Tenisistki stołowe Lalak AZS-u UMCS-u Lublin w przedostatniej kolejce ekstraklasy na wyjeździe zmierzą się z SKTS-em Sochaczew. Lubelska drużyna zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli i do jutrzejszego rywala traci dwa punkty. Zwycięstwo bardzo przybliży akademicką drużynę do szóstego miejsca gwarantującego utrzymanie. Porażka sprawi, że Lublinianki o pozostanie w elicie będą musiały walczyć w barażach.
– Plan na czwartkowy mecz jest więc oczywisty – mówi trener AZS-u Paweł Janowski. – Cel to nie przegrać z Sochaczewem. Nie będzie łatwo, bo do Sochaczewa powracają zawodniczki po kontuzji. Faworytem jesteśmy my, ale w sporcie różnie bywa.
W pierwszej rundzie Lublinianki wysoko pokonały zespół z Sochaczewa co może okazać się ważne w przypadku równej liczby punktów w tabeli.
– Wygraliśmy 3:0 i nie straciliśmy żadnego seta. Można powiedzieć, że w każdych grach singlowych było 3:0, więc 9:0 w setach. Bilans mamy bardzo dobry, nawet przy niekorzystnym wyniku, jakbyśmy przegrali, wystarczy nam set przy równej liczbie punktów. Jeżeli wygramy seta, to mamy lepszy bilans z nimi. Ale nie można na to liczyć. Trzeba po prostu je pokonać i spokojnie zagrać mecz z Zieloną Górą. Myślę, że z tym przeciwnikiem powinniśmy sobie poradzić.
Mecz z ostatnią w tabeli Palmiarnią Zielona Góra lubelska drużyna rozegra 29 marca. A jutrzejsze spotkanie w Sochaczewie zaplanowano na 17:00.
JK
Fot. pixabay.com
