26.04.2026 Borszcz Ukraiński po Lubelsku – Stanislav Turina

EAttachments947446516c3ed5ebe20fd2bf51aec57f0b01985 xl

Anna Kovalova: 

Czy wojna odbiera artyście jego tożsamość? Rozmowa o sztuce, która się zmienia. Witam, przy mikrofonie Anna Kovalova.

———–

Dzisiejszym gościem jest Stanislav Turina – ukraiński artysta, kurator, czasami nauczyciel i wolontariusz. Współtworzy też pracownię „Atelienormalno” – miejsce dla osób z niepełnosprawnością. Poznałam Stanislava Turinę w Lublinie, podczas prezentacji jego  wystawy w Galerii Labirynt, o której dzisiaj nam opowie.

Stanislav Turina: Tytuł jest trochę dłuższy. Specjalnie na otwarcie wystawy nauczyłem się go na pamięć – zajęło mi to trochę czasu. Nazywa się: „To niebo nic o mnie nie wiedziało, lub Kilka pomysłów naturalnej wielkości na wystawę, lub Miedzy ziemią a ziemią, lub Ta wystawa nic mi nie dała, lub Zamiast złej spowiedzi, lub To nie są sny, to sztuka na sali, lub Odcisk paznokcia”.

Ta wystawa ma też dość długą historię – spróbuję w skrócie. W 2022 roku byłem w Kijowie i zostałem tam przez cały czas aż do wyzwolenia obwodu kijowskiego. Wtedy zacząłem działać jako wolontariusz – wcześniej też coś robiłem, ale po tym wszystkim wyglądało to już zupełnie inaczej. Głównie pomagałem osobom z niepełnosprawnościami oraz znajomym wojskowym, którzy włączyli się w obronę Ukrainy.

Do 2022 roku byłem przede wszystkim artystą – to była moja główna praca – oraz kuratorem. Natomiast w latach 2022–2023 niemal całkowicie wypadłem z obiegu artystycznego – to mnie przestało interesować. Powiem wprost: część mojej tożsamości artystycznej została bezpowrotnie utracona – tak mi się wydaje. Moje zainteresowanie sztuką ma dziś zupełnie inną formę niż kiedyś i powrót do tego stanu nie jest już możliwy w taki sposób jak wcześniej.

W 2024 roku kuratorka tej wystawy, Kateryna Yakovlenko, na zaproszenie Olgi Stein, miała możliwość zrealizowania projektu kuratorskiego. Zaproponowano jej przygotowanie dowolnej wystawy w The Stein Studio – to taka artist-run space w Kijowie. Kateryna zaprosiła mnie do współpracy i zrobiliśmy wspólny projekt. Wystawa nazywała się „Kilka kilogramów wystaw” Stanislawa Turiny. Na tę wystawę przyszedł mój dawny kolega i przyjaciel, były kurator, a także były dyrektor galerii „Labirynt” – Waldemar Tatarczuk. Powiedział, że wystawa bardzo mu się spodobała –  był na jednej albo na kilku odsłonach – i że chciałby ją pokazać także w Lublinie. Powiedział też, że jest bardzo odważna – zapamiętałem to, choć do dziś nie do końca rozumiem. W sztuce czasem bywa tak: ktoś coś powie, to zostaje w głowie i potrzeba czasu, żeby to pojąć. Ta wystawa łączy prace z kijowskiej ekspozycji z 2024 roku oraz archiwalne prace z 2019 roku, które powstały podczas mojej artystycznej rezydencji w Lublinie.

Anna Kovalova: Powiedziałeś o utracie sensu sztuki i o tym, że jakaś część już nie wróci. Dlaczego?

Stanislav Turina: Chyba nie potrafię odpowiedzieć na pytanie „dlaczego”. Po prostu zauważam, że rzadziej chodzę na wystawy, a kiedy już idę – moje zainteresowanie nie jest takie jak dawniej. Może to kwestia wieku. Wczoraj albo przedwczoraj ktoś z naszych kolegów zażartował, że artyści po czterdziestce interesują się głównie własną sztuką.

Dwa lata przerwy w ekstremalnych warunkach stworzyły dla mnie sytuację, w której pojawiły się inne zajęcia – ważniejsze, może naprawdę ważne. To wytworzyło pewien dystans wobec sztuki: jakbym nie potrafił już w nią na nowo uwierzyć. To pewnie ma związek z doświadczeniem oblężonego, półoblężonego Kijowa, z wojną w Ukrainie, a może też z tym, że sztuka ma swoje widoczne ograniczenia i w sytuacjach krytycznych nie jestem tym artystą, który potrafi w pełni podtrzymać swoją praktykę.

Jest na przykład artysta – teraz służy w Siłach Zbrojnych  – Danyl Nimyrowski. Pochodzi z Mariupola i kiedy miasto było oblężone, on tam był. Na szczęście przeżył i udało mu się wyjechać na teren kontrolowany przez Ukrainę. I on w Mariupolu nadal rysował, robił szkice – nie cały czas, oczywiście, ale jednak. Są ludzie, którzy w sytuacjach krytycznych – czy to za granicą, czy w Ukrainie – nadal tworzą. To dla nich ważne, to część ich tożsamości, praktyki, sposób mówienia do świata. U mnie było inaczej. Dlatego nie do końca ufam sobie jako artyście. To gdzieś zostało w przeszłości – coś z dawnej pasji i zainteresowania sztuką.

Anna Kovalova: Chciałabym jeszcze zapytać o „Ateliernormalno”. Jak powstał pomysł pracowni dla osób z niepełnosprawnościami?

Stanislav Turina: Powstał przypadkiem. Zostałem zaproszony razem z moją koleżanką i partnerką do dorywczej pracy. Wcześniej osoby z niepełnosprawnością – szczególnie złożoną, intelektualną czy psychiczną – były dla mnie, mówiąc wprost, „jednakowe”, bo właściwie nie miałem z nimi styczności. W mojej rodzinie nie było takich osób, wśród znajomych również.

Kiedy jednak poznałem kilku artystów – bardzo dobrych, wręcz genialnych – z zespołem Downa, okazało się wtedy, że w Kijowie nie ma pracowni, do której można by ich przyprowadzić i powiedzieć: „Zobaczcie, tu możecie pracować, razem albo samodzielnie, a my będziemy was wspierać”. Musieliśmy więc stworzyć taką przestrzeń sami – i zrobiliśmy to przy wsparciu niemieckich partnerów. To zresztą bardzo długa historia.

Jest też coś takiego, że osoby pracujące z ludźmi z niepełnosprawnościami mogą o tym mówić bez końca. Sam to zauważyłem u wielu znajomych – to ogrom doświadczeń, historii, spotkań, wejście w inny świat: codzienności, relacji z państwem, realiów życia tych osób. To „inny świat” nie dlatego, że ludzie są inni, tylko dlatego, że warunki ich życia są inne.

To, z czym mierzą się osoby z zespołem Downa, osoby autystyczne – było dla mnie jak okno na rzeczywistość. Nie na jakieś wyobrażenia, tylko na realność. Dzięki temu wiele zrozumiałem o kraju, o odpowiedzialności. Właśnie tak trafiłem do wolontariatu. I dlatego zostałem w Kijowie – bo moi koledzy z zespołem Downa nauczyli mnie odpowiedzialności.

Anna Kovalova: Moim gościem był ukraiński artysta – Stanislav Turina, laureat Nagrody imienia Kazimierza Malewicza w 2025 roku. Pracę artysty można oglądać w Galerii Labirynt w Lublinie do 28 czerwca. Dziękuję Państwu za dziś. Do usłyszenia za tydzień. Anna Kovalova – Radio Lublin

Fot. nadesłane


А зараз Ви можете прослухати матеріал українською мовою.

Анна Ковальова: Чи забирає війна у митця його ідентичність? Розмова про мистецтво, яке змінюється. Вітаю, біля мікрофона Анна Ковальова.

————

Сьогоднішній гість – Станіслав Туріна, український художник, куратор, іноді викладач і волонтер. Він також є співзасновником майстерні «Atelienormalno» – простору для людей з інвалідністю. Я познайомилася зі Станіславом Туріною в Любліні під час презентації його виставки в Галереї «Labirynt», про яку він сьогодні нам розповість.

Станіслав Туріна: Назва трохи довша. Я спеціально для відкриття виставки вивчив її напам’ять – це зайняло якийсь час. Вона називається: «Це небо про мене нічого не знало, або кілька ідей для виставки в натуральну величину, або між землею і землею, або ця виставка нічого мені не дала, або замість поганої сповіді, або це не сон, це мистецтво в залі, або відбиток нігтя».

І ця виставка має дещо довгу передісторію – я спробую коротко. Справа в тому, що у 2022 році я був у Києві й залишався там увесь час до деокупації Київської області. Тоді почав волонтерити, хоча і до того волонтерив, у принципі, дещо, але після цього почав, звичайно, зовсім інакше волонтерити. Тобто сильно, в основному, допомагав людям з інвалідністю, друзям-військовим, які долучилися до оборони України. І до 2022 року я, якби, був художником – це була основна робота, куратором. А у 2022–2023 роках я майже повністю випав із мистецьких процесів – вони мене не цікавили. Я зараз скажу: частина моєї мистецької ідентичності назавжди втрачена, я так думаю. Мій інтерес до мистецтва зараз має зовсім іншу форму, ніж це було колись, і повернутися до того вже не так можливо, як колись це було.

І у 2024 році кураторка цієї виставки – Катерина Яковленко, на запрошення Ольги Штейн, мала можливість курувати виставку. Їй було запропоновано зробити будь-яку виставку в The Stein Studio у Києві. І Катерина запросила мене, щоб ми зробили спільний проєкт. Там виставка називалася «Кілька кілограм виставок» Станіслава Туріни.

На цю виставку прийшов мій давній колега і товариш, колишній куратор, а вже і колишній директор галереї «Лабіринт» – Вaльдемар Татарчук. І він сказав, що йому дуже сподобалася ця виставка — він на одній із них був або на кількох – і сказав, що хотів би показати її і в Любліні. Сказав, що виставка дуже смілива – я це так запам’ятав, але досі не дуже розумію. В мистецтві так інколи буває – хтось щось скаже, воно засідає в голову, і щоб зрозуміти, потрібен ще якийсь час. І ця виставка поєднує роботи з київської виставки 2024 року та архівні роботи з 2019 року, які були створені чи натхненні якраз у Любліні.

Анна Ковальова: Ти сказав про втрату мистецтва і що якась частина вже не повернеться. Чому?

Станіслав Туріна: Я не можу відповісти на питання «чому», напевно. Я просто помічаю, що менше ходжу по виставках, а коли приходжу – мій інтерес уже не такий. Можливо, це вікове. Вчора чи позавчора хтось із наших колег пожартував, що митці після 40 цікавляться вже, здебільшого, тільки своїм мистецтвом. Два роки паузи в екстремальних умовах створили для мене ситуацію, коли є чим іншим зайнятися – і це важливіше, можливо, справді важливе. Це створило певну дистанцію до мистецтва: ніби я йому заново не можу повірити. Це пов’язано, напевно, з враженнями від оточеного Києва, напівоточеного, від війни в Україні; можливо, з тим, що мистецтво має свої обозримі ліміти, і в критичних ситуаціях я, напевно, не той художник, який буде повністю зберігати свою практику. Ось є художник – він зараз долучився до Збройних сил – Данил Ниміровський. Він сам із Маріуполя, і коли Маріуполь був в оточенні, він там був. Він, слава Богу, вижив, зміг виїхати на підконтрольну Україні територію. І він продовжував малювати в Маріуполі, робити якісь замальовки. Не те щоб постійно, звичайно, але, наприклад, є люди, які в критичних ситуаціях – чи вже за кордоном, чи в Україні – все одно малюють, створюють. Це для них важливо, це частина їхньої ідентичності, практики, можливості говорити зі світом. У мене виявилось інакше. Тому я собі як художнику не дуже довіряю. Воно десь залишилося для мене в минулому – щось від великого захоплення і зацікавлення мистецтвом.

Анна Ковальова: Я би хотіла ще запитати про «ательєнормально». Як виникла ідея майстерні для людей з інвалідністю?

Станіслав Туріна: Виникла випадково. Мене запросили з моєю колежанкою і партнеркою на підробіток. До того для мене всі люди зі інвалідність складною: ментальною, інтелектуальною  були, скажімо так, «на одне лице» – я, напевно, ніколи не стикався з цим. У мене в родині немає людей із таким типом інвалідності, друзів чи знайомих теж не було.

І коли я познайомився з кількома художниками – дуже крутими, геніальними навіть, я б сказав – із синдромом Дауна, то на той момент у Києві не було майстерень, куди можна було б привести людину і сказати: «От дивіться, це майстерня, ми з вами можемо тут разом займатися, або ви самі будете займатися, а ми будемо певним посередником». Нам довелося створити цю майстерню самим, і ми створили її за допомогою німецьких колег. Це, насправді, дуже довга історія. Є ще така річ: люди, які працюють із людьми з інвалідністю, можуть про свою роботу говорити вічно. Я це помітив у багатьох колег, тому що це дуже довгі, дуже насичені враження, історії, знайомства, занурення в інший світ – побуту, ставлення держави до людей з інвалідністю, реалій їхнього життя. Це дуже інший світ – не в сенсі того, як працює мозок людини, не те що людина «інша», а умови її життя дуже інші.

Те, з чим стикаються люди, наприклад, із синдромом Дауна, аутисти, аутистки, – це виявилося для мене вікном у реальність. Не в якісь фантазми чи уявлення, а саме в реальність. І я багато чого зрозумів про країну, про відповідальність. Так я, в принципі, прийшов до волонтерства. І тому я залишався в Києві – бо мої колеги із синдромом Дауна навчили мене відповідальності.

Анна Ковальова: Моїм гостем був Станіслав Туріна – український митець, лауреат Премії імені Казимира Малевича в 2025 р. Дякую за увагу, до зустрічі наступного тижня. Анна Ковальова – Radio Lublin.

Exit mobile version