Czujnik po czujniku. Trzy miejscowości w 100% stawiają na bezpieczeństwo

EAttachments94047706a5be3b0259702654ff205487c64c822 xl

Trzy miejscowości w kraju wyposażyły wszystkie budynki w czujki czadu i dymu. To efekt akcji „Czujka dymu pod każdą strzechą” organizowanej przez ochotnicze straże pożarne. Jedną z tych miejscowości jest Piotrkówek w powiecie lubelskim. Pozostałe to Siemkowo w powiacie świeckim i Sobiatyno w powiecie siemiatyckim.

CZYTAJ: Niesie pomoc potrzebującym i planecie. W Lublinie powstaje DOBROsklep

Mariusz Pietraszko z OSP Sobiatyno powiedział, że strażacy z różnych źródeł finansowali zakup urządzeń alarmowych. -Sprzedaliśmy złom, kilka czujników kupił wójt, starosta się też przyłączył do akcji. Tak czujnik po czujniku zaczęliśmy montować. Nie dość, że zabezpieczyliśmy swoją miejscowość Sobiatyno, to mamy czujniki w kilku sąsiednich miejscowościach – powiedział strażak.

Akcja była też okazją do edukacji mieszkańców i sprawdzenia innych urządzeń tego typu. – Zdarzały się sytuacje, że czujnik był w niewłaściwym miejscu, przestał działać, poszedł do szafy. Po jakimś czasie potrzebuje wymiany baterii, a ci starsi ludzie tego nie wiedzieli, po prostu go zdejmowali, wrzucali do szafy, a czujnik w szafie to tak jakby go nie było – relacjonował Pietraszko.

W tym roku zaczęły obowiązywać kolejne etapy wprowadzania obowiązku instalowania czujek dymu i czadu. Od 1 stycznia ten wymóg dotyczy także budynków handlowych, produkcyjnych i magazynowych. Obowiązek instalacji czujek dotyczy już dużych obiektów hotelowych. Od 1 czerwca 2026 roku ten wymóg będzie dotyczył także mniejszych miejsc noclegowych. Nakaz dla wszystkich budynków mieszkalnych wejdzie w życie dopiero za 4 lata. Jeśli budynek jest nowy lub oddawany do użytku, czujki muszą być zamontowane od razu.

Czujki dymu instaluje się na suficie, najlepiej w korytarzu i sypialniach i na każdym piętrze. Czujki czadu umieszcza się w odległości do trzech metrów od źródła spalania: pieca czy kominka.

IAR / opr. PaW

Fot. pixabay.com

Exit mobile version