Oferta jest bogata i różnorodna, ale wciąż brakuje odpowiedniej promocji – spójnej i takiej, która da turyście przekonanie, że Roztocze jest bezpieczne, mimo wojny za miedzą. Do takich wniosków doszli dziś (14.04) uczestnicy I Roztoczańsko-Zamojskiego Forum Turystyki – Klemens 2026, które odbyło się w Szczebrzeszynie.
CZYTAJ: Filmowy Lublin na turystycznym szlaku. Nowa atrakcja nie tylko dla przyjezdnych [ZDJĘCIA]
– To co dziś boli najbardziej to na pewno bliskość konfliktu, która wpływa na liczbę turystów nas odwiedzających. Ich obawy są często wynikiem nieprawdziwych albo przejaskrawionych doniesień – podkreśla przewodnik po Zamościu i Roztoczu oraz prezes fundacji Andromeda, organizującej dzisiejsze forum, Tomasz Banach. – Dzwoni do mnie turystka i pyta, jakie ubezpieczenie ma wykupić, żeby przyjechać na Roztocze. No robi się to już pewną paranoją, bo nie ma dodatkowego ubezpieczenia od wojny. Ale my nie jesteśmy strefą wojny. A jeżeli ponosimy z tego tytułu straty, no to powinniśmy coś zrobić, żeby te straty niwelować. Może pójść w kierunku bonu turystycznego, jak to zrobiło Podlasie, które w tej chwili świetnie się rozwija. Więc drogi zostały przetarte, praktyki pewne już są. Bardzo ciężko walczyć ze strachem i lękiem. Jedyną możliwością walki ze strachem i lękiem jest informacja, jest przekazywanie pozytywnego przekazu i uspokajanie, że tutaj jest naprawdę bezpiecznie, że nic takiego się tutaj nie wydarzyło, co mogłoby zagrażać turyście.
– Nagle ktoś napisze artykuł, że latają drony nad Zamościem i w jednym momencie całą dobrą rzecz, którą wypracujemy przez lata, miesiące, nagle zniechęca to turystę. Mimo tego, że u nas się tak naprawdę nic nie dzieje, spokój jest, jest fajnie, jest piękna wiosna na Roztoczu – mówi Rafał Kowalik, burmistrz Szczebrzeszyna.
– Pierwsza pandemia, później ta wojna, naprawdę mamy ogromne straty, można powiedzieć przez tę wojnę – narzeka Mirosław Nogalski z restauracji Klemens oraz z Muzeum Skarbów Ziemi i Morza. – Mniej turystów przyjeżdża, ludzie się boją.
CZYTAJ: Lublin szuka „Przewodników Inspiracji”
– Bardzo ważne jest to, żebyśmy my między sobą wiedzieli jaką ofertą dysponujemy – zaznacza Tomasz Banach. – Stąd też kolejny aspekt, który dzisiaj poruszamy, to aspekt wspólnej organizacji targów turystycznych. Targów, które miałyby przybliżyć to, co jest u nas na Roztoczu czy w Zamościu najpiękniejszego, najbardziej wartościowego dla samej branży. Żebyśmy wiedzieli z czym możemy wyjść na zewnątrz, promować nasze piękne tereny. Jeżeli będziemy znali swoją ofertę turystyczną, przyczyni się to automatycznie do tego, że będziemy mogli przygotować program pobytu dla turystów na dłuższy okres niż tylko na ten jeden symboliczny dzień, gdzie odwiedza się Zamość. Jeżeli będziemy sprzedawali swoje usługi razem to będzie nam łatwiej tego turystę tutaj zatrzymać. On nie zobaczy tylko atrakcji jednej miejscowości, jednej gminy, tylko kompleksowa oferta pozwoli mu na to, żeby zaplanować swój pobyt kilkudniowy, tygodniowy czy nawet dłuższy.
– Wszyscy pracujemy dla Roztocza – mówi Rafał Kowalik. – My samorządy, lokalne instytucje turystyczne, LGD, koła gospodyń i chcemy to Roztocze promować. My jednak jesteśmy rozbici na małe grupki. Mimo fajnych inicjatyw, które są na Roztoczu, ciężko nam to wypromować.
CZYTAJ: Nowa ścieżka przez naturę. Kładka na Błotach Łęczyńskich już dostępna
– Będąc na targach w Kielcach widziałem, że promuje się województwo świętokrzyskie, województwo podlaskie, województwo mazowieckie. Z Lubelskiego były tylko dwie osoby. Ja reprezentowałem Roztocze i Wiesław Czerniec, który reprezentował Krainę Lessowych Wąwozów – opowiada Andrzej Kudlicki z biura turystycznego Quand i fundacji Aktywne Roztocze. – Obawiam się, żeby nie było tak, że ludzie miną Roztocze, pojadą w Bieszczady. Nie ma sensu jedna ulotka czy pojedynczy druk. Trzeba się promować w wersji szerokiej i pokazywać wszystkie atrakcje. Nie jednostkowe, tylko wszystkie, bo ludzi, turystów różne elementy interesują. A jak już przyjedzie to skorzysta z wielu atrakcji. Skorzysta z noclegu, spływu kajakowego. Turystyka bez promocji nie może istnieć.
– Turysta nie jest tak poinformowany – mówi Mirosław Nogalski. – Myślę, że naprawdę dużo brakuje jeszcze do informacji. Na pewno dużo powinno województwo robić.
– Od kilkunastu lat zajmując się tą organizacją turystyki aktywnej, uważam, że niestety, ale kulejemy w tym względzie – dodaje Jarosław Kuchta z gminy Zamość, instruktor survivalu. – Powinniśmy bardziej nawiązywać współpracę pomiędzy różnymi instytucjami samorządowymi, ale również i prywatnymi działaniami, ażeby wspierać tą turystykę szeroko rozumianą właśnie na terenie całego naszego regionu. To jest naprawdę bardzo istotne, nie tylko żeby brać to wszystko pod siebie, ale jednak, żeby każdy z tego tortu miał dużą satysfakcję i trochę smaku.
CZYTAJ: 1060. rocznica Chrztu Polski. Obchody w Lublinie
– Konfliktem można objąć cały kraj w ciągu kilkunastu godzin i tak naprawdę nikt nie może czuć się bezpieczny. Ale z drugiej strony musimy się nauczyć żyć z tą świadomością właśnie, że ta wojna gdzieś koło nas się toczy, może nas dotyczyć, ale to nie może blokować naszych działań – przekonuje Tomasz Banach. – Bo jeżeli zablokujemy swoje działania w dziedzinie turystyki, w rozwoju przemysłu i innych dziedzinach życia, to nie będzie nam potrzeba wojny.
W forum wzięli udział samorządowcy, specjaliści z branży turystycznej, przewodnicy turystyczni oraz przedsiębiorcy. Spotkanie było jednocześnie początkiem pracy nad wspólną strategią promocji Roztocza. Efektem forum będzie też wspólne stanowisko, które zostanie przedstawione między innymi władzom województwa lubelskiego, ale też parlamentarzystom.
JN / opr. PrzeG
Fot. Biuro Informacji Turystycznej i Promocji Miasta w Zamościu FB / pixabay.com / archiwum RL
