13 lutego przypada Światowy Dzień Radia. Naszej rozgłośni słuchają nawet przedszkolaki z Przedszkola nr 57 w Lublinie, które przygotowały kartkę i rysunek dla naszej rozgłośni.
– To jest taka akcja, którą mamy od paru miesięcy, nazywa się „Mały gest – wielka radość” – mówi Ewa Brankiewicz z Przedszkola nr 57, grupa „Kotki”. – Chcemy sprawiać innym dużo radości. Jak robiliśmy kartkę, to rozmawialiśmy o tym, czym zajmuje się radio, kto pracuje w radiu. Bardzo się podobało.
Gdzie najczęściej słuchacie radia?
– Najczęściej słuchamy radia w samochodzie. Kiedy jedziemy samochodem i mama nie włącza radia, to proszę, żeby włączyła, dlatego że lubię słuchać piosenek – mówią dzieci.
CZYTAJ: Dziś Światowy Dzień Radia
– Jak zaczynałem poranki w Radio Freee 6 lat temu, to niektórzy posyłali dzieci do przedszkola, a teraz już chodzą do szkoły, więc wychowaliśmy pokolenia – mówi Grzegorz „Chylu” Chyliński z Radia Freee i Radia Lublin.
– Niektórzy przypominają sobie, że jechali w samochodzie z rodzicami, słuchali nas, a teraz dalej nas słuchają, bo już są po prostu przyzwyczajeni do głosów, do muzyki, do tego, o czym opowiadamy – dodaje Paweł Typiak z Radia Freee i Radia Lublin. – Po prostu to lubią, a my to kochamy. Myślę, że pod tym względem to jest trudna praca i nie każdy mógłby ją wykonywać. To jest bardzo specyficzne. Wyobrazić sobie taki teatr radiowy, który trzeba przedstawić za pomocą głosu. Wejść na antenę i stworzyć coś z niczego. My to uwielbiamy, więc chyba dlatego tu jesteśmy.
– Najważniejsze to chyba mieć nerwy na wodzy, bo to jest praca pod presją czasu – zauważa Michał Gardyas z Redakcji Informacji i Nowych Mediów Radia Lublin. – Gdy zapala się czerwona lampka, nie ma opcji, że czegoś nie powiemy. Po prostu trzeba coś powiedzieć. A jak mówimy w takiej gwarze radiowej, jak mówimy z głowy, czyli z niczego, to czasem to nie wychodzi. Ale staramy się, jak możemy, tak że proszę nam wybaczyć.
– Myślę, że nikt z radiowców nie zastanawia się nad tym, że jak zapala się ta lampka, to faktycznie mówimy do tysięcy, czy czasem może – poszalejmy – milionów – mówi Ewelina Kwaśniewska z Redakcji Informacji i Nowych Mediów Radia Lublin. – Myślę, że po prostu staramy się mówić do drugiego człowieka. Jakbyśmy wyobrazili sobie skalę tych osób, do których mówimy, to podejrzewam, że byłoby ciężej. To jest jednak jakaś odpowiedzialność. Zresztą niezależnie od tego, czy mówimy do jednej osoby, czy do dziesięciu, czy do tysiąca, to wciąż jest pewna odpowiedzialność, ale i ogromna przyjemność.
– Trzeba to kochać. Jak się radia nie kocha, to słuchacz to czuje i nie ma tej chemii – mówi Grzegorz „Chylu” Chyliński.
– Radio zawsze było takim magicznym tworem – wskazuje Ewelina Kwaśniewska. – W tym momencie może już troszeczkę mniej, bo jednak mamy obraz, chociaż nas tutaj akurat na poranku nie widać. To jest nasz plus, tak mi się wydaje, że każdy może dopasować ten głos i trochę się z tym utożsamić. To, czym jest magia radia, to też to, że tutaj można zadzwonić w każdej chwili, wejść razem z nami na antenę na żywo.
– Magia radia tkwi przede wszystkim w tym, że zaprasza się nas do siebie – mówi Paweł Typiak. – Myślę, że to jest właśnie najważniejsze, że ludzie zapraszają nas do siebie, włączając jeden przycisk. Życzymy sobie, żeby radio nie umarło. Kiedy startowało MTV, to zaczęli piosenką „Video Killed The Radio Star”, czyli że wideo zabiło gwiazdy radia. Dzisiaj już nie ma MTV i tą samą piosenką się pożegnali, a radio dalej istnieje, więc mam nadzieję, że radio będzie na zawsze.
– Życzymy sobie słuchaczy, bo bez was po drugiej stronie nie ma nas tutaj – dodaje Grzegorz „Chylu” Chyliński.
Światowy Dzień Radia, proklamowany przez UNESCO w 2011 roku, upamiętnia inaugurację rozgłośni Narodów Zjednoczonych w 1946.
LilKa / opr. LisA / WM
Fot. RL
