„Wszystko już wyłazi”. Zima podziurawiła ulice [ZDJĘCIA]

EAttachments9319081bc126fd8b4b178e2c0bed1a7eb01c870 xl

Po dużych opadach śniegu i niskich temperaturach pogorszył się stan dróg w Lublinie. Kierowcy szczególnie wskazują na sytuacje na Alei Wincentego Witosa, ul. Turystycznej oraz ul. Zana.

CZYTAJ: To zima stulecia? „Takiej pogody nie pamiętają nawet najstarsi nastolatkowie”

Kierowcy: Dziury były, są i będą

– Już widać ubytki w jezdniach, ale to jeszcze nie koniec – mówią kierowcy. – Dopiero się pojawiają. Gdzie lepili, to już się pojawiają. Wystarczy się przejechać Witosa, Turystyczną, czy odcinkiem Zana przy siłowni Paco. Jest tragedia, to wszystko już wyłazi. Dziury były, są i będą. Widać je w niektórych miejscach, a ich łatanie, rzucanie zimnej mieszanki, to pieniądze wyrzucane w błoto.

„Oczywiście to naprawiamy”

– Kiedy mamy do czynienia z czymś, co zauważy wykonawca, czy nasze służby, oczywiście to naprawiamy – mówi Monika Fisz z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Lublinie. – Każdy ubytek może powodować czy to dyskomfort u kierowców, bo muszą go omijać, czy też może sprowadzić zagrożenie w postaci uszkodzeń. Natomiast oczywiście szeroką akcję będziemy prowadzić wiosną, gdzie na ulicach Lublina faktycznie będzie widoczne, jak wygląda kompleksowa jakość naszych dróg.

Asfalt najbardziej newralgiczny

– Asfalt jest tylko jednym z elementów, który znajduje się w nawierzchni dróg – mówi doktor inżynier Agnieszka Woszuk, z Katedry Inżynierii Materiałów Budowlanych i Geoinżynierii Politechniki Lubelskiej. – Dziewięćdziesiąt kilka procent to kruszywa, ale asfalt jest najbardziej newralgiczny. Ma pewną swoją odporność na wysokie i niskie temperatury. Ogólnie w asfalcie jest taka zależność – jeżeli jest bardziej odporny na wysokie temperatury, to będzie mniej odporny na niskie. W ostatnich latach raczej mieliśmy ciepłe lata. Ogólnie jest tendencja do tego, że klimat się ociepla, więc producenci asfaltu kładli większy nacisk na to, aby był bardziej odporne na wysokie temperatury. Natomiast tak niskich temperatur jak teraz już dawno nie mieliśmy, w związku z czym istnieje ryzyko, że asfalt w niskiej temperaturze będzie sztywny i spękania wynikające z tych minus dwudziestu kilku stopni Celsjusza mogą się pojawić. To jest naturalna tendencja. Z jednej strony chcemy mieć nawierzchnię bez kolein, a więc odporne na wysokie temperatury. Jeżeli nie było niskich, aż tak tym się nie przejmowaliśmy. Mamy jedną taką zimę na kilkanaście lat, która nam może rzeczywiście zaszkodzić.

– Jeszcze dzień, dwa, jak zmarznięta ziemia trochę odpuści, dopiero wtedy będzie naprawdę widać, co ta zima zrobiła. Są już widoczne usterki asfaltu: połamania, podniesienia. Najważniejsze, żeby kanały się nie pootwierały, to jest dobrze – mówi jeden z kierowców.

Czy jest taki asfalt, który by nie reagował na niskie, wysokie temperatury?

– Rzeczywiście istnieją takie asfalty, które mają wyższą odporność zarówno na wysokie, jak i na niskie temperatury, a także mogą przenieść więcej cykli tego obciążenia. Natomiast z racji tego, że są droższe niż standardowe materiały, niekoniecznie chcemy je stosować. Musimy zachować balans jakości do ceny. Jako kierowcy musielibyśmy sobie odpowiedzieć, czy chcemy mieć pewną sieć dróg bardzo dobrej jakości, odporną na wszystko, ale wtedy druga połowa nie byłaby remontowana, bo nie byłoby już funduszy, czy jednak wolimy te drogi dalej w bardzo dobrym standardzie, ale jednak z niepewnością, że w przypadku anomalii klimatycznych mogą wystąpić większe ubytki? To jest szukanie balansu pomiędzy jakością a ceną, którego każdy z nas w codziennych wyborach dokonuje. Zarządcy drogi mają ten sam dylemat – tłumaczy doktor inżynier Agnieszka Woszuk.

Kierowcy, którzy przez ubytki w jezdni uszkodzili samochód, mogą starać się o odszkodowanie. Aby zgłosić taką szkodę, należy zabezpieczyć dowody. Zalecane jest także wezwanie policji lub straży miejskiej w celu udokumentowania zdarzenia. Szkodę należy zgłosić do zarządcy drogi.

InYa / opr. AKos

Fot. Magdalena Michalew

Exit mobile version