Zabrakło jednego rzutu. Wicelider w końcówce za silny dla Startu

EAttachments9391017c55c0c781ae82b108561d013dca73299 xl

Koszykarze PGE Startu Lublin przegrali  po dogrywce 91:98 we Wrocławiu z wiceliderem tabeli miejscowym Śląskiem w 24. kolejce ekstraklasy.

Po pierwszej kwarcie Start prowadził 25:19, a po pierwszej połowie było 46:40 dla lubelskiej drużyny. Po trzech kwartach czerwono-czarni wygrywali 63:62. W ostatniej odsłonie lubelski zespół odskoczył na 76:69, ale gospodarze odpowiedzieli dwoma rzutami za 3 punkty i do końca trwała zacięta rywalizacja. Ostatecznie w regulaminowym czasie padł remis 82:82.

Na początku dodatkowego czasu minimalnie prowadził Start, ale w końcówce zawiodła skuteczność i z wygranej cieszyli się gospodarze. Dodatkowo w trakcie meczu kontuzji doznali Conner Frankamp i Filip Put.

Skrzydłowy Startu Michał Krasuski tak podsumował spotkanie: – Przede wszystkim chciałbym pogratulować zespołowi z Wrocławia, bo naprawdę był to dobry mecz w ich wykonaniu, ale również i w naszym. Chciałbym też pogratulować naszym zawodnikom, bo każdy z nich zostawił serce na boisku. Ale też Filip Put i Conner Frankamp zostawili zdrowie , więc naprawdę dużo nas to kosztowało. Niestety nie udało się wygrać, ale uważam, że zagraliśmy bardzo dobrze, graliśmy naprawdę z sercem. I zabrakło jednego rzutu w czwartej kwarcie, żeby wygrać ten mecz.

Po spotkaniu nieco przygnębiony był trener Startu Wojciech Kamiński: – Walczyliśmy, nie graliśmy źle. Dotknęły nas kolejne przeciwieństwa losu, kolejne kontuzje, natomiast nie poddawaliśmy się. Ale w czwartej kwarcie chyba zabrakło troszeczkę chłodnej głowy. Bowiem nie można mówić o taktyce, bo byliśmy przygotowani na różne sytuacje. Natomiast w momencie kiedy nie mamy już dwóch zawodników, podczas meczu wypada kolejnych dwóch, to wiadomo, że gra musi być uproszczona. Dobrze atakowaliśmy, zdobywaliśmy punkty minięciami pod kosz, ale chyba za bardzo chcieliśmy zamknąć mecz albo wygrać rzutami za trzy punkty. I to się zemściło.

Najwięcej punktów dla lubelskiego zespołu zdobyli: O’Reilly 29 i Wright 22.

W następnym meczu 4 kwietnia Start zmierzy się na wyjeździe z Dzikami Warszawa.

AR

Fot. Iwona Burdzanowska / archiwum RL 

 

Exit mobile version