Dom na wsi tylko z oświadczeniem. Ministerstwo szykuje wymóg dla nowych właścicieli

EAttachments94134343659b6a9e8fcccf9befa18853612487f xl

Ustawowe zmiany dotyczące osiedlania się na terenach wiejskich planuje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Chodzi o oświadczenie nabywcy nieruchomości, że zdaje sobie sprawę z ewentualnych niedogodności spowodowanych działalnością rolniczą.

– Ta sprawa jest trudna do pogodzenia i wprowadzenia jednoznacznych zapisów – ocenia burmistrz Końskowoli, Mariusz Majkutewicz. – Z jednej strony coraz częściej są chętni do osiedlenia się na wsiach, bo widzą zalety takiej lokalizacji, ale niestety wieś to nie tylko łąki umajone, ale również produkcja rolnicza, zwłaszcza ta zwierzęca. I poza klasycznym przykładem lokalizacji ferm drobiu czy też chlewni, jest jeszcze drugi aspekt, a mianowicie nawożenie gnojówką czy gnojowicą. I o ile ten pierwszy aspekt wydaje się dosyć łatwy do zidentyfikowania, bo wiadomo, gdzie budynek powstaje, o tyle nawożenie jest rzeczą czasami zaskakującą. Pole co najmniej dwa razy w roku może być nawożone naturalnymi nawozami, a one pachną tak, a nie inaczej.

CZYTAJ:  Myślała, że wymieni piec. Straciła 50 tysięcy złotych

– Problem w pewnym sensie jest. Przedstawię go na przykładzie mojej wsi. To specyficzna wioska, ponieważ mamy dwie nowe ulice: Różaną i  Akacjową. Jest bardzo duży napływ mieszkańców spoza gminy Końskowola. A wiadomo, że są różne zapachy na wsi, związane z pracami polowymi. Poza tym w czasie suszy czasami przy pracach polowych jest duże natężenie kurzu i trzeba częściej myć okna. No i tutaj powstają różne konflikty – opowiada Marcin Białek, sołtys Starej Wsi w gminie Końskowola. – Jako sołtys, podobnie jak nasza społeczność, staramy się integrować z mieszkańcami napływowymi. Mamy tutaj Koło Gospodyń Wiejskich „Dwa Stawy” w Starej Wsi, są do niego zapisani mieszkańcy tak rdzenni, jak i napływowi. I w tym kole możemy się integrować. Mieszkańcy napływowi czują się tutaj jak u siebie w domu, czują się częścią tej wspólnoty. Oczywiście pewne problemy są, ale jeśli mieszkańcy będą czuć się u nas dobrze, będą czuli się częścią naszej wspólnoty, to i te problemy będą w miarę szybko rozwiązywane. Bo najgorzej, gdy ktoś jest izolowany, wtedy te problemy się nawarstwiają.

Takie zapisy ustawowe pomogą?

– Zapach jest rzeczą względną i coś, co dla jednego już śmierdzi, dla następnego może tylko brzydko pachnieć, a dla trzeciej osoby jest pewną uciążliwością. Opisanie jak bardzo coś nie powinno brzydko pachnieć, może być trudne – zauważa burmistrz Majkutewicz. – Wyznaczenie odległości jest w pewnym sensie rozwiązaniem, ale nie do końca. Jeżeli wiemy, w którą stronę jest róża wiatrów i będzie zawsze wiało w którąś stronę, to ta odległość nie pomoże. Ważne jest też czy coś jest na górce, czy w dołku. Ostatnio był ciekawy wyrok sądu – rolnik nawoził pole, jednak sąd uznał, że on nie nawoził pola, ale pozbywał się gnojowicy, więc przekraczał dopuszczalne normy. Czyli teoretycznie wszystko było w porządku, ale że tego była za duża ilość, powodowało to nadmierną uciążliwość. Uregulowania prawne zawsze gdzieś będą miały słaby punkt, aczkolwiek z mojej perspektywy główną zasadą jest, że w typowym mieście takich zapachów raczej nie będzie, a na wsi powinniśmy się ich spodziewać.

– Wieś jest specyficzna i tutaj zapis sam w sobie nic nie da. Możemy odsuwać te gospodarstwa od innych zabudowań, ale to też musi iść razem z rozwojem i nowocześnością. Bo jeśli mieszkańcy będą się bać na przykład biogazowni, to tutaj musi iść edukacja. I za tym trzeba podążać – zauważa Marcin Białek. 

– Myślę, że takie ustawowe uregulowanie to bardzo dobry pomysł. Często słyszeliśmy o różnego rodzaju konfliktach na obszarach wiejskich, gdzie osobom, które się sprowadziły na wieś, przeszkadzała produkcja rolnicza, hodowla zwierząt czy hałas spowodowany nasilonymi pracami w gospodarstwach. Myślę, że dobrze byłoby, aby osoby, które decydują się na zamieszkanie na terenach wiejskich, wiedziały, z czym to się wiąże. Bowiem wieś ma przede wszystkim rolę produkcyjną. Wieś zapewnia nam bezpieczeństwo żywnościowe, dlatego nie możemy rolnikom przeszkadzać, ani ograniczać ich produkcji. Dlatego myślę, że trzeba uświadamiać te osoby, aby wiedziały na co się piszą, sprowadzając się na wieś – uważa Olga Noworolnik z Zespołu Produkcji Zwierzęcej Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego.

Według planów resortu rolnictwa takie oświadczenie miałoby się znaleźć w akcie notarialnym, na mocy którego nabywana jest nieruchomość poza miastem.

ŁuG / opr. ToMa 

 Fot. pixabay.com 

Exit mobile version