„Naprawdę wyjątkowa akcja”. Starym Polonezem do Afryki, aby pomóc dzieciom [ZDJĘCIA]

EAttachments9415604ce9150bb599520ca9802d579fd4dae11 xl

Starym Polonezem przemierzą około 8 tysięcy kilometrów aby zebrać pieniądze na potrzeby podopiecznych domów dziecka. Czwórka przyjaciół z Białej Podlaskiej przygotowuje się do charytatywnego rajdu Złombol 2026, który 27 czerwca wyruszy z Chorzowa do Maroka. Będzie to już ich czwarta taka wyprawa. W rajdzie biorą udział inne ekipy z całej Polski.

– Samochód jest sprawny jak najbardziej, przegląd dwa tygodnie temu przyszedł bez problemów. Drobne poprawki i możemy ruszać w trasę. To jest Polonez Caro Plus z 1998 roku – mówią uczestnicy wyjazdu.

CZYTAJ: Nie było jeszcze komputerów. Drogówka w izbie pamięci

Jak się jeździ takim samochodem na tak dalekie trasy?

-To bardzo męczące, wyczerpujące fizycznie, ponieważ przy edycji afrykańskiej temperatury będą osiągać około 50 stopni, wiec będziemy mieli mobilną saunę – dodają.

– Pierwszy nasz wyjazd był do Turcji – opowiada jeden z uczestników Adam Gromadzki. – Trochę zaszaleliśmy, kupiliśmy auto, przygotowaliśmy się delikatnie, wstępnie, a był to wyjazd aż do części azjatyckiej. Była trochę niepewność, trochę strach, jak będzie to wyglądać. Cztery osoby w samochodzie spędzają ze sobą 24 godziny na dobę, łącznie ze noclegami, (bo spaliśmy w różnych miejscach: w samochodzie, w namiocie, w jakichś hostelach), więc to też kwestia psychiki uczestników; tego, czy to wytrzymamy. W tym roku wybieramy się do Maroka, więc kolejny bardzo daleki wyjazd.

Na czym dokładnie polega ta akcja?

– Złombol jest największym rajdem charytatywnym w Europie. Polega na zbiórce pieniędzy na potrzeby domów dziecka z całej Polski. Kiedy były to jeszcze nieduże pieniądze, była to pomoc materialna przy zakupach różnych materiałów: mebli, środków czystości. Przez 19 edycji udało się już zebrać 22 miliony złotych. W związku z tym teraz są to już różnego rodzaju kursy dla dzieci, które będą niedługo opuszczać domy dziecka, czyli kurs na prawo jazdy, kursy fotograficzne, kursy programowania. Wszystko to po to, żeby pomóc im wdrożyć się w dorosłe życie – tłumaczy Adam Gromadzki.

– To naprawdę wyjątkowa akcja – mówi Piotr Malesa, dyrektor domów dziecka z terenu powiatu bialskiego. – Ma ogromną siłę oddziaływania, bo to jest nie tylko pomoc finansowa, ale też nagłośnienie potrzeb dzieci w szerokim, społecznym wymiarze.  Dużo jest solidarności, integracji ludzi, pokazania dobrej woli i dobrego serca w skali globalnej.

– Żeby móc wystartować, musimy zebrać kwotę minimalną. W przypadku samochodu osobowego jest to 2800 zł. Albo szukamy firm, które chcą się rozreklamować na naszym pojeździe, albo są wpłaty indywidualne od osób, które chcą nam pomóc. W czasie rajdu również, ponieważ dostajemy ulotki w różnych językach i bardzo często ludzie na parkingach, na stacjach benzynowych nas zaczepiają i pytają, co to za akcja. Brdzo często te osoby wpłacają dodatkowe pieniądze – wyjaśnia Adam Gromadzki.

Wpłacają na konkretne konto?

– Tak, na konkretne konto. Albo przez Siepomaga.pl, tak jak to jest w tym roku, albo na konto fundacji, która te pieniądze później przekazuje do organizacji Złombol – informuje Adam Gromadzki.

– Najcięższa jest logistyka, bo nie jesteśmy w stanie dokładnie przewidzieć, w którym momencie trasy możemy sobie pozwolić na kolejny nocleg – stwierdza inny uczestnik wyprawy Norbert Kucharzak. – Gdy jechaliśmy do Turcji, zaczęliśmy szukać noclegu mniej więcej godzinę przed tym, kiedy postanowiliśmy zakończyć jazdę danego dnia.

Pojazdy, którymi poruszają się uczestnicy rajdu, muszą być wyprodukowane w krajach dawnego Bloku Wschodniego. Jakie możemy zobaczyć tam samochody?

– Polonezy, Duże Fiaty, Małe Fiaty, Łady, Tarpany, Honkery, Lubliny, Żuki. Nasz Polonez  jest rocznik 1998, czyli już poza okresem komuny, aczkolwiek jego myśl technologiczna jest zakorzeniona bezpośrednio w latach komunistycznych. Stąd możliwość użycia tego Poloneza, mimo że jest troszeczkę młodszy niż okres, w którym powstawały pierwotne modele – wyjaśniają Adam Gromadzki i Norbert Kucharzak.

Dlaczego państwo się decydujecie na taką wyprawę, która wiąże się z trudami i poświęceniami?

–  Pierwsza kwestia to chęć niesienia pomocy. Jeżeli możemy zrobić coś dobrego dla innych i przeżyć przy tym przygodę, to czemu z tego nie skorzystać? Fakt, że sam rajd jest bardzo ciężki. Nikt nam w trasie nie pomaga. Przygotowania i wszystkie opłaty musimy ponieść sami, bo wszystkie pieniądze, które są zbierane, są w w 100% bezpośrednio przekazywane na potrzeby domów dziecka – opowiada Adam Gromadzki.

Jakie macie teraz nastawienie?

– Zawsze optymistyczne, bo inaczej nie wzięlibyśmy w tym udziału. Po każdym powrocie z tego rajdu stwierdzam, że nigdy więcej, to już był ostatni, chciałbym w końcu normalnych wakacji, gdzieś poleżę na plaży, nie będę się ruszał. Ale 1 stycznia wszyscy siedzimy w telefonach, czekamy na podanie nowej mety, dzwonimy: „To co, jedziemy? Jedziemy”. Kolejne pół roku wstępnych przygotowań, znowu „budzimy się” na Stadionie Śląskim i ruszamy w trasę – dodaje Adam Gromadzki. 

Wszyscy którzy chcieliby wesprzeć akcję mogą wpłacać pieniądze TUTAJ. Można też przekazać na ten cel 1,5% podatku.

Rajd Złombol odbędzie się po raz 20.

MaT / opr. ToMa 

Fot. nadesłane 

Exit mobile version