Naczepy problemem politycznym. Ile zapłacą przewoźnicy?

EAttachments9400994e8ce33f564323b996f3eca282f6355dd xl

Wracamy do nagłośnionej przez Radio Lublin sprawy naczep polskich przewoźników, które zostały zatrzymane na Białorusi przez przepisy odwetowe względem Polski i Litwy.

Przedsiębiorcy szacują, że na granicy utknęło około tysiąca polskich naczep na litewskich tablicach rejestracyjnych. Wrócą do kraju. Przewoźnicy poinformowali, że przyczyniły się do tego ich działania i determinacja. Będą musieli też zapłacić słony rachunek za czas postoju naczep na Białorusi. Opłaty parkingowe sięgały 120 euro za dobę, a sprawa ciągnie się od października ubiegłego roku.

CZYTAJ: Polskie naczepy zatrzymane na Białorusi. Przewoźnicy apelują o interwencję

Na początku tygodnia delegacja przedsiębiorców pojawiła się w Mińsku na rozmowach z premierem Białorusi Aleksandrem Turczynem.

– Zostaliśmy zapewnieni, że z początkiem przyszłego tygodnia naczepy zostaną przepuszczone do Polski – przekazał w rozmowie z Radiem Lublin uczestnik delegacji Tomasz Borkowski, członek zarządu Komitetu Obrony Przewoźników i Pracodawców Transportu.

Jednocześnie przedsiębiorcy wskazują, że nie otrzymali żadnej pomocy ze strony polskiego rządu.

– Powiem szczerze, że nawet przed wyjazdem poprosiłem Ministerstwo Spraw Zagranicznych o udostępnienie nam tłumacza na to spotkanie z panem premierem i nawet tłumacz nie został nam udostępniony. Uważam, że tylko i wyłącznie oddolne działanie tutaj zadziałało – podkreśla Borkowski.

W sprawie przewoźników kontaktowaliśmy się z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Radio Lublin nie otrzymało odpowiedzi. Pisaliśmy również do Ministerstwa Infrastruktury. Właśnie dostaliśmy takie wyjaśnienie w sprawie:

Rada Ministrów Republiki Białorusi przyjęła 31 października 2025 roku uchwałę numer 599 w sprawie zastosowania specjalnego środka ograniczającego, uniemożliwiającego opuszczenie terytorium Białorusi polskim naczepom zarejestrowanym na Litwie. W wyniku tego minister infrastruktury w ramach swojej właściwości podjął szereg działań mających na celu wsparcie Ministerstwa Spraw Zagranicznych w rozwiązaniu tego problemu, w tym w szczególności na forum Unii Europejskiej oraz innych gremiów międzynarodowych, takich jak Międzynarodowe Forum Transportowe ITF w Paryżu oraz Europejska Komisja Gospodarcza ONZ w Genewie. Zatrzymanie na Białorusi naczep z litewskimi tablicami rejestracyjnymi, wykorzystywanych przez polskich przewoźników drogowych, jest problemem o charakterze politycznym, nie zaś merytorycznym, wobec czego Ministerstwo Infrastruktury ma ograniczone możliwości działania. Wiodącą rolę odgrywa w tej sprawie MSZ i MSWiA.

CZYTAJ: Umowa podpisana! Watykańskie Media i rozgłośnie Polskiego Radia łączą siły [ZDJĘCIA]

Dlaczego mimo tego, że polscy przewoźnicy przerejestrowali naczepy na litewskie, te utknęły na Białorusi? Tłumaczy to jeden z przedsiębiorców, właściciel firmy transportowej Waldemar Jaszczur.

– Tylko polskie numery nie były wpuszczane na terytorium Białorusi. Natomiast inne państwa, takie jak Litwa, Słowacja, Węgry, Czechy dalej jeździły. W związku z tym każdy przewoźnik, który chciał tam dalej jeździć, szukał rozwiązania. I znalazł to rozwiązanie, zarejestrował tę naczepę na Litwie. I dlatego też tak się stało. Porejestrowali, bo chcieli dalej pracować, chcieli dalej jeździć. Jak przerejestrowali naczepy na litewskich numerach, wówczas te naczepy, po zamianie ciągnika na terytorium Białorusi, mogły jechać dalej na Białoruś bądź też tranzytem przez Białoruś, na przykład do Kazachstanu. Po tym jak Litwa, w sposób nieprzemyślany, zamknęła granicę, w odwecie rząd białoruski zarekwirował wszystkie naczepy, które w danym dniu były na terytorium Białorusi, czyli na terminalu białoruskim – opowiada Waldemar Jaszczur.

CZYTAJ: „Te warunki mogą zgubić”. Wiosenne drogi mogą być zdradliwe

Przestój naczep na granicy to nie jedyne straty polskich przedsiębiorców. Do zapłaty czeka ich też słony rachunek za parkingi, których koszt wynosił nawet 120 euro za dobę.

– Według naszych szacunków to naczep, które należą do polskich przedsiębiorców, pewnie jest około 1000 – mówi Tomasz Borkowski. – Wychodzi na to, że pierwsze naczepy, które zostały tam ustawione na płatnych parkingach, to koszt ich postoju wynosi około 16 000 euro. Ale mamy cichą nadzieję, że ten koszt zostanie zmniejszony, bo pan premier powiedział, że postarają się zmniejszyć tę cenę. Zdają sobie sprawę, że właśnie kwota opłaty za parking niejednokrotnie przewyższa w ogóle wartość tych naczep.

Strona białoruska zapewniła przedsiębiorców, że do wtorku (24.03) naczepy wrócą do Polski.

Do sprawy wrócimy w przyszłym tygodniu.

RyK / opr. PrzeG

Fot. archiwum RL

Exit mobile version