Chomik europejski to wielki zwycięzca plebiscytu Ministerstwa Klimatu i Środowiska na zwierzę roku 2026, w którym pokonał nawet rysia czy wilka. Jednocześnie nasz dziki chomik może okazać się wielkim przegranym. Jak wynika z prognoz – jeśli na poważnie nie weźmiemy się za jego ochronę – wyginie do 2050 roku. Województwo lubelskie pozostaje miejscem, gdzie jeszcze możemy obserwować to niesamowite zwierzę.
CZYTAJ: Idzie wiosna. Żurawie wracają na Polesie
– Większość osób nawet nie zdaje sobie sprawy, że w Polsce mamy dziko żyjące chomiki. A jest to jeden z bardziej barwnych ssaków w Polsce – mówi Wiaczesław Michalczuk z Zamojskiego Towarzystwa Przyrodniczego. – Jest to chomik wielkości mniej więcej świnki morskiej. Większość ssaków zazwyczaj ma jasny, biały brzuch, natomiast chomik europejski ma czarny, co w terenie często pozwala na dość łatwą identyfikację tego gatunku. Chomik europejski uznawany jest za zwierzątko bardzo waleczne. Krążą mity na temat tego, jak to potrafi spłoszyć konia lub pogryźć człowieka. Gdy jest zaskoczony, staje na tylnych łapkach i pokazuje ten swój czarny brzuch, chcąc odstraszyć potencjalne zagrożenie. Potrafi też zaatakować, ale tylko żeby odstraszyć przeciwnika i mieć czas na to, żeby zdążyć uciec do norki.
Chomik do plebiscytu został zgłoszony przez Roztoczański Park Narodowy
– Chomik jest widywany na łąkach i uprawach rolnych Roztocza. To zwierzę bardzo interesujące. Jest ubarwiony od bieli do czerni, poprzez szarości różnego rodzaju, brązy. Wygląda bardzo uroczo, szczególnie gdy wraca do swoich norek ziemnych z zapasami pożywienia, czyli jakiegoś zboża, gdzie te worki policzkowe ma wypchane, więc wtedy szczególnie wygląda po prostu jak chomik. Dietę ma bardzo fajną, bo się odżywia – jakbyśmy to powiedzieli – bardzo zdrowo, bowiem głównie zbożami, ale nie pogardzi też i grochem – opowiada Tadeusz Grabowski, dyrektor Roztoczańskiego Parku Narodowego.
– Lubelszczyzna jest jednym z najważniejszych w Europie miejsc, gdzie ten gatunek się ostał. Kiedyś pospolity, powszechny, był tępiony zawzięcie, bo żywi się roślinnością, którą uprawiamy i powodował jakieś straty – mówi Przemysław Stachyra z Roztoczańskiego Parku Narodowego. – Natomiast, czy to były straty istotne na tyle, żeby go zabijać? Naukowcy twierdzą, że nie. Obszar, który jest przeznaczony do hodowli roślin, jest tak ogromny względem zasięgu chomika, nawet tego wcześniejszego, że straty, jakie powodował, to jest raptem promil czy procent.
– W odróżnieniu od susła perełkowanego, chomik europejski w okresie zimowym zasypia na 3-4 dni. Następnie się budzi na 1-2 dni – wtedy musi uzupełnić zapasy. Zazwyczaj gromadzi około 2 do 3 kg żywności – o tym, jak chomiki spędzają zimę, opowiada Wiaczesław Michalczuk. – Chomik europejski w Polsce od 2004 roku objęty jest ochroną ścisłą. W stosunku do lat 70. XX wieku chomik europejski utracił 3/4 powierzchni swojego występowania. I dlatego właśnie Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody w 2020 roku uznała chomika europejskiego za zagrożonego w skali krytycznej. To najwyższa kategoria zagrożenia. W Polsce, jeśli chodzi o ssaki, mają ją tylko trzy gatunki: chomik europejski, suseł perełkowany i norka europejska.
W jaki sposób pomóc chronić chomika europejskiego?
– Ważne jest mówienie faktów, operowanie faktami, nie mitami. Przekonywanie społeczeństwa, że warto go chronić, iż zagrożony jest nie tylko suseł perełkowany, nie tylko wilk czy ryś, które u nas też występują, ale właśnie chomik europejski żyjący koło Zamościa, koło Szczebrzeszyna. W Lublinie przecież też chomik występuje. To są jego ostatnie oazy, więc musimy sobie uświadomić, że on jest. Edukujemy więc, również jako Roztoczański Park Narodowy. Robią to też nasi partnerzy: organizacje pozarządowe, Zamojskie Towarzystwo Przyrodnicze. Zespół Lubelskich Parków Krajobrazowych również prowadzi kampanię ochrony chomika i monitoruje jego populację. Trzeba zacząć działać dla jego ochrony, chronić jego miejsca bytowania. Super byłoby wprowadzić refundacje dla rolników w miejscach, gdzie ten chomik występuje – dodatkowe dopłaty bezpośrednie, żeby ta gospodarka rolna była bardziej chomikom przyjazna. Zostawiajmy miedzę, zasiewajmy czasami takie fragmenty pola, gdzie na przykład jest koniczyna, rośliny motylkowe, żeby on mógł dać radę żyć w tej antropopresji (działaniach człowieka mających wpływ na przyrodę – red.) – stwierdza Wiaczesław Michalczuk.
– Intensyfikacja rolnictwa i rozległe obszary monokultur niestety bardzo negatywnie wpływają na obszar zasiedlony przez chomika. W 2008 roku zatwierdzony został europejski plan działania na rzecz ochrony chomika europejskiego, który zobowiązał Polskę do opracowania programu jego ochrony Projekt takiego programu został opracowany w 2016 roku. Niestety nie został poddany konsultacjom społecznym, nie został zatwierdzony i w konsekwencji nie został wdrożony. Od tej pory projekt leży w szufladzie – skarży się Przemysław Stachyra.
– Chomiki giną na drogach, chomiki giną zabijane przez ludzi, na chomiki polują psy, koty. Straszna rzecz. Nie róbmy chomikowi krzywdy! Tego robić nie wolno. To jest gatunek ściśle chroniony i zagrożony. Apelujemy, prosimy, błagamy! Jeśli dzisiaj nie zrobimy nic albo prawie nic, to za kilkadziesiąt lat tego chomika już nikt nie zobaczy – dodaje Wiaczesław Michalczuk.
Zamojskie Towarzystwo Przyrodnicze zaplanowało na ten rok tak zwany cenzus chomika europejskiego, czyli wielkie liczenie tych zwierząt, w które będą mogli zaangażować się wszyscy chętni. Jednocześnie towarzystwo zbiera dane o chomiku za pośrednictwem interaktywnej mapy. Zgłoszenia może na niej dokonać każda osoba, która zauważyła chomika. Link do mapy można znaleźć TUTAJ.
JN / opr. ToMa
Fot. katanski / wikipedia.org
