Przewoźnicy domagają się umożliwienia im odebrania naczep, które zostały zatrzymane na Białorusi po tym jak Litwa zamknęła w październiku przejście z tym krajem.
CZYTAJ: Potężny impuls do rozwoju. Ogromne pieniądze dla dwóch miast w Lubelskiem [ZDJĘCIA]
Chodzi o naczepy polskich przewoźników, które zostały zarejestrowane na litewskich numerach. Przewoźnicy z trzech stowarzyszeń działających we wschodniej części Polski ogłosili protest, który ma na celu nagłośnienie problemu i nakłonienie państwa polskiego do interwencji w tej sprawie. Na początku zostały rozesłane pisma do polskich ministerstw, a także prezydenta Białorusi.
– 150 naczep należących do transportowców zrzeszonych w Ogólnopolskim Stowarzyszeniu Przewoźników w Białej Podlaskiej zostało zatrzymanych na Białorusi – mówi w rozmowie z Radiem Lublin prezes stowarzyszenia, właściciel firmy transportowej Marcin Potapczuk. – Nie możemy ich odzyskać, to po pierwsze. Naczepy zostały przekierowane na te parkingi czasowego postoju. Opłata za postój na tym parkingu to 120 euro za dobę. Tyle musimy płacić. To jest potężny koszt. Takie sumy mogą rozłożyć na łopatki nawet dużą firmę. Ludzie są w desperacji. W MSZ-cie byliśmy. Byliśmy w Ministerstwie Infrastruktury. Nie wiemy co dalej robić. Apelujemy, żądamy od naszych władz, aby podjęła negocjacje w naszej sprawie ze stroną białoruską, aby nasz majątek, nasze naczepy wróciły do Polski – dodaje.
Dlaczego przewoźnicy rejestrowali swoje naczepy na numery litewskie? – Tylko polskie numery nie były wpuszczane na terytorium Białorusi – wyjaśnia właściciel firmy transportowej Waldemar Jaszczur. – Inne państwa takie jak Litwa, Słowacja, Węgry, Czechy dalej jeździły. W związku z tym każdy przewoźnik, który chciał tam dalej jeździć, szukał rozwiązania i znalazł to. Zarejestrował naczepę na Litwie. Dlatego też tak się stało. Zarejestrowali, bo chcieli dalej pracować i chcieli dalej jeździć. Jak przerejestrowali naczepy na litewskie numery, wówczas te naczepy po zamianie ciągnika na terytorium Białorusi mogły jechać dalej na Białoruś bądź też tranzytem przez Białoruś, na przykład do Kazachstanu. Po tym jak Litwa w sposób nieprzemyślany zamknęła granicę, w odwecie rząd białoruski zarekwirował wszystkie naczepy, które w danym dniu były na terytorium Białorusi, czyli na terminalu białoruskim – dodaje.
Jeszcze w czwartek przewoźnicy z bialskiego stowarzyszenia zapowiadali, że w ramach protestu będą blokować przejście graniczne w Koroszczynie. Dziś jednak prezes stowarzyszenia Marcin Potapczuk poinformował o zawieszeniu blokady przejścia. – Nie wszyscy przewoźnicy popierają ideę blokowania przejścia z powodu zatrzymania naczep na Białorusi – uważa przewoźnik z Siedlec Kazimierz Błażejczyk. – Nie widzę tutaj powodu robienia protestu w Koroszczynie o litewskie naczepy, bo to nie jest polska sprawa. To jest sprawa litewska. Przewoźnicy rejestrując firmy, naczepy i ciągniki na Litwie zdawali sobie sprawę z tego, że w momencie rejestracji stali się litewskimi przewoźnikami. Nie bardzo rozumiem co ma do tego Polska. On jest Polakiem, ale założył sobie firmę na Litwie, bo tam mu było wygodniej i taniej. Tam poszedł, to teraz niech jedzie na Litwę protestować, a nie tutaj – dodaje.
– Nie zrobiliśmy nic niezgodnego z prawem. Transportowe prawo europejskie mówi, że przewoźnik może mieć zarejestrowany pojazd w dowolnym kraju Unii Europejskiej i wykonywać te usługi, więc my nic złego nie zrobiliśmy. To absolutnie nie miało na celu obchodzenia podatków czy niepłacenia podatków. To miało na celu tylko umożliwienie wykonywania zawodu – podkreśla Potapczuk.
Łukasz Michalak jest właścicielem firmy transportowej w Białej Podlaskiej, jak mówi na Białorusi zostały 2 jego naczepy. – Na tę chwilę dostaliśmy pismo, że za parking od 9 listopada do 9 marca mamy uiścić opłatę 14500 euro za każdą naczepę. Za postój na parkingu. Już przychodzą pisma do poszczególnych przewoźników – opowiada.
Co się stanie, jeśli suma nie zostanie zapłacona? – Nie wiemy. Jest powiedziane, że mamy zapłacić za ten parking, a nie wiemy co dalej. Czy dalej będą te koszty parkingu, czy zostaną nam zwrócone naczepy, czy zabiorą te naczepy, bo według tych przepisów, które zostały wprowadzone, naczepy nie mogą się poruszać teraz po terytorium Białorusi i nie wiemy co mamy zrobić, co mamy myśleć na ten temat. Mam nadzieję, że też ta strona białoruska się jakoś do tego przychyli, bo to nie my jesteśmy winni tej sytuacji, którą mają ze stroną litewską, a my tylko przez to dostaliśmy rykoszetem.
Chcieliśmy poznać stanowisko Ministerstwa Infrastruktury, a także Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Niestety nie otrzymaliśmy jak dotąd odpowiedzi.
Dodajmy, że rozmowy w sprawie problemów polskich przewoźników prowadzi z Międzynarodową Unią Transportu Drogowego prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych Jan Buczek.
MaT / opr. PaW
Fot. www.pexels.com
