Laboratorium Kierowania Ogniem Obrony Przeciwlotniczej otwarto na terenie Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie. To okazja dla przyszłych przeciwlotników, a obecnie podchorążych, na doskonalenie praktycznych umiejętności w dowodzeniu systemami obrony przeciwlotniczej takich jak Pilica czy Zenit.
Jak to wygląda w praktyce – pokazywał naszemu reporterowi jeden z podchorążych, Kacper Ziółkowski. – Widzimy tutaj mapę, na którą nanosimy wszystkie znaki taktyczne, rozmieszczamy nasze pododdziały przeciwlotnicze i możemy symulować, w jaki sposób będzie przebiegać walka. To jest wszystko odwzorowane w 100% tak jak jest w rzeczywistości – mówi podchorąży.
– Mamy laboratorium podzielone na dwie części – wskazuje major Paweł Pacek, kierownik Katedry Obrony Powietrznej Wydziału Bezpieczeństwa Lotniczego Lotniczej Akademii Wojskowej. – Część planistyczna, która jest po prawej stronie, w której mamy zarówno systemy wsparcia dowodzenia, jak i mapę, żeby też nie zatracić tych umiejętności. Po zaplanowaniu obrony dla Wojsk Obrony Przeciwlotniczej będziemy konfrontować nasze zaplanowane działania z sytuacją symulowaną. Będziemy symulować realnie działającego przeciwnika i konfrontować to z naszym planem, czy ten plan okaże się skuteczny i czy będziemy w stanie odeprzeć atak przeciwnika powietrznego na osłaniane obiekty. Możemy przeprowadzać ćwiczenia wieloszczeblowe. Mamy systemy typu SAMOC, Zenit, SMS, które będą podgrywały przełożonego, jak i już podwładnych dowódców, którzy w przyszłości będą znajdować się na sprzęcie, jak Pilica, jak Zenit, Mała Narew.
CZYTAJ: „Sytuacja jest stabilna”. Lubelszczyźnie nie grozi powódź
– Trzeba zacząć od tego, że laboratorium jest oparte na systemach, które dopiero będą wdrażane w siłach zbrojnych – mówi podpułkownik dr Daniel Michalski, starszy wykładowca Wydziału Bezpieczeństwa Lotniczego. – Bo mamy tutaj zarówno Zenit, który jest w Małej Narwi i najprawdopodobniej będzie w tej docelowej Narwi, w programie modernizacyjnym sił zbrojnych. Mamy tutaj Pilicę, która już jest wdrożona w Warszawskiej Brygadzie Rakietowej Obrony Powietrznej i mamy jeszcze system SAMOC, który też jest w tejże brygadzie. Więc budujemy tutaj nowe zdolności kształcenia na nowych systemach, które są wdrażane do sił zbrojnych. To jest ogromny przeskok technologiczny, bo nie uczymy teraz już starych systemów, które funkcjonowały w siłach zbrojnych, ale wychodzimy naprzeciw nowym potrzebom sił zbrojnych.
– Naszym zamysłem było to, aby absolwent, który do jednostek z reguły idzie już na stanowisko dowódcy plutonu albo do sztabu dywizjonu, przede wszystkim nie bał się i nie uczył się od początku systemów, które występują w jednostce – mówi doktor habilitowany Adam Radomyski, profesor Lotniczej Akademii Wojskowej, specjalizujący się w zakresie obrony powietrznej. – Tam praktycznie nie ma czasu na naukę. Tam już jest generalnie praca bojowa, ćwiczenia.
– W poprzednich latach przeważnie mieliśmy dużo teorii odnośnie wszystkich zestawów, parametrów przeciwlotniczych, mniej więcej jak to wszystko działa, tutaj będziemy to wykorzystywać w praktyce – mówi Kacper Ziółkowski.
Które systemy są najtrudniejsze do nauczenia, do opanowania? – Te najnowsze systemy, najnowsze zestawy Patriot. W tym laboratorium będziemy się uczyć Pilicy, to najkrótszy zasięg rażenia obrony przeciwlotniczej, ale też się bardzo cieszymy, że akurat będziemy mogli się tego nauczyć – mówi podchorąży Ziółkowski.
Na trzech rocznikach kierunku Inżynieria Bezpieczeństwa Lotniczego w Lotniczej Akademii Wojskowej kształci się prawie 150 podchorążych. A praktyczne ćwiczenia w nowym laboratorium będą rozpoczynali studenci od trzeciego roku studiów.
ŁuG / opr. WM
Fot. Łukasz Grabczak
