Koszykarki Lotto AZS-u UMCS-u Lublin przygotowują się do półfinałowej rywalizacji play-off o mistrzostwo Polski. W ćwierćfinałowej serii akademiczki 3:0 pokonały Wisłę Kraków, a ich kolejnym rywalem w drodze do finału jest Ślęza Wrocław.
Z Klaudią Wnorowską, która w ostatnim meczu przeciwko Wiśle rzuciła aż 16 punktów rozmawiał Józef Kufel.
Ćwierćfinały z Wisłą Kraków już za nami, poszło gładko 3:0, taki chyba był plan, żeby szybko to zakończyć?
– Zdecydowanie tak. Mówiłam po którymś meczu, że mamy nadzieję, że zakończymy to 3:0. Wiadomo, był to ciężki mecz, bo wydaje mi się, że przeciwnik się już przyzwyczaił do naszego stylu gry, więc z każdym meczem było coraz ciężej. Ale wygrałyśmy i to jest najważniejsze.
Za wami dwa mecze domowe. W pierwszym bardzo okazały zwycięstwo, później Wiślaczki stawiły troszeczkę większy opór.
– Zaczęły się przyzwyczajać i wiedziały już jak do nas podejść. Ale po tym pierwszym takim dużym zwycięstwie, chyba ciężko było im zobaczyć jakiś pozytyw w tym wszystkim. Dla nas to na plus. Chciałyśmy zacząć bardzo mocno, żeby później przeciwnik wiedział, z kim ma do czynienia.
Dla ciebie ostatni mecz był indywidualnie bardzo udany – 16 punktów, jeden z lepszych występów punktowych w przekroju całego sezonu.
– Bardzo się cieszę z tego powodu. Jednak wróciłam na swoją halę. Grałam w Krakowie przez dwa lata i wszyscy się śmieją, że na swoje kosze rzucałam, dlatego tak trafiałam. Cieszę się, że miałam dobry mecz i że mogłyśmy wygrać, bo pierwsza połowa była dosyć wyrównana i ciężka.
Rywalizację z Wisłą trzeba jednak już odkreślić grubą kreską, pamiętać o tym, co dobre, natomiast przede wszystkim teraz koncentracja na Ślęzie Wrocław, bo przed nami już rywalizacja półfinałowa.
– Zdecydowanie to dużo cięższy przeciwnik. Wygrałyśmy z nimi dwa razy w rundzie zasadniczej, ale jednak gdzieś mamy posmak Pucharu Polski. Nadal można czuć troszeczkę smak tej porażki. Jednak Puchar się zakończył chyba tydzień przed meczem we Wrocławiu i tam pokazałyśmy na co nas stać. Mam nadzieję, że podejdziemy tak samo do tych meczów jak do tych z rund zasadniczych.
Jakim rywalem jest Ślęza Wrocław? Bo wydaje mi się, że trener Rusin, podobnie jak Karol Kowalewski, kładzie dosyć silny nacisk na grę defensywną.
– Może nie powiedziałabym, że to podobna gra, bo różnią się jednak od siebie, ale to dwie drużyny zawsze mocne, zawsze bijące się o medale. Nie będzie to na pewno łatwe spotkanie. Ale mamy naprawdę dużą szansę i dobrze nam się ułożyła ta tabelka.
Wszystko rozegra się w grze obronnej i należy się spodziewać meczów walki na niskim wyniku?
– Mamy nadzieję, że nasza defensywa zatrzyma przeciwnika. Ale też, że zaczynając u nas, będzie nam wpadać i będzie dobra skuteczność ofensywna. Bo defensywą wygrywa się mecze, ale trzeba dołożyć punkty.
Przewaga własnego parkietu jest istotna, jeśli chodzi o początek serii?
– Na pewno dużo łatwiej gra się na swoim parkiecie, ze swoimi fanami. We Wrocławiu atmosfera jest bardzo głośna i nastawiona przeciwko przyjezdnym. Uważam, że jednak pierwsze dwa mecze będą miały duże znaczenie i mam nadzieję, że zakończymy je tak samo jak z Wisłą.
To zapraszamy kibiców i prosimy o gorący doping w hali lubelskiego MOSiR-u w środę (01.04) i czwartek (02.04).
– Zapraszamy wszystkich, mamy nadzieję, że będziecie naszym szóstym zawodnikiem.
Półfinałowe mecze ze Ślęzą Wrocław zostaną rozegrane w środę i czwartek w hali lubelskiego MOSiR-u. Pierwsze spotkanie zaplanowano na 17:00, drugie rozpocznie się godzinę później.
JK
Fot. archiwum RL
