Prezydent Puław Paweł Maj został członkiem Rady Samorządu Terytorialnego przy Prezydencie RP. Jest jednym z nielicznych samorządowców niezwiązanych ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości w tym gronie. Jakie znaczenie dla samego Pawła Maja, ale też dla mieszkańców Puław ma ta nominacja? Między innymi o to prezydenta Puław zapytał nasz reporter Tomasz Nieśpiał.
Prezydent Karol Nawrocki podczas XI Europejskiego Kongresu Samorządów w Mikołajkach powołał Radę Samorządu Terytorialnego przy Prezydencie RP, której członkiem pan został. Czym jest dla pana ta nominacja? Co ona oznacza dla prezydenta Puław Pawła Maja, ale też dla mieszkańców Puław?
– Jest to przede wszystkim ogromne zobowiązanie, bo głos Puław będzie słyszany i reprezentowany na szczeblu ogólnokrajowym. Jestem z tego dumny, ale też zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy samorząd, przed którym stoi bardzo dużo wyzwań, potrzebuje mieć różnorodnych reprezentantów z całej Polski przy prezydencie RP, żeby właśnie nasz głos był słyszalny i ważny.
Prezydent, ogłaszając tę nominację, mówi, że ma nadzieję, że z Radą na zawsze uda mu się zamknąć dyskusje o Polsce A i Polsce B. Do tego potrzebuje samorządowców, bo wielki potencjał jest wciąż zamknięty w polskich gminach, w polskich powiatach. Jak pan prezydent traktuje te słowa Karola Nawrockiego?
– Jest oczywiście duże rozwarstwienie, jeśli chodzi o dochody, o inwestycje, które lokują się przede wszystkim w zachodniej, północnej, północno-zachodniej części kraju, na Śląsku, na Dolnym Śląsku. Lubelszczyzna jest bliżej, czy to granicy rosyjskiej. Mamy rozdrobnienie gruntów. Często inwestorzy nie mogą znaleźć dużych gruntów, żeby wybudować fabryki, żeby wybudować przemysł czy hale, magazyny i lokują je na Śląsku. Spotykam się wręcz z sytuacjami, że przyjeżdżają tutaj mieszkańcy z Dolnego Śląska i są zachwyceni, że mogą widzieć rozległe tereny polne, leśne bez zakłóceń urbanizacji, bez zakłóceń tych hal, magazynów. Ale wiąże się to z tymi wyzwaniami, że niestety mamy mniej pieniędzy. Myślę, że my jako reprezentanci Polski Wschodniej, Polski Północno-Wschodniej czy Pogórza będziemy mocnym głosem, który będzie wspomagał prezydenta w podejmowaniu decyzji. Będziemy mogli dawać swoje uwagi, ale przede wszystkim opiniować też akty prawne. Będziemy tą płaszczyzną między prezydentem a samorządem.
Sam prezydent nie ukrywał, że powołanie tej Rady będzie oznaczało realny dialog władzy z samorządami. Czy to jest slogan, czy realny wytrych do tego, by głos samorządów na szczeblu centralnym był właściwie odbierany, naprawdę słyszalny?
– Mam wielką nadzieję i wierzę w to, że będziemy słyszalni, dlatego że od wielu lat, jaki rząd by nie był, nie widzę naszych postulatów, chociażby moich postulatów, jestem nazywany wręcz legislatorem. Wysyłam bardzo dużo propozycji zmian w prawie, które powinny ułatwić nam życie, nam, mieszkańcom, a nie są brane pod uwagę, właściwie nawet często nie ma odpowiedzi. Chociażby przykład tego słynnego orlika, boiska, gdzie zamykane były orliki w całej Polsce, gdzie wskazywałem, że powinno być to zmienione, że orliki nie mogą być zamykane, że dzieci powinny mieć możliwość ćwiczenia. Okazuje się, że dopiero ten mój gest pójścia do więzienia i ten wyrok, który nade mną ciążył, spowodował zmiany prawne. Tę ustawę podpisał Karol Nawrocki.
Czy ta sprawa zbliżyła pana do środowiska prezydenckiego? Być może była też okazja do porozmawiania z panem prezydentem przy okazji powołania do prezydenckiej rady?
– Nie rozmawiałem z prezydentem na ten temat, ale odkąd jestem prezydentem Puław, utrzymuję kontakt z władzami, z innymi samorządowcami, którzy też zapewne mnie rekomendowali, z posłami, niezależnie z jakiej opcji, bo przypominam ja jestem bezpartyjny, nie należę do żadnej partii. Mało tego, została doceniona moja praca, nie przynależność partyjna. Przypominam, że też jestem w tej chwili w koalicji z PO od początku tej kadencji. To również wskazuje na to, że Narodowa Rada Rozwoju i decyzje prezydenta są jednak w dużej mierze ponad podziałami.
Patrząc na skład tej Rady, także na przedstawicieli województwa lubelskiego, to nie jest za duże grono i raczej dotyczy to osób ze środowiska bliskiego panu prezydentowi. Pan jest takim trochę rodzynkiem.
– Takim trochę outsiderem. Tym bardziej cieszy to docenienie, bo jest i marszałek województwa, i wicemarszałek.
Burmistrzowie, starostowie związani jednak z prawicą czy z Prawem i Sprawiedliwością.
– Tym bardziej zaskoczyła mnie moja nominacja, że została ona uwzględniona. Uważam to za wyraz uznania dla mojej dotychczasowej pracy i zaangażowania.
A to jest tak, że pan prezydent się jakoś ubiegał, starał o zasiadanie w tym gronie? Jak to się robi, by do takiej rady prezydenckiej się dostać?
– Nie, w żaden sposób się nie starałem, było to dla mnie wielkie zaskoczenie. Nawet nie wiem dokładnie, kto szepnął prezydentowi. Mogę się domyślać, że zaangażowani samorządowcy, będący przy prezydencie, czyli Jakub Banaszek, Jarosław Margielski czy nawet Lucjusz Nadbereżny. Mam z nimi dobry kontakt i często wymieniamy się pomysłami, spotykamy się jako samorządowcy. Doceniają też moje spojrzenie i w wielu kwestiach mamy podobne spojrzenie. Tym bardziej to cieszy.
Ta nominacja członkostwa w Radzie Samorządu Terytorialnego zbiega się też z wyjątkowym momentem dla Puław, które w tym roku obchodzą przecież 120. rocznicę nadania praw miejskich. To chyba też miła korelacja tych wydarzeń.
– Jest to taka miła korelacja, może to nie jest przypadek, może ktoś czuwa nad wszystkim, nad Lubelszczyzną, nad Puławami, nad naszym krajem. Wierzę, że praca w naszej Radzie przyczyni się do rozwoju samorządu Lubelszczyzny, ale przede wszystkim Puław.
Powiedział pan o rozwoju, a ten rozwój wyznaczają inwestycje, działania, bieżące funkcjonowanie miasta. Jakie w tym roku, który chyba zaczyna się dla pana całkiem nieźle, będą czy są priorytety inwestycyjne miasta Puławy? Patrząc po budżecie, lista tych zadań jest całkiem spora.
– Myślę, że przede wszystkim remont naszej zasłużonej, starej hali sportowej, gdzie będzie to ponad 60 milionów – 30 milionów dofinansowania zewnętrznego, 30 naszego. Także rozwój basenu odkrytego, który rozbudowujemy w mieście. To są przede wszystkim te priorytety, czyli rekreacja, sport. To, czego potrzebują mieszkańcy. Należy też podkreślić, że obecnie czas wielkich inwestycji mija. Dbamy przede wszystkim o podniesienie jakości życia mieszkańców. Są to często drobne rzeczy, chociażby zaczynając od nasadzeń roślinności. Bo jakość życia jest bardzo ważna. Ona zatrzymuje mieszkańców w mieście, ona powoduje, że lepiej żyjemy, że optymistyczniej patrzymy w przyszłość.
Do tego optymizmu potrzebni są mieszkańcy. Problemy demograficzne nie omijają Puław i jest to dziś chyba jedno z najważniejszych wyzwań dla miast średnich, dla tych miejsc, które są w dużej mierze drenowane demograficznie.
– Jest ogromny spadek urodzeń, ale należy też pamiętać, że gros ludzi, którzy wyprowadzają się z Puław, wcale nie wyprowadza się do wielkich miast, tylko wyprowadza się do gmin ościennych, które często mają dynamiczny przyrost mieszkańców i są użytkownikami miasta Puławy. Tutaj też liczę na rozwiązania, które pozwolą wspomagać miasta subregionalne, które w tej chwili naprawdę są często na skraju załamania i świadczą usługi gminom ościennym, które rosną w siłę. A niestety nie jesteśmy w stanie utrzymywać dalej tej funkcji usługowej, gdzie dajemy całe spektrum usług sportowych, kulturalnych, leczniczych, oświatowych i korzysta na tym cała społeczność lokalna. Musi się to zmienić, bo niestety grozi nam destrukcja.
Wyzwań zatem nie tylko w 2026 roku dla prezydenta Pawła Maja i miasta Puławy na pewno nie zabraknie.
– Na pewno nie zabraknie, ale trzeba być optymistą. Myślę, że ta funkcja w Radzie też pomoże zobaczyć władzom spojrzenie samorządów, spojrzenie zwykłych ludzi, zwykłych mieszkańców.
Poza prezydentem Puław w prezydenckiej radzie znaleźli się inni samorządowcy z regionu: Jarosław Stawiarski, marszałek województwa lubelskiego, Piotr Breś, wicemarszałek województwa, Sławomir Plis, burmistrz Opola Lubelskiego, Jarosław Żaczek, burmistrz Ryk oraz Dariusz Szustek, starosta łukowski.
ToNie / opr. WM
