Jakość na pierwszym miejscu. Ile Polacy wydadzą na święta?

EAttachments942455798cd577b0652b7b96dba77781db20453 xl

Od kilku do kilkunastu procent więcej zapłacimy w tym roku za koszyk wielkanocny – wyliczają ekonomiści. Mniej więcej będzie to nieco ponad tysiąc złotych, jednak to, co się zmienia, to myślenie Polaków o jakości zakupionych produktów i to również widać na lubelskich targach. Tu mieszkańcy kupują głównie wędliny, jajka czy oleje i mówią wprost, że wolą zapłacić więcej za jedzenie niż potem wydać na leki.

– Biorą jajka, ziemniaki, marchewkę, pietruszkę. W tym roku na pewno pójdzie więcej pieniędzy na święta, bo wszystko jest drogie. Będzie się mniej kupować i mniej jeść – mówią mieszkańcy. – Dopiero zaczynam robić zakupy. Trochę w sklepie, trochę na targu, to zależy od smaku i od finansów. Każdy szuka tego, co tańsze, bo dzisiaj wszystko jest drogie. Zakupy już porobione. Wszędzie się kupuje po trochu. Chyba trochę bardziej stawiamy na jakość, bo produkty są smaczniejsze i dłużej poleżą. Teraz jest wszystko, po co gromadzić. Jak nie wydamy na jedzenie, to później wydamy na leki.

CZYTAJ: Zakupy na święta coraz droższe. Ekonomista wyjaśnia dlaczego

– Z wszelkich analiz wynika, że wydamy nieco więcej niż w ubiegłym roku – mówi prof. Artur Paździor z Wydziału Zarządzania Politechniki Lubelskiej. – Rząd wielkości tej zmiany to jest od około kilku do kilkunastu procent. Na co wydamy najwięcej? Na wszelkie produkty, które zawierają kakao, czyli chociażby gorzką czekoladę, która w ostatnim roku podrożała aż o blisko 90%, co wydaje się troszkę zastanawiające z tej perspektywy, że w tym samym czasie kontrakty terminowe na kakao spadły z 12 tysięcy na 3 tysiące dolarów. Natomiast na co wydamy mniej? Zdecydowanie mniej wydamy chociażby na masło, które jeszcze kilkanaście miesięcy temu było synonimem luksusu, można by powiedzieć, bo ceny galopowały. W tej chwili wróciły nie tylko do normy, ale nawet spadły poniżej tych poziomów cenowych, które obserwowaliśmy przed tymi zawirowaniami. 

– Ludzie dokonują wyboru między emocjami a racjonalnym aspektem sytuacji, kierując się dwoma mechanizmami – wskazuje psycholog Janusz Koczberski. – Najczęściej mamy do czynienia z jednej strony z ciśnieniem, żeby się pokazać, żeby obraz, który zostawimy po sobie w oczach bliskich, był dobry, a z drugiej strony mamy taki element liczenia, który powoduje, że staramy się oszczędzać. Więc mamy taką rachubę z kory czołowej, z obliczania, z matematyki. Z drugiej strony ciśnienie – nie mogę wyjść na biednego. Cały czas jest ta walka między postem a karnawałem, między racją a emocją.

– Skok projakościowy był mocno widoczny w ostatnim roku – dodaje prof. Artur Paździor. – To był skok o 5 punktów procentowych, czyli bardzo wyraźny. Okazuje się, że nasze preferencje jakościowe są w obszarze 70% naszych priorytetów, w związku z tym coraz bardziej dostrzegamy prozdrowotne, ale także takie mentalne, etyczne, nieco mniej może finansowe, bo te produkty jakościowe są nieco droższe niż produkty tzw. budżetowe, ale jednak coraz częściej chcemy dostrzegać tę jakość, bo dostrzegamy też walory zdrowotne, użytkowe i pewnego rodzaju etyczne związane z nabywaniem. Dlaczego etyczne? Dlatego, że jeżeli nabywamy produkty nieco droższe, dobre jakościowo, to staramy się skonsumować je w 100%. Natomiast jeśli idziemy na ilościowe promocje, to wtedy część z tych rzeczy, mimo że kupimy taniej, okazuje się droższa, bo część ląduje w śmietnikach.

CZYTAJ: Miłość, która nie opuszcza. Duchowny o sensie Wielkiego Tygodnia

– Dzielimy się na warstwy i dla mnie, z perspektywy człowieka, który ma swoje lata, ważne jest to, że pojawiają się coraz to liczniejsze grupy ludzi, które zwracają uwagę na wartości dodane, ekstra, te, które kiedyś nie wchodziły w grę, bo ich nie było – mówi Janusz Koczberski. – Teraz już nas na to stać. Tak naprawdę bogacimy się jako społeczeństwo i widać to gołym okiem. Widać to i w budownictwie, i w konsumpcji. Myślę, że w święta też będzie to widać. Społeczeństwo, Polska, Polacy ewoluują i to nawet już w tej chwili chyba w dobrym kierunku.

Według ekonomistów co piąty Polak ograniczy wydatki na święta, a połowa z nas wyda tyle samo co przed rokiem. Ze względu na jakość dań na świątecznym stole będzie mniej.

RyK / opr. WM

Fot. pixabay.com

Exit mobile version