Wygrana z Polonią i kadrowe roszady. Trener Akademiczek komentuje

EAttachments9290395f29de01bf525c4901082b861f4f2f5c8 xl

Koszykarki Lotto AZS-u UMCS-u Lublin pokonały wczoraj (01.02) Polonię Warszawa 79:62 w 18. kolejce Orlen Basket Ligi Kobiet. Pomeczowa konferencja trenera Karola Kowalewskiego była okazją do rozmowy nie tylko o zwycięskim spotkaniu, ale również o zmianach kadrowych, jakie w ostatnim czasie zaszły w zespole. O szczegółach Józef Kufel.

Po meczu z Polonią

Spotkanie z dziennikarzami trener Karol Kowalewski rozpoczął od krótkiego podsumowania starcia z Polonią, w którym Akademiczki zmazały plamę po wcześniejszej porażce w Poznaniu.

– Cieszę się, że udało nam się dzisiaj przerotować, wszystkie dziewczyny dostały swój czas na parkiecie i to też jest ważne przed czwartkowym spotkaniem – podkreślił trener. – Tak jak Polonia, mamy swój plan i idziemy według swojego planu, który uważam, że dobrze realizujemy. Z tego możemy być zadowoleni.

CZYTAJ: 14. zwycięstwo w sezonie! Lublinianki pokonują Polonię Warszawa

Mimo wygranej, w lubelskiej drużynie w niedzielny wieczór mocno szwankowała skuteczność w rzutach zza łuku. Na 17 oddanych prób „za trzy” do kosza piłka wpadła tylko dwa razy.

– Nigdy nie ma 100% zadowolenia, rzadko jestem w 100% zadowolony, dziewczyny to wiedzą – mówił Kowalewski. – Można gdybać, ale gdyby zamiast 2:17, było 7:17, czyli byłaby ta normalna skuteczność, to pewnie 100 punktów spokojnie by pękło. Ale też trzeba umieć wygrywać takie mecze, trzeba umieć wykorzystać te swoje przewagi i myślę, że to zrobiliśmy, byliśmy konsekwentni, nie chcieliśmy denerwować się w tym meczu. Tego nie było i to jest najważniejsze.

Roszady kadrowe w zespole. Odejścia ze wspólnym mianownikiem?

Spotkanie z trenerem wykorzystałem, by zapytać o ostatnie roszady kadrowe. W piątek z zespołem pożegnała się jedna z liderek, Destiny Slocum. To już trzecia zagraniczna koszykarka po Francuzce Seehii Ridard i Hiszpance Laurze Gil, która opuściła Lublin. Czy te odejścia mają jakiś wspólny mianownik?

– Kilka wspólnych mianowników by się znalazło – przyznał trener. – Bardziej skoncentruję się na tym, że przyszła do nas Brooque Williams. To gracz, którego szukaliśmy, który da nam dużo spokoju, doświadczenia. Jest zupełnie innym graczem niż Destiny, ale bardzo szybko wkomponowała się w zespół. Przede wszystkim jest z zespołem.

Powodów rozstania ze Slocum trener Karol Kowalewski szerzej komentować nie chciał.

– Kulisy są takie, że miała taką możliwość rozwiązania umowy. Nie chciałbym wchodzić za głęboko w szczegóły, bo są sprawy klubowe i myślę, że nie o wszystkim możemy rozmawiać – wskazał Kowalewski. – Tak jak powiedziałem, cieszę się z tej zmiany i – jeszcze raz wspomnę – mamy zawodnika, który funkcjonuje, żyje z zespołem. To super ważne. 

Pierwsze statystyki Brooque Williams są obiecujące. Przeciwko drużynie z Warszawy Amerykanka rzuciła 15 punktów, a wcześniejszy mecz w Poznaniu zakończyła z 20-punktową zdobyczą. Czy zatem ekipa AZS-u UMCS-u Lublin po zmianach jest równie silna jak przedtem?

– To jest normalne, że są zmiany – stwierdził Kowalewski. – Myślę, że kibice w Lublinie są przyzwyczajeni do zmian. Zmiany dają nowe impulsy i my ten pozytywny impuls też teraz dostaliśmy. Pierwszy to było przyjście Kamy Borkowskiej, drugi teraz Brooque Williams. Uważam, że potencjał zespołu ciągle jest ten sam. 

Cele drużyny pozostają niezmienne?

Skoro tak, czy zatem cele postawione przed drużyną na początku sezonu pozostają niezmienne?

– Gramy o mistrzostwo – zaznaczył trener. – Ciężko odpowiadać na takie pytania inaczej. Mamy swoje cele. Naszym pierwszym celem, który chcieliśmy osiągnąć, było wyjście z grupy w EuroCupie. Zrobiliśmy to, poszliśmy dalej. Teraz mamy kolejny cel, który założyliśmy sobie na EuroCup. Naszym celem, tak samo w polskiej lidze, jest sięgnięcie po medal, najlepiej złoty.

Tymczasem prezes klubu Rafał Walczyk przed kilkoma tygodniami w wywiadzie dla Dziennika Wschodniego stwierdził, że będzie szczęśliwy, jeżeli ten sezon lubelskie koszykarki zakończą w gronie czterech najlepszych drużyn. Jak do tych słów odnosi się trener Kowalewski?

– To nie wynika z tego, że celem jest czwórka. Myślę, że ten zespół jak najbardziej powinien być w czwórce. Nauczyłem się już Lublina, jest dużo spekulacji, różnych insynuacji – mówił trener. – Przypominam, że ten zespół jest plus, minus zbudowany na podobnym budżecie do tego w zeszłym roku. Myślę, że nawet mniejszym niż dwa lata temu. Udało nam się zbudować naprawdę fajny zespół. Myślę, że maksymalnie wycisnęliśmy cytrynę. Myślę, że apetyty są rozbudzone naszym dobrym graniem, bo choć zdarzają nam się mniejsze lub większe wpadki, mimo wszystko zespół jest na drugim miejscu w lidze. Awansował właśnie historycznie do ćwierćfinału EuroCupu. Myślę, że przez wielu jest to pomijane, ale żaden polski zespół w historii nie awansował do ćwierćfinału w EuroCupie. Zaraz będziemy walczyć o półfinał. Pracujmy dalej, nie panikujmy.

W ćwierćfinale Pucharu Europy Lublinianki zagrają z francuską drużyną z Montpellier. Czy to dużo mocniejszy przeciwnik niż dotychczasowi?

– Jak popatrzymy na EuroCup, to graliśmy z trzema zespołami, które były wyżej pozycjonowane od nas – wskazał szkoleniowiec. – To był Jairis, pierwszy, z którym wygraliśmy mecz u siebie i wygraliśmy grupę. Drugie to były Žabiny Brno, które są zespołem zbudowanym przynajmniej ze dwa razy za takie pieniądze jak Lublin. Tak lubimy o tym mówić, to powiemy. A trzeci to jest Castors, który też był przecież w Power Rankingu na ósmym miejscu, my na trzynastym. I też wygraliśmy ten mecz. Teraz znowu jesteśmy tym Kopciuszkiem. Mówi się, że jesteśmy czarnym koniem w tej ósemce, zaraz obok Estudiantes. Lubimy takie mecze bez większej presji, gdzie można co niektórym udowodnić, że polskie zespoły też potrafią.

W przeciwieństwie do ostatniego dwumeczu z belgijskim Castors Braine tym razem jednak pierwsze spotkanie odbędzie się w Lublinie, a rewanż na terenie rywala. Czy to duże utrudnienie?

– Zawsze łatwiej gra się drugi mecz u siebie, tego nie ukrywajmy – powiedział Kowalewski. – Nie jesteśmy zespołem rozstawionym, więc z tego powodu jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Z drugiej strony podchodzę do tego tak, że spróbujemy zdenerwować zespół z Montpellier tutaj u siebie i to one będą miały tę presję na sobie, a nie my.

Pierwsze spotkanie z ekipą z Montpellier już w najbliższy czwartek (05.02) w hali MOSiR-u o 18:00. Relacje, jak zawsze, pojawią się w programie Radia Lublin.

JK / opr. WM

Fot. Wojciech Szubartowski

Exit mobile version