (Krajowy System e-Faktur). Tylko nikt nie pamięta już że system KSeF to jest wynalazek PiS-u. To wynalazek poprzednich rządów, a my dzisiaj musimy uporać się z problemami, jakie nam zostawili poprzednicy. Tak samo było z Polskim Ładem, na który utyskiwali nasi rodacy. Lepiej niech dzisiaj opozycja więc zostawi w spokoju rząd i nie przeszkadza – mówi gość Radia Lublin.
Wracając do cen paliw…
– Reagujemy na bieżąco. Cena paliw w Polsce dzisiaj jest najniższa w Europie. Oczywiście pojawiają się nowe wyzwania związane z tym, że nasi sąsiedzi – Czesi albo Niemcy – zaczynają przyjeżdżać do Polski tylko po to, żeby zatankować swoje samochody. Będziemy się starali reagować na to na bieżąco, ale nie ma na razie takiej konieczności, bo dzisiaj nie będziemy dzielić klienta na lepszy i gorszy sort pod względem tego, jakim samochodem, z jaką tablicą rejestracyjną przyjeżdża; przynajmniej do momentu kiedy mamy zabezpieczone zasoby. Bo dzisiaj najważniejsza informacja jest taka że Polska ma stabilną sytuację. Nie jest tak jak niektórzy przedstawiciele opozycji dzisiaj straszą, że paliwa w Polsce zabraknie. Nie, nie zabraknie. Natomiast sytuacja jest dynamiczna i będziemy reagować. Ale też proszę zobaczyć, co się zadziało kilka dni temu w Zatoce Perskiej, w Cieśninie Ormuz. Dzisiaj jest rozejm, którego skutki odczujemy prawdopodobnie za kilka dni. Istnieje duża szansa, że ceny paliw spadną i sytuacja się ureguluje – zauważa Jakub Stefaniak.
Ale te regulowane przez rząd nieco niższe ceny paliw to rozwiązanie doraźne, które będzie trwało mniej więcej do wakacji. A co w wakacje?
– Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak będzie wyglądał konflikt w Zatoce Perskiej, co zrobią nasi partnerzy ze Stanów Zjednoczonych. To, co dzisiaj dzieje się na stacjach benzynowych w Polsce, nie jest zależne od decyzji polskiego rządu, a w dużej mierze jest spowodowane sytuacją geopolityczną. Dzisiaj odpowiedzialne środowiska polityczne, a takie tworzą koalicję rządzącą, mogą zapewnić, że trzymają rękę na pulsie Monitorujemy sytuację – informuje Jakub Stefaniak.
Ale w jaki sposób? Donald Trump mówi do Europejczyków: „weźcie się ruszcie, weźcie sprawy w swoje ręce”.
– Prezydent Donald Trump bardzo dużo mówi. Natomiast trzeba też słuchać tego, co mówią przedstawiciele jego administracji, bo czasami okazuje się, że mówią trochę coś innego niż sam prezydent Trump. Trzeba działać przede wszystkim niepochopnie. I tak jak zapowiadał pan premier, to się zadziało, wykonał to minister z Polskiego Stronnictwa Ludowego, minister energii Miłosz Motyka. Mamy teraz możliwość tankowania najtańszego paliwa w Europie. Natomiast co będzie za dwa, trzy tygodnie, zobaczymy, bo będzie się to wiązało z sytuacją poza Polską. Na pewno intencje nasze są takie same jak dzisiaj, żeby gdzie można, dawać oddech i przestrzeń, żeby nasi rodacy płacili jak najmniej za paliwo – deklaruje Jakub Stefaniak.
Ale część Polaków była już zmuszona zrezygnować z korzystania z własnych samochodów…
– Ja bym nie wiązał tego w ten sposób. Życie musi toczyć się dalej. Niestety zdajemy sobie wszyscy sprawę, że ceny paliwa mają wpływ na różne dziedziny naszego życia i myślę że to jest naturalna sprawa, że odpowiedzialny rząd będzie reagował. I to robi – mówi nasz gość. – Natomiast proszę nie wymagać od ministra finansów, od ministra energii tego, żeby bawił się we wróżkę i opowiadał Polakom jakieś bajki…
Ale czy to nie jest czas, żeby minister przedstawił realny scenariusz, co się może wydarzyć, abyśmy byli na to przygotowani?
– Minister nie jest od tego żeby przedstawiać scenariusze. Minister jest od tego żeby reagować i działać w sytuacji, kiedy zaczynają się kłopoty. I to zrobił. Bo cena 6,17 zł za litr benzyny 95, to efekt obniżenia akcyzy, obniżenia marży. Nie zadziało się to bez strat dla budżetu, bo trzeba pamiętać, że wpływy do niego się zmniejszyły. I dzisiaj minister finansów czy energii może tylko współpracować i monitorować sytuację, patrzeć na perspektywy i prognozy które przeciętnego Kowalskiego nie interesują. Przeciętny Kowalski ma otrzymać efekt. A efektem są dzisiaj ceny paliw, najniższe w Europie. Natomiast jak do tego minister, jeden czy drugi, będzie dochodził, to już jest sprawa wewnętrzna i to jest jego odpowiedzialność i jego zadanie. I to się będzie działo. My z tej drogi – zapowiadanej przez rząd – nie zejdziemy. Nie będziemy rzucać Polakom kłód pod nogi, będziemy reagować i działać, na ile jesteśmy w stanie. Nie to, że chciałbym tutaj w jakiś sposób się chwalić, ale na razie skutecznie doprowadziliśmy do sytuacji, że te ceny spadły. Proszę pamiętać o tym, że jest rozejm (w Zatoce Perskiej). Na razie będzie pewnie efekt w cenach hurtowych, ale za kilka dni przeniesie się na ceny detaliczne na stacjach benzynowych – uważa gość Radia Lublin.
Panie ministrze, jakiego scenariusza spodziewa się pan na Węgrzech w niedzielę?
– Wszystkie sondaże mówią dzisiaj że partia opozycyjna, TISZA, wygra wybory w cuglach, ale też proszę pamiętać że Viktor Orban jest bardzo wytrawnym politycznym graczem, który na politycznym rynku utrzymuje się od wielu, wielu lat, zaś od 16 lat żelazną ręką rządzi Węgrami. On tanio skóry nie sprzeda. Ordynacja wyborcza, która została przez partię Fidesz stworzona tak, żeby władzy nie oddawać, jest bardzo skomplikowana i daje kredyt partii rządzącej. Może okazać się, że TISZA wybory wygra, ale nie będzie miała większości konstytucyjnej, a bez takiej większości nie doprowadzi do zmian, które by odkorkowały system zabetonowany przez aparat stworzony przez Orbana. I to spowoduje, że oczekiwania wielu Węgrów nie zostaną spełnione. Ale proszę też popatrzeć na to przez pryzmat naszej sytuacji w Polsce. Zawsze powtarzam, jeżeli chcieliby państwo dowiedzieć się hipotetycznie, co by działo się w Polsce, gdyby PiS rządził trzecią kadencję, proszę zobaczyć, co się dzieje na Węgrzech. Bo Jarosław Kaczyński dążył do tego, żeby mieć w Polsce drugi Budapeszt. I też chciał zabetonować tak system. Proszę zwrócić uwagę że dzisiaj Węgry są najbiedniejszym krajem Unii Europejskiej. Do tego doprowadziła polityka Viktora Orbana, która ewoluowała, bo Orban sprzed 10 lat jest zupełnie innym Orbanem niż Orban dzisiejszy. Wtedy był proeuropejski, dzisiaj jest bardziej prorosyjski. To zresztą zarzucają mu politycy europejscy – mówi Jakub Stefaniak.
Co nie zmienia faktu że ogromne poparcie wśród społeczeństwa jednak ma?
– Nie do końca bym się zgodził z tym ogromnym poparciem. Ma oczywiście swoich stałych wyborców, ale słuchając doniesień korespondentów polskich mediów, którzy są dzisiaj na Węgrzech, liczba osób, które odwiedzają wiece wyborcze jednej i drugiej partii, wskazuje, że poparcie społeczne dla Viktora Orbana topnieje – dodaje Jakub Stefaniak.
WB / opr. ToMa
Fot. Krzysztof Radzki
