Częste zmiany temperatur – od silnych mrozów po odwilż – wyraźnie pogorszyły stan nawierzchni dróg w Lublinie. Kierowcy zwracają uwagę na bardzo zły stan nawierzchni między innymi na ul. Głębokiej, ul. Zana, ul. Kunickiego, al. Witosa i al. Kraśnickiej.
CZYTAJ: Po zimie jak ser szwajcarski. Kierowcy narzekają na drogi w Białej Podlaskiej
– Jest makabrycznie. Trzeba jeździć slalomem po tych dróżkach lubelskich – twierdzi mieszkaniec Lublina. – Jest źle. Łatają i łatają. Jednego dnia załatają, a następnego ta łata wylatuje. Jest tak, że na każdej ulicy są dziury – dodaje.
– W przypadku wystąpienia jakiegoś zdarzenia drogowego, jeśli chodzi o uszkodzenie auta na drodze, to na kierowcy ciąży obowiązek uprawdopodobnienia tego, że miało to ścisły związek ze stanem nawierzchni – tłumaczy Monika Fisz z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Lublinie. – W tym roku mamy intensyfikację tego typu zgłoszeń. Od początku roku wpłynęło około kilkadziesiąt takich interwencji – dodaje.
– Jeżeli zdarzy nam się najechać na jakąś dziurę i uszkodzić samochód, wtedy robimy dokumentację fotograficzną. Dzwonimy przede wszystkim na służby, na przykład na policję albo straż miejską, bo to jest dodatkowy argument za tym, żeby udowodnić, że w danym czasie byliśmy w miejscu tego zdarzenia feralnego i w miarę możliwości, jeżeli mamy jeszcze świadków, dokumentujemy wszystko – mówi w rozmowie z Radiem Lublin adwokat Kamil Rębiński. – Wtedy ustalamy, do kogo należy zarząd nad daną drogą. Musimy też w jakiś sposób wycenić tę szkodę. Udajemy się do jakiegoś warsztatu samochodowego albo do serwisu, który nam to wycenia i wtedy na podstawie tej wyceny zwracamy się do danego zarządcy drogi z odpowiednim roszczeniem o zadośćuczynienie na daną kwotę – dodaje.
– Wykorzystując sprzyjające warunki pogodowe drogowcy intensyfikują pracę na lubelskich ulicach. Roboty prowadzone są z zastosowaniem technologii, która zapewnia znacznie większą trwałość napraw w porównaniu z tradycyjnym punktowym uzupełnianiem ubytków – opowiada Fisz. – Obecnie na al. Witosa wykonawca etapami frezuje zniszczoną warstwę nawierzchni. Przygotowując w ten sposób podłoże pod ułożenie nowej warstwy asfaltu. Dzięki temu kierowcy mogą liczyć na poprawę komfortu i bezpieczeństwa jazdy. Ten rodzaj naprawy będzie kontynuowany w najbliższych tygodniach aż do usunięcia szkód powstałych w wyniku zimowych warunków atmosferycznych. Już od poniedziałku Miasto Lublin rozszerzyło na pełną skalę prace w ramach pozimowych napraw dróg. Roboty zostały zintensyfikowane we wszystkich rejonach miasta i prowadzone są w trybie trzyzmianowym, również w nocy. Służby cały czas wykonują także objazdy w celu bieżącego monitorowania powstających ubytków i podjęcia prac naprawczych – dodaje.
– Jak zwykle są dwie drogi. Zarządca może uznać nasze roszczenie, ale nie musi – tłumaczy Rębiński. Odpowiada przede wszystkim wtedy, kiedy dajmy na to mamy te trudne warunki drogowe i na przykład nie oznaczył danej dziury, nie postawił żadnego znaku, słupka. Wtedy raczej sytuacja wydaje się oczywista. Gorzej jest w przypadku, kiedy na przykład zarządca oznaczył dziurę. W tym wypadku może się, na przykład, kolokwialnie mówiąc, wymigiwać. Trzeba zauważyć, że nie w każdych okolicznościach postawienie znaku uniemożliwia nam drogę do dochodzenia roszczeń w tym zakresie. Załóżmy, że zarządca postawił znak i z dziurą nie robił nic przez kilka dni. W tej sytuacji mamy otwartą drogę, żeby próbować podważać decyzję zarządcy – dodaje.
Najczęściej zarządcy drogi posiadają ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej. W takiej sytuacji roszczenie można zgłosić bezpośrednio do zarządcy albo do jego ubezpieczyciela. Jeżeli sprawą zajmuje się ubezpieczyciel, procedura zazwyczaj przebiega szybciej. Decyzja może być odmowna, pozytywna lub częściowa – wszystko zależy od okoliczności danej sprawy. Jeśli ubezpieczyciel odmówi wypłaty odszkodowania, pozostaje możliwość dochodzenia roszczeń na drodze sądowej.
LilKa / opr. PaW
Fot. Magdalena Michalew
